piątek, 27 stycznia 2017

Zabawy z gimpem~

 Na wstępie - rozpiski będą, jak mi wróci wena 😂 Nie lubię niczego pisać na siłę ^^
Szczerze mówiąc, od czasu zamknięcia My Monster High, brakowało mi trochę grafiki i innych tego typu spraw. Dlatego też wzięłam się do gimpa, aby sprawdzić, czy jeszcze coś z tego potrafię :P Efektem są graficzne wersje moich OC - Amai i... Kamiko!  
Znalezione obrazy dla zapytania akazawa izumi gif
Dopiero w trakcie kolorowania jej włosów zorientowałam się, że jest bardzo podobna do Izumi Akazawy z Another. Chyba podświadomie, bo postać z gifa powyżej jest właśnie moją ulubioną. Kamiko jeszcze nie znacie. Powstała spontanicznie, opierając się o Diabolik Lovers. Jeszcze tego samego dnia, kiedy powstał jej szkic, powstała także grafika. Dość szybko się z nią uporałam:
Kamiko, jak i Amai otrzymały ode mnie dwie wersje, bo zechciało mi się bawić z brushami. Mundurek postaci powyżej był wzorowany na tym, który nosi zazwyczaj Yui Komori. Chyba największą udręką były jej oczy, bo nie był to kompletnie mój styl. Przewiduję także drugą wersję dla niej, jednakże już w normalnym stroju.

A tutaj znana wam postać. Na blogu pokazywałam jej szkic. Pokolorowany wygląda znacznie lepiej (może kiedyś wstawię też szkic Kamiko...). Jest to prawdopodobnie ostatni wpis z nią, jako Amai, gdyż w oryginalnej grze ma zostać dodana postać o tym samym imieniu, dlatego też od teraz będę nazywać ją Amaya Himitsu. OC z Yandere Simulator była robiona zdecydowanie wcześniej od Kamiko.
Znalezione obrazy dla zapytania akazawa izumi gif
Możliwe, że jeśli będzie mi się chciało, napiszę o obu jakieś fanfiction. Na razie jednak jestem zajęta bardziej Kuroshitsuji, dlatego po nowe opowieści oraz nowe rozdziały † Dark Side † (jest ich już 12), polecam udać się na Wattpada. Z racji tego, że zaczynam ferie, możliwe, że będę pisała więcej, więc... do napisania ^_^

sobota, 14 stycznia 2017

† Dark Side † Chapter 10: The Contest

Chyba uciekam od bloggera, jak tylko mogę. Nie przeczę, że pisanie postów tutaj jest zdecydowanie najwygodniejsze, biorąc pod uwagę moje wcześniejsze doświadczenia z pingerem i innymi tego typu platformami. Mimo wszystko, zdecydowanie bardziej wolę kontakt z czytelnikami. Odnoszę wrażenie, że na wattpadzie jest on większy. Może dlatego ciągle nie napisałam żadnej rozpiski. Znaczy się, mam już zaczęte, aczkolwiek nie mam ochoty na skończenie ich. Weny także. 
— Wszędzie was szukałem. Mogłyście mi powiedzieć gdzie jesteście. — powiedział szatyn, kładąc na ogrodowym stoliku porcelanowe, ozdobne filiżanki i naczynie z kostkami cukru.
— Pomyliłeś się. — zwróciła mu uwagę Trista.
— Znów coś źle zrobiłem!? Nie nadaję się do tego... To herbaty różne są? A ta, to jaka? — powiedział zirytowany swoją pomyłką. Przez ostatnie lata nie był w żadnych zamożnych rodzinach. Nie był kompletnie przyzwyczajony do usługiwania komuś. Sam był sobie przez wiele lat panem. Wiedział jednak, że była to raczej jedyna możliwość, aby został z przyjaciółkami, próbując naprawić zło, które wyrządził jego ojciec. W duchu, miał ogromną nadzieję, że go dopadną, jednak aby nie narazić całej reszty swojej rodziny, wolał milczeć o swoim nazwisku.
— Różana. — odparła spokojnie Anabelle.
