Spięłam sukienkę paskiem.
Ta sama zasada co w poprzedniej sukience.
-Kostium kąpielowy
Wykorzystałam w tym starą,elastyczną opaskę.
Rozcięłam i związałam z tyłu. Nie widać tu,ale plecy są tu całkowicie odkryte :p
Z racji tego,że stary kostium się rozwalił. Ten będzie dobrym zamiennikiem.
+Bonus ;p
L-Ally,nie wiem jak ty,ale ja się w tym sari pogubiłam v.v
Rozdział,który obiecałam :P Dodaję,że wszystkie francuskie słowa z tłumacza. Ja się uczę niemieckiego,a było,że Rochelle mówi czasem przeplatanie :P
Rozdział 20 Wszystkim nie wolno ufać!?:
Deen odłożyła na ziemię całą górę kartek.
Jak wściekła dorwała się do nich Toralei.
-Spectra! Jesteś nie użytym duchem! Tu są wszyscy uczniowie Straszyceum! Nawet ja!
-Bo nikomu nie wolno ufać.-Kiedy duszyca wypowiedziała te słowa,wszystkie upiorki z politowaniem spojrzały się na nią.
-Ja to szybciej załatwię!-Krzyknęła Torrka i zaczęła grzebać w dokumentach.
-Mnie na pewno wykluczamy,Deen,Amorę,bliźniaczki,Robbecę,Venus...Rochelle!
-No,tak! To może być ona! Jak była ta wichura w klasie,ona poszła po kredę!-Podsumowała Clawdeen.
-I to ona była w telefisosze jak zniknięto Venus.-Dodała Catrine.
Wpadłam na pomysł,żeby się udać się z wizytą do niej.
Pożegnałyśmy się szybko ze Spectrą i poszłyśmy do dormitorium.
-Już ja jej pokażę! Wyrwę jej te kamienne skrzydełka! Grr!- Kotołaczka już podwinęła rękawy w geście przygotowania do walki.
Catrine cały czas stała z boku próbując ogarnąć całą sytuacje. Clawdeen i ja natomiast,szłyśmy niewzruszone,choć widać było troszeczkę po Deen,że też jest zła.
Zapukałyśmy do drzwi. Uchyliła je niepewnie Rochelle.
-Możemy pogadać?-Zaproponowała wilkołaczka opierając się o ścianę.
-Non.-Odparła i zamknęła szybko drzwi.
-O nie! Tak się nie bawimy! Otwieraj,albo wyważę te drzwi!-Powiedziała mocno wkurzona Toralei.
-Eh bien,co chcecie wiedzieć?-Uchyliła ponownie drzwi.
-Czemu się tak zachowujesz?! Coś ukrywasz!-Wybuchła w końcu,do tej pory spokojna Clawdeen.
-Bo,ja...regrette,nie mogę powiedzieć.-Powiedziała smutno wpuszczając nas do pokoju.
Moje wyczulone na zapachy towarzyszki zaczęły wąchać cały pokój.
-Gdzie je schowałaś?!-Rzuciła z wściekłością Toralei. Biedna Catrine zrezygnowała z poszukiwań i stanęła skołowana koło mnie.
-Je ne sais pas. Bon, je sais, mais ce n'est pas moi.
-Nic nie rozumiem.-Rozłożyła bezradnie ręce Toralei.
-Ale ja wiem,Rochelle mówić,że nie on to zrobiła.
-Ona,jestem dziewczyną.-Burknęła Rochelle.
-Psze-raszam,ona nie zrobiła złego nic.-Poprawiła się paryżanka.
-Mów po straszypolsku!-Wrzasnęła Clawdeen.
-J'ai encore une belle vie, je n'ai pas le droit de dire quoi que ce soit.-Powiedziała i spojrzała smutno na podłogę.
-Ktoś ci groszi?-Spytała poruszona Fioletka.
-Cette personne ne sait pas parler français. Dites aux gens ce qui se passe, mais a la maison.
-Dobsze.-Odpowiedziała i zwróciła się do nas.
-Muszimy iść do domu. Powiem wam coś.-Złapała mnie i Clawdeen za ręce i poprowadziła ku wyjściu, Toralei rzuciła tylko mrożące krew w żyłach spojrzenie na Rochelle i poszła za nami.
-Fioletka,zwolnij! Co ci powiedziała?-Zawołała Toralei próbując nas dogonić. Catrine nadawała mordercze tępo.
-W domu powiem. Do domu,nie gadać,szypko!-Zawołała w odpowiedzi.
Gdy dotarłyśmy już do domu kotołaczek,Catrine nerwowo otworzyła drzwi.
-Okej,moge powiedzieć! Ktoś ją pilnuje.