Cały czas bała się poplamić swoją sukienkę. Oczami wyobraźni, chłopak miał już na głowie jedną z trzymanych przez nią i Tristę filiżanek. Jednak na całe szczęście, kruczowłosa również lubiła ten rodzaj herbaty, dlatego tym bardziej podarowała mu tę pomyłkę. Oscar usiadł na schodkach altany. Mając widok na karocę, którą mieli przyozdabiać Maya i Christopher. Zapytał się dziewczynek, gdzie jest ich guwernantka,
— Czy wszyscy mają dziś dużo zajęć? Widzę, że Christopher pracuje bardzo ciężko. Wielka karoca, a ozdabia ją sam. Może powinienem mu pomóc? — zaproponował chłopak, odwracając się do Tristy i Anabelle. Blondynka od razu odłożyła filiżankę na stolik, spoglądając na lokaja. Uniosła jedną brew i rozejrzała się za Mayą, która miała w tym czasie być na dole.
— Tak, idź. Dyskretnie dopytaj się też, gdzie jest Maya. Powinna być teraz z nim. — odpowiedziała nieufnie, przechylając głowę w stronę Christophera.
Chłopiec darzył go sympatią. Uważał, że jako jedyny nie jest tak sztywny jak reszta służących, jednak traktował go z pewnym dystansem. W końcu widział, jak próbował okraść dziewczynki. Od razu ruszył się z miejsca i podszedł do niego, oferując pomoc. Lokaj serdecznie się do niego uśmiechnął i podał wstążki, które powinien zawiesić. Sam wziął marchewkę i podał ją jednemu z koni, klepiąc go po grzbiecie.
— Dziękuję ci, chłopcze, za pomoc. Maya nie miała dziś dla mnie czasu. Zawiesiła może z dwie kokardy i poszła do kuchni. — powiedział smutno, robiąc sobie małą przerwę. Karoca była już prawie gotowa, jedynie potrzebowała paru ostatnich ozdób. Była wyczyszczona do połysku, a wszystkie konie zdawały się być najedzone, wyszczotkowane i szczęśliwe.
— W kuchni? Byłem tam robić herbatę dla panienek. Nie widziałem jej. — Oscar spojrzał się ze zdziwieniem na lokaja, przywieszając równocześnie jedną ze wstążek.
— Tak przynajmniej mi powiedziała.
Lokaj zaczynał się poważnie zastanawiać nad tym, co przekazała mu guwernantka. Po trochu był na nią trochę zły, że praktycznie cała praca przypadła jemu. Był jednak stosunkowo pogodnym człowiekiem. Nie umiał się zbyt długo na kogoś gniewać. Po wypiciu herbaty przez dziewczynki, lokaj i Oscar podeszli do nich, oznajmiając, że karoca jest już gotowa.
— Wyśmienicie. Jeszcze tylko jutro i bal! Ah, mam nadzieję, że będzie tam dużo młodych dżentelmenów. Oczywiście mam na myśli takich, którzy dobrze tańczą. Nienawidzę, kiedy ktoś depcze mi po nogach. - powiedziała uradowana Anabelle, która już widziała siebie na parkiecie, na którym miałaby balować do późna. Niestety potem uświadomiła sobie, co obiecała przyjaciółce. Może i była niezrównoważona pod względem emocji, ale zawsze przykładała się do spełniania wszelkich obietnic. — Nie zabawimy tam długo, ostatnio jestem okrutnie zmęczona. — poprawiła się później, widząc oczekującą minę Tristy.
— A właśnie, kto organizuje ten bal? Mogę jechać tam z wami? — zapytał podekscytowany Oscar. Blondynka prychnęła śmiechem. Może i mogłyby go zabrać, jednak odrobinę bały się, że zrobi tam coś głupiego, a one musiałyby się za niego wstydzić. W końcu mieli się tam zjawić sami ważni goście. — Co cię tak rozśmieszyło? — zapytał rozczarowany chłopak. Wiedział już, co od niej usłyszy. Pożałował nawet swojego pytania.
— Nie zabierzemy cię tam. Towarzyszyć nam będzie tylko Christopcher. — odpowiedziała z dozą satysfakcji, widząc załamanego Oscara. Anabelle poparła zdanie przyjaciółki, jednak po części było jej szkoda chłopaka. Później uświadomiła sobie, że na pewno nie umiałby zatańczyć, gdyby ktokolwiek go poprosił.
— Umiesz tańczyć, że chcesz się tam wybrać? — zapytała podejrzliwie kruczowłosa, poprawiając jedną ze swoich czarnych falban przy sukience.
— No, nie za bardzo... — powiedział zakłopotany.
— Tak więc tym bardziej nie ma opcji, abyśmy cię tam zabrały. — upewniła się w swojej decyzji Trista.
— Poczekaj. Proponuję pewien układ. Czy dziś nie miałaś się uczyć nowego utworu? Będziesz nam przygrywać, a ja uczyć tego ciamajdę tańczyć. Zapewni mi to uciechę taką, że nawet nie masz pojęcia. — zaproponowała kruczowłosa i spojrzała ironicznie na przyjaciółkę, a następnie podeszła srogo do Oscara. — Już widzę twoje upadki i potknięcia. — szepnęła cicho do chłopaka.
— Naprawdę chcesz go zabrać? Może przysporzyć nam tylko kłopotów. Christopher w zupełności nam wystarczy. — mruknęła blondynka do Anabelle. Christopher jednak zauważył, że kiedy go zabraknie przy panienkach, chciałby mieć dobrego następce. Zaproponował, że będzie trzymał chłopca blisko siebie, aby ten mógł się przy nim uczyć. — Jak uważacie. No, dobrze. Zgadzam się, jednak później nie chcę się za niego wstydzić. Mam nadzieję, że dobrze go przypilnujesz. — blondynka westchnęła. Widząc uradowaną minę Anabelle, skierowała się do swojego pokoju, z zamiarem wzięcia stamtąd swojego instrumentu. Za nią poszła jej przyjaciółka. — Naprawdę nauczysz go tańczyć w dwa dni? W sumie, jakby się nad tym zastanowić, również chciałabym zobaczyć jak potyka się i upada na podłogę. — podsumowała Trista, spoglądając kątem oka na kruczowłosą, która w tamtym momencie miała wielki uśmiech na twarzy.
http://media.tumblr.com/tumblr_lw5n3k5Wog1qip80b.gif
Minęło parę chwil. Blondynka wzięła z pokoju skrzypce i zapukała do pokoju Anabelle. Ta, otwierając jej drzwi, wkładała jednocześnie buty, opierając się o framugę.
— Mądrze. Podeptałby ci jeszcze tę balową sukienkę. — zauważyła przyjaciółka, widząc, że kruczowłosa przebrała się w swój codzienny strój.
— Chodź do sali balowej. Pewnie Oscar już tam na nas czeka. — powiedziała Anabelle. Dziewczynki przedsięwzięły kroki w kierunku głównego korytarza. Schodząc po schodach, zauważyły, że drzwi do sali balowej są otwarte. Trista niepewnie weszła do środka, rozglądając się.
— Gdzie on jest? — zapytała, wchodząc do środka. Cała sala była pięknie udekorowana. Wszędzie było wiele wstążek i kokard. Można było odnieść wrażenie, że całe wydarzenie miało się odbyć właśnie w rezydencji Grimmwell'ów oraz Killheart'ów. Anabelle poczęła wołać Oscara.
— Dobrze, nie chce iść na bal, nie ma sprawy. — podsumowała blondynka, poprawiając swój turkusowo-czarny kapelusz.
— Ale ja tak bardzo chciałam nauczyć go tańczyć! Ah, widok naszego nowego służącego, leżącego na wznak na tej pięknie umytej podłodze...
Anabelle westchnęła. Kruczowłosa oparła się o ścianę i kątem oka popatrzyła na portrety znajdujące się na ścianach. Wtem zza jednej z kolumn wyskoczył Oscar, strasząc ją. Z przerażenia upadła na podłogę, dysząc.
— Ha! I kto tu będzie całować dziś podłogę? — powiedział dumny z siebie chłopak. Anabelle nie podzieliła jego entuzjazmu, wyjęła spod sukienki sztylet i ze złością zaczęła go gonić.
— Już ja ci pokażę! Zabiję cię! Pożałujesz! Jak śmiałeś żartować sobie ze mnie, Lady Grimmwell!? — krzyczała na całą salę, goniąc Oscara, który widać miał z tego niezłą radochę. Zrobili parę kółek wokół sali, aż w końcu kruczowłosa zapędziła go w jeden z kątów sali. Trista westchnęła z dozą zawodu. Poprawiając grzywkę, uśmiechnęła się ironicznie.