-Ale po co ten francuski?-Zapytałam.
-Tan ktoś nie znać francuski. Powiecziała,sze ona wie co sie dzieje. Ktoś groźny jest i wie kto to.-Powiedziała niezrozumiale kotołaczka.
-A powiedziała kto!?-Nerwowo potrząsnęła Toralei ręką paryżanki.
-Nie,nie wolno jej.
-To chyba nie ona. Widać,że się bała i była smutna.-Podsumowałam sprawę.
Clawdeen zrobiła listę wszystkich mieszkańców miasta,skreśliła Rochelle i wszystkich,którzy uczyli się pilnie francuskiego na lekcji.
-Ile osób zostało?
-Dużo.-Pokazała wilkołaczka dużą i długą kartkę. Zwinęła ją i położyła na blacie kuchennym.
Udało mi się ją przemycić,kiedy już zachodziło słońce i rozłożyłam się jeszcze raz z tatą na plaży by go oglądać. Mama wolała wylegiwać się w hotelu :P
Ludzi było mało,jednak nie chciałam wychodzić z lalą poza mój parawan - było zbyt zimno,a ja oczywiście od samego rana wtedy w szortach,t-shircie i ''do przodu''!
W święta zabieram się za szycie. Kostium po... 5 założeniach rozpruł się razem z torebką. Nie to,że źle coś zszyłam, nie miałam po prostu z czego...
Spróbuję złapać jakieś czerwone strzępki i uszyć moim upioropiecznym jako prezenty gwiazdkowe czapki Św. Mikołaja,choć... będzie ciężko wytrzasnąć akurat taki materiał.
Wiem jedno - moje potwory jak na poprzednią gwiazdkę będą ubierać mini-choinkę ;)
Tymczasem,łapcie fotki duszycy w 2 wersjach ^^
Ponieważ zrobiłam stosunkowo dużo zdjęć, następną część zobaczycie w następnym poście ;)
Ally dziś była sobie na festiwalu Światła i Smaku *_* Było odlotowo,niestety mój telefon nie wytrzymał z przejęcia i... rozładował się ;) Na szczęście wszystko nakręciła kuzynka :* Kto miał najlepsze miejsce?
Jaaaa *_* Dosłownie na samym przodzie i jeszcze dodatkowo w samym centrum ^^
Zdjęcia dodam jutro - dziś już trochę późno. W zamian,pocieszę was zdjęciami z poprzedniego roku,na którym też byłam (wtedy były przy jakimś budynku, teraz przy tężniach ;) ) Zdjęcia z grafiki google,ale gdyby tak przeszukać starą komórkę... :P
Przepraszam,że trochę długo nie pisałam,ale... sami wiecie ;) Nowy wygląd na MMH,szkoła, czas brak :c
Na tą chwilę, będę raczej dodawać tylko rozdziały, choć... parę zdjęć na komputerze z wakacji jeszcze mam,których nie pokazywałam ;)
Rozdział 19 Importowany kotek:
Trochę czasu później szukałyśmy razem odpowiednich ciuchów dla mnie.
Toralei podała mi swoją czarną mini i buty Catrine, do tego z malutkiej apteczki wyjęła bandaże i krepą zafarbowała je na fioletowy kolor,który był podobny do odcienia w którym były buty.
-Fioletka się nie pogniewa.
-Fioletka?
-E,ksywa Catrine, cały czas obsesyjnie chodzi w tym kolorze,mrał.
Wyglądałam zabójczo! Kocica jednak znała się na rzeczy. Świetny pomysł z zafarbowaniem bandaży!
Gdy tylko skończyłam owijać jedną z rąk,rozległ się dzwonek do drzwi.
Poszłam otworzyć,za mną poleciała też Nilla i Toralei.
Toralei szybciej ode mnie złapała za klamkę.
-Catrine! Mamy gościa,futrzaku więc gazu na górę odłożyć pozostałe obrazy i zabrać ogon do salonu.
-Dobrze.-Odparła z mocno francuskim akcentem.
Po tym jak druga kotołaczka przyszła do salonu zapytała zacinając się jak mam na imię.
-Aleksa.
-Pienknie,ja Catrine.-Przedstawiła się mocno kalecząc język.
-Ty rozumiesz wszystko,czy nie bardzo?
-Rozumiem,ale problem mi mówić.Odmiany jest trudne.
-Torrka mówiła,że będziesz we wrześniu w Monster High,poradzisz sobie,prawda?-Spytałam uśmiechając się.
-Tak.Ona mnie nauczyła.-Powiedziała wskazując na Toralei.
-Mrał,dosyć tych pogaduszek. Ally,wiesz co z ... no wiesz kim?-Przerwała nam kotołaczka.