— Anabelle, jeśli masz go już zabić, zrób to. Ta dziecinada mnie bawi. — powiedziała blondynka, powstrzymując śmiech.
— No, ale to on zaczął! — kruczowłosa próbowała się tłumaczyć. Stanęła przed przyjaciółką, krzyżując ręce. Trista, ignorując wszystko, chwyciła za swoje skrzypce i zaczęła grać. Anabelle zrozumiała, że wyraźnie dała jej znak, że miała się przestać wygłupiać.
— Wyłaź z tego kąta, niemądry nicponiu. — nakazała kruczowłosa, uśmiechając się sztucznie do chłopaka. Ten z pewną dozą satysfakcji, podał rękę dziewczynce.
— Czy mogę prosić pannę do tańca, Lady Grimmwell? — zapytał z dozą złośliwości. Najmłodsza z dziewczynek nie przejęła się tym i przyjęła prośbę.
Niedługo potem, Oscar przekonał się, na co się pisał. Anabelle była urodzoną duszą towarzystwa. To ona zazwyczaj dominowała w tańcu. Wirowała z chłopakiem przez całą salę i na wszystkie kierunki. Skupiona na graniu blondynka od czasu do czasu spoglądała na nich, nie mając zamiaru przegapić jakiejś wpadki Oscara. Po godzinie chłopak padł na podłogę, rozkładając się na niej na wznak.
— Ja już odpadam. Przerwa! — mruknął pod nosem, jęcząc ze zmęczenia.
Czarnowłosa oparła się o ścianę, uśmiechając się jeszcze bardziej, natomiast Trista odłożyła skrzypce i podeszła z groźną miną do chłopaka.
— Wstawaj. Przy wszystkich też nam się tak położysz? To rozkaz. Natychmiast. — powiedziała oziębłym tonem.
— A dajże spokój. Ty tylko brzdąkasz na skrzypcach, to nie jest aż tak męczące. — podsumował zmęczony Oscar. Blondynka uniosła w lekkim zdziwieniu jedną brew.
— Doprawdy? Na czym umiesz coś zagrać? — zapytała zgryźliwie. Chłopak odparł, że na pianinie. Anabelle zrobiła groźną minę, sądząc, że chce on z nią rywalizować. Trista przytaknęła i zaproponowała przejście do pomieszczenia, gdzie można było tańczyć oraz znajdował się tam fortepian. Wędrując na ostatnie piętro, trafili do sali, gdzie wszystkie ściany były w kolorze łososiowym. Pomieszczenie wyglądało o wiele skromniej, niż sala balowa. Głównie dlatego, że na końcu pokoju był umieszczony bogato zdobiony instrument. Trista pokazała ręką na fortepian, dając pozwolenie chłopakowi, aby zaczął grać. Usiadła na małym krzesełku, patrząc na Anabelle, która zrobiła zdziwioną minę.
— Mam sama ze sobą tańczyć? To uwłacza mojej pozycji. — powiedziała wywyższającym się tonem.
— Zapomnij. — odrzekła blondynka, zdając sobie sprawę, że Anabelle chciałaby, aby ona zajęła miejsce chłopaka.
— W porządku! To niech sobie gra sam, ja będę siedzieć tak długo, aż nie znajdę sobie pary do tańca. — powiedziała zdenerwowana kruczowłosa, siadając na krzesełku koło przyjaciółki. Oscar niepewnie rozejrzał się i zaczął grać. Niestety, widocznie dawno tego nie robił. Dźwięki wydobywające się spod jego palców były bardzo nieskładne i niezgrabne. Zdając sobie sprawę z tego, że jego melodia daleko odbiega od tej zapisanej, przerwał i przyznał się, że już zapomniał, jak się to robiło.

Jak widzicie, wolę się skupić na opowiadaniach. Wybaczcie. Nie zmienia to faktu, że nadal będę tu redagować. Tylko częstotliwość postów i ich zawartość może być trochę pogorszona. Niedługo zbliżają się ferie. Może wtedy znajdę czas na bloga. To jednak tylko moje gdybania. Następne rozdziały Dark Side będą już pojawiać się na wattpadzie. Na sam koniec daję muzykę z najnowszej części Kuroshitsuji - nie mogę się doczekać ^_^


sobota, 7 stycznia 2017

† Dark Side † Chapter 9: The Hangover

Szczerze mówiąc, ostatnio złapałam przysłowiowego lenia na bloggera. Do rozpiski próbowałam usiąść wielokrotnie. Albo kończyło się to zmianą tematu przewodniego, albo stwierdzeniem, że chyba nie powinnam nic pisać na siłę. Skupiłam się wyłącznie na pisaniu i przesiadywaniu na wattpadzie. Szczerze mówiąc, pogubiłam się w tym, ile rozdziałów Welcome Home zdążyło wyjść od ostatniego postu, także po prostu powiem, że zainteresowani powinni szukać mnie tutaj.
 
Oscar zdawał się być zaintrygowany starą fotografią. Dopytywał o wszystkie osoby ze zdjęcia, porównując stopień podobieństwa przyjaciółek do ich rodziców. Ukrywał to, że odrobinę zazdrościł Anabelle. Chociażby tego, iż miała po nich dobre wspomnienia. Na końcu zostawił sobie omówienie najmłodszej dziewczynki z całej trójki. Wskazał na nią, pytając o jej imię.
— Nie musisz sobie zaprzątać nią głowy. — mruknęła Anabelle i odwróciła wzrok, unikając odpowiedzi. Z jej oczu znów zaczęły lecieć łzy. Odstawiła zdjęcie na półkę i ze złością spojrzała się na chłopaka.— Teraz to już nieważne! Nikt oprócz nas z tej fotografii nie żyje! To wszystko przez twojego ojca! — krzyknęła w przypływie złości, wstając od stolika. Przestraszony Oscar próbował ją jakoś uspokoić, jednak to nic nie dawało. W końcu znów zaczęła płakać i rzuciła się na łóżko. — Przynieś mi trochę wina. To jest rozkaz. — powiedziała poważnym tonem.
Chłopak przytaknął jej tępo, pospiesznie wychodząc z pokoju. Zamykając drzwi, postanowił jednak spytać się jej przyjaciółki, czy może podać brunetce to, czego sobie zażyczyła. Blondynka wychyliła się zza książki, unosząc jedną brew.
— Anabelle i alkohol? Nie jest mi to obce. Czasem trochę sobie naleje, jeśli ma zły nastrój lub stresujący dzień. To nic zdrożnego. Zdarza jej się też wypić trochę do obiadu. — odparła chłodno, wracając do lektury.
Wedle życzenia, Oscar przyniósł kruczowłosej to, czego sobie zażyczyła. Było tego jednak trochę za dużo, gdyż postawił przed nią kieliszek i całą butelkę. Dało się usprawiedliwić chłopaka tym, że to był jego pierwszy wieczór jako sługa, a sam nigdy nie miał alkoholu w ustach. Brunetka nieznacznie uśmiechnęła się z jego niedopatrzenia. Stwierdziła, że im więcej, tym lepiej, gdyż skutecznie mogła zapomnieć o całym jej bólu. Nie upomniała się, oddając się w objęcia nałogu. Trista, po skończeniu lektury, postanowiła sprawdzić, co się dzieje u Anabelle. Czasem alkohol miał na nią zły wpływ, przez co bywała bardziej agresywna i drażliwa, niż zwykle, jednak w większości przypadków sprawiał, że zasypiała szybciej niż zazwyczaj. Weszła do pokoju bez pukania. Była odrobinę zdziwiona, gdy zastała brunetkę leżącą na swoim łóżku w dość nietypowej pozycji z butelką w ręku.