-Meowlody i Purrsephone? Nie wiem jeszcze. Jeśli chcecie,przejdziemy się do szkoły. Spectra powinna tam jeszcze być.
-To na co czekamy!?
Toralei szybko zamknęła z trzaskiem drzwi. Wzięłam mojego zwierzaka na ręce i tak sobie szłyśmy.
Słyszałam jak biała kotka mruczy i wtula się we mnie.
-Kot miły. Śliczna sierszć. Od kiedy masz?-Catrine pogłaskała Nillę po głowie.
-Od... zeszłej nocy.
-Kot wybrał ty,czy ty kota?
-Chyba kot mnie.-Odpowiedziałam śmiejąc się.
Byłyśmy już koło szkoły gdy zza rogu wyłoniła się Clawdeen. Catrine nie zauważyła jej i wpadły na siebie.
-Uważaj jak chodzisz!.. Catrine?-Wilkołaczka zaskoczona była obecnością paryżanki.
-Psze-prarzam.-Wyjąkała.
-A co WY tu robicie?-Clawdeen rozejrzała się.
-Aleksa,wszyscy cię szukali,a tu tu sobie pogaduszki z Toralei urządzasz?!
-Em,myślałam,że już wy nie chcecie się ze mną przyjaźnić.
-A to niby czemu?-Spytała Deen z niedowierzaniem.
-Nie ważne. Idziemy do szkoły.-Przerwała tutejsza kotołaczka.
-Zamknięta.
-My do Spectry.-Sprostowałam.
-To ja też pójdę. Przekręcę tylko Cleo,że cię znala...
-NIE! Proszę,nie rób tego!-Krzyknęłam z przerażeniem i szybko zabrałam jej iTrumne. Przez chwilę próbowała mi go zabrać jednak nie udawało jej się,byłam od niej wyższa i... nie sięgała.
Zrezygnowana Clawdeen poszła z nami,co prawda parę razy nalegała bym oddała jej telefon,jednak byłam nie ugięta.
Gdy tylko znalazłyśmy się pod bramą straszyceum Catrine bezsilnie złapała jedną z krat bramy.
Zaczęłyśmy krzyczeć imię duszycy, po około trzecim nawoływaniu usłyszała nas i przeleciała przez kraty.
-Co jest? Zajęta jestem.
-Jak tam sprawa zaginięć?-Zapytałam.
-Nie tutaj. Chodźmy do środka. Pani Krewnickiej i tak nie ma.
Otworzyła nam bramę,mówiąc,że jest w stacji radiowej. Tam na nas będzie czekać.
Oczywiście ja z całej gromadki biegłam po schodach najwolniej,nie mam szans z szybkimi kotołaczkami i wilkołaczką,a tym bardziej z duchem.
-All! Co tak wolno? Szybciej,szybciej,szybciej!-Poganiała mnie Toralei,nawołując jak jakiś trener na zawodach.
Gdy wreszcie dotarłyśmy do dawnego miejsca przebywania Amory,zrobiło mi się smutno. Przypomniałam sobie wtedy tą akcję.
Rozglądając się,zauważyłam,że to miejsce nie przypomina już dawnej radiostacji. Wszędzie było pełno dokumentów,porozwalanych kartek,połamanych ołówków i kredek oraz pełno walających się po podłodze,zużytych długopisów. Gdyby to zwykle porządnicka C.A. widziała,na 100% wpadła by w szał.
Za jej czasów tu było bardzo czysto,Spectra urządziła tutaj pobojowisko.
-Potrzebne ci aż tyle dokumentów? Poza tym,po co masz tu zużyte długopisy.-Zwróciłam uwagę podnosząc jeden z nich.
-Nie mam czasu na sprzątanie. Mam już paru podejrzanych,ewentualnie porywacz nie pracuje sam.-Podała nam stos teczek,pod których ciężarem Clawdeen aż się ugięła.
Większość osób chciała czat na blogu - dobrze. Nie ma sprawy,ale mam jedno ''ale'', jeśli ktoś będzie kogoś obrażał lub najzwyczajniej w świecie mnie wkurzał... nie będę się cackać. Ban Forever dla delikwenta i na tym się skończy. Miłego korzystania z czatu!
Dawno nie robiłam sesji mojej ulubionej postaci. Naprawiłam to ;D
Nie mogłam się zdecydować w którym efekcie jest jej lepiej,dlatego oto ''dwójki zdjęć''.
Mam nadzieję,że o żadnym zdjęciu nie zapomniałam :> Mam również wiadomość dla spostrzegawczych - tak,przykleiłam jej diamencik. Firmowy się trochę zdrapał. Teraz wygląda też super,poza tym obecny kryształek wygląda bardziej realistycznie ;D