— Anabelle? — spytała swoim obojętnym tonem. Brunetka odpowiedziała jej pomrukiwaniem, unosząc przy tym pytająco jedną brew. Czarnowłosa miała mocno czerwone policzki i nie umiała skupić wzroku na przyjaciółce. Wniosek nasuwał się jeden. Anabelle nadużyła alkoholu. — Gdzie ten pajac? Dał jej całą butelkę. Przecież już na pierwszy rzut oka, to za dużo jak dla tak młodej damy. — syknęła do siebie Trista, ostrożnie otwierając drzwi na korytarz. Wysunęła się delikatnie i rozejrzała. Chłopca nie było. Poważnym tonem nakazała Anabelle zostać w pokoju i pod żadnym pozorem nie wychodzić z niego. Nie chciała, aby żaden służący zobaczył ją w takim stanie. Znalazła Oscara koło pokoi Mayi i Christophera. Na szczęście oboje byli wtedy gdzie indziej. Na korytarzu, gdzie znajdowała się Trista z szatynem, nie było praktycznie nikogo, jednak dziewczyna nie chciała unosić głosu. — Wiedziałam, że nie jesteś zbyt bystry, ale upijać moją przyjaciółkę? Bardzo nierozsądne posunięcie. — powiedziała stanowczo, prowadząc go z powrotem do pokoju kruczowłosej. Kiedy oboje zastali śpiącą Anabelle, chłopcu ulżyło. Miał pewność, że nie będzie musiał wysłuchiwać kazań blondynki. Niestety, gdy najmłodsza z domowników usłyszała, że drzwi zamykają się za nimi, od razu się zbudziła. Chwiejnym krokiem podeszła do Oscara, łapiąc go za koszulę. Nie zauważyła nawet, że jej sukienka była podwinięta, a jedna pończocha zjechała jej prawie do kostki.
— Czego tu szukasz, zabójco? Zabiłeś mnie od środka. Zabiję cię! Zabiję! — powiedziała na głos. Chciała wyjąć już swoją broń, jednak szukała ją nie po tej stronie, co zawsze trzymała. — Nie daruję ci, zamorduję wszystkich. Wszystkich, którzy ośmielili się zabrać moją rodzinę do grobu. Obudzisz się z poderżniętym gardłem! — dodała po chwili, nie mogąc znaleźć swojego ostrza.
— Dość już Anabelle, jesteś kompletnie pijana, wracaj do łóżka. — nakazała blondynka, odsuwając ją od chłopca. Brunetka uśmiechnęła się szeroko.
— Nie ochronisz go, zabiorę go ze sobą i tobą do grobu. Wszyscy pójdziemy do piekła! Morderców będę katować do ich powolnej agonii. — dziewczynka zaśmiała się i pokazała palcem na Oscara, jednak chwiała się przy tym na wszystkie strony i ciężko było ustalić, czy aby na pewno to na niego wskazywała. — Jesteśmy na dobrej drodze! Będę wreszcie szczęśliwa! Wydrę mu to szczęście, które mi bezczelnie zabrał! — krzyczała dalej.
Trista próbowała jakoś uciszyć przyjaciółkę, która zdecydowanie za głośno wypowiadała się na temat nowego służącego. Gdy wszystko zaczęło wymykać się spod kontroli, usadziła ją tak, jak najdelikatniej umiała. Gestami kazała wyjść na korytarz chłopcu, aby sprawdził, czy nikt nie usłyszał ich rozmowy. Po parunastu minutach pilnowania przyjaciółki, blondynka zobaczyła, że ta w końcu na nowo usnęła.
— Popilnuję jej, choć to ewidentnie twoja wina. Na cholerę dałeś jej tyle alkoholu?! Przecież każdy by zauważył, że to dla niej za dużo. Czasem była agresywna po kieliszku wina, ale nigdy się nie upiła. — powiedziała srogo Trista, patrząc na Oscara lodowatym wzrokiem.
— Przepraszam, nie wiedziałem. — odparł wystraszony. Wciąż przed oczami miał Anabelle, która przeklinała go za wszystkie swoje niepowodzenia.
— Żeby nawet nie umieć wina nalać... Widać, że jesteś prosty. Aż ciężko mi sobie wyobrazić, że kiedyś przesiadywałeś w rodzinnej, bogatej rezydencji. Gdyby ktoś nas teraz usłyszał, byłoby niezłe widowisko. Musielibyśmy oboje się ostro tłumaczyć. — podsumowała Trista, oddalając się od niego. Będąc już na końcu korytarza, nakazała mu pilnować Anabelle. Wielka szkoda, że wszystko to, co mówili między sobą oraz wszystkie groźby kruczowłosej, usłyszała ich guwernantka, która wtedy przechodziła tym korytarzem. Maya usiadła na stołku w pokoju obok i rozmyślała, jak wykorzystać zdobyte informacje. Nie była osobą godną zaufania. Judasz ówczesnych czasów. Sprzedałaby przyjaciela za marne grosze. Jednak nie zawsze taka była. Przed śmiercią państwa Grimmwell i Killheart utraciła całą swoją radość. Gdy była młoda, zaskarbiła sobie sympatię rodziców dziewczynek. To był jeden z nielicznych powodów, przez które Anabelle i Trista słuchały się jej w jakimś stopniu.
http://media.tumblr.com/tumblr_lw5n3k5Wog1qip80b.gif
Następnego dnia, Maya unikała dziewczynek. Wszelkimi sposobami próbowała je omijać, by nie spotkać się z nimi twarzą w twarz. Niestety było to nieuniknione. Za dwa dni miał się odbyć hucznie ogłaszany bal. W rezydencji trwały ostatnie przygotowania. Kobieta włóczyła się po korytarzach ze spuszczoną głową. Co jakiś czas ktoś wołał ją do pomocy. Na jej nieszczęście, oddany lokaj, Christopher poprosił, aby przystroiła z nim karocę. W tym celu musiała przejść przez piętro, gdzie mieściły się pokoje młodych dam. Postanowiła jak najszybciej zejść na dół. Przyspieszonym krokiem szła przez cały korytarz, niestety Anabelle ją zatrzymała.
— Ta sukienka jest cudowna! Do tego jeszcze rozpuszczę włosy, włożę moją ulubioną biżuterię, a na głowie będę miała czerwoną kokardę z białą koronką. Madeline i Caroline nie mogą się dogadać w kwestii mojego obuwia. Czarne, czerwone czy posrebrzane? — powiedziała radośnie dziewczynka i stanęła na drodze guwernantki, prezentując swoją kreację na wszystkie sposoby. Gdy tylko podwinęła sukienkę, Maya zobaczyła, że nie ma na sobie żadnych butów. Normalnie okrzyczałaby ją za taki wybryk, ale tym razem spuściła głowę i odparła, żeby wzięła czarną parę.
— Proszę, proszę, co się stało? Anabelle biega boso, a nasza kochana panna Maya nie reaguje. Nasi rodzice byliby daleko zawiedzeni. — podsumowała Trista, wychylając się ze swojego pokoju. Była ubrana w długą, ciemnofioletową suknię z pojedynczymi, białymi i jasnoniebieskimi falbanami. Jej blade ramiona były w całości skryte pod materiałem, a na dłoniach gościły czarne, skórzane rękawiczki, które nosiła niemal od zawsze. Gdzieniegdzie w jej stroju widać było czarne róże, w tym jedna z nich była wpięta w jej jasne włosy, będące upięte w dwie, długie kitki. Oparła się o framugę drzwi i z dozą satysfakcji spojrzała na guwernantkę. Dodała, że po jej zachowaniu, posądziłaby ją o to, że coś przeskrobała.
— Stłukłam rano dwie z tych ozdobnych filiżanek. To aż tak bardzo widać? — powiedziała nieśmiało Maya, kłamiąc dziewczynkom w żywe oczy. Blondynka nie uwierzyła jej. Coś w jej wnętrzu podpowiadało jej, że to nie o to chodziło. Zrezygnowała jednak z dalszych docinek, słysząc nawoływanie lokaja, który był już przy powozie, czekając na kobietę.
— Idź już! Co tak stoisz!? — krzyknęła Anabelle. Była wściekła, że Maya ''stłukła część zastawy''. Nie wiedziała, że wtedy kłamała. Brunetka podeszła niepewnie do przyjaciółki. Była jeszcze obolała po wczorajszym, bo od czasu do czasu przykładała rękę do głowy i ciężko łapała pion. — Przepraszam. — powiedziała cicho. Nie mówiła już nawet za co, Trista doskonale to wiedziała. — Tak w ogóle, to świetnie wyglądasz! — dodała po chwili bez namysłu.
— Nie musisz zmieniać tematu. Przecież to nie była wyłącznie twoja wina. — odparła, nie odpowiadając na pochwałę przyjaciółki, Trista.
— Wiesz... Po wczorajszym wciąż boli mnie głowa. Jednak cóż, uznaję zasadę, że jak nic cię nie boli, to wtedy można się zacząć martwić. — Anabelle uśmiechnęła się, jednak po chwili złapała się za głowę. Nadal czuła się niewyraźnie, ale myśl o balu kazała jej wstać z łóżka i nie pokazywać swoich słabości. Sądziła, że gdyby cały dzień przeleżała w swoim pokoju, służący mogliby się domyślić, że coś jest nie tak i prosić o odpuszczenie sobie udziału w balu.
— Może poproszę o herbatę dla ciebie i mnie? Dobrze by ci zrobiła. Ja również chętnie bym wypiła trochę. — szepnęła blondynka i spojrzała z troską na młodszą przyjaciółkę. Kiedy kruczowłosa przytaknęła, wyrażając tym samym chęć wprowadzenia pomysłu Tristy w życie, Gdy tylko znalazły się na zielonkawym korytarzu służących, zapukały do pokoju Oscara. Nieprzyzwyczajony do wczesnego wstawania chłopak, otworzył niemrawo drzwi. Przetarł jedno oko i w lekkim szoku spojrzał na dziewczynki, a potem na zegarek.
— Ty bezczelny leniu! — nakrzyczała na niego kruczowłosa.
— Powinieneś wiedzieć, że jako sługa musisz wstawać o wiele wcześniej od nas. Tymczasem śpisz sobie w najlepsze. Chyba sobie kpisz. — Trista zmarszczyła brwi, patrząc na skołowanego chłopaka, który szybko chciał się przygotować do spędzenia tego dnia.
— Przepraszam! Co sobie panienki życzycie? Dajcie mi pięć minut, a będę gotowy! Dam sobie rękę uciąć, że zdążę się wyszykować! — Oscar zaczął się tłumaczyć, jednocześnie w pośpiechu czesząc swoje ciemne włosy.
— Jeśli dajesz, chętnie ją odrąbię przy najbliższej okazji! Nadal jestem na ciebie wściekła. — odburknęła Anabelle, którą za chwilę skarciła wzrokiem przyjaciółka, chociaż korytarz był całkowicie pusty. Wszyscy byli czymś zajęci, aby jak najlepiej przygotować panienkę Killheart i Grimmwell do balu. Po słowach czarnowłosej Oscar zamknął im drzwi przed nosem, aby móc się w spokoju ubrać. — Jak śmiesz zamykać się przede mną! Masz tu natychmiast wracać!
Rozzłoszczona kruczowłosa zaczęła walić w drzwi. Trista jedynie westchnęła z lekkim uśmieszkiem na twarzy. Po paru minutach Oscar wyszedł do nich, przepraszając kolejny raz za wszytko. Anabelle nadal była obrażona. Wywyższającym się tonem, kazała mu przynieść dla niej i Tristy ich ulubioną herbatę - Earl Grey. Szatyn szybko je wyminął, kierując się do kuchni. Przyjaciółki zasiadły tym razem w altanie ogrodowej. Róże owinięte o altanowe deski bardzo ładnie komponowała się z czerwono-różowymi świecami, które stały wówczas na drewnianym, białym stoliku.
— Założę się, że ten dureń pomyli herbaty. — skomentowała pod nosem Anabelle, opierając głowę na dłoni.
— Niemożliwe. Wszystko jest przecież podpisane. Nawet Caroline umie je odróżnić. — odparła bez emocji Trista. Widząc zmęczonego chłopaka, niosącego dla nich herbaty, blondynka uśmiechnęła się ironicznie. — Stąd już czuję, że to nie ta. Postaraj się nie wylać mu tego na głowę, bo widzę, że dziś wyjątkowo jesteś na niego wściekła. Zabrudzisz sukienkę.
Trista miała już przed oczami scenariusz mokrego Oscara, który się pomylił. Po usłyszeniu ostatniego zdania Anabelle aż podskoczyła. Jej balowa, czerwona sukienka ubrudzona herbatą? Wtedy dopiero dostałaby szału.
 
Po odejściu z My Monster High, wydaje mi się, że największą radość sprawia mi właśnie pisanie. Sądzę, że do 10 rozdziału, Dark Side będzie publikowany tutaj, natomiast rozdziały od 11+, już tylko na moim profilu. Dzięki temu, rozdziały będą wychodziły szybciej. Co nie znaczy, że na blogu nie będzie nowych wpisów - będą, ale jak najdzie mnie wena na rozpiski. Chętnie dowiedziałabym się, o czym chcielibyście przeczytać. Tematy, którymi chciałabym się zająć to Pastel Goth, gry horror rpg oraz portale społecznościowe. Oby mi wyszło... Co do rysunków, ostatnio naszła mnie wena na jeden szkic, ale to wciąż w moim mniemaniu za mało... *ciche westchnięcie*