sobota, 14 września 2013

Catrine jest 19 ;P

Przepraszam,że trochę długo nie pisałam,ale... sami wiecie ;) Nowy wygląd na MMH,szkoła, czas brak :c
Na tą chwilę, będę raczej dodawać tylko rozdziały, choć... parę zdjęć na komputerze z wakacji jeszcze mam,których nie pokazywałam ;)


Rozdział 19 Importowany kotek:
Trochę czasu później szukałyśmy razem odpowiednich ciuchów dla mnie.
Toralei podała mi swoją czarną mini i buty Catrine, do tego z malutkiej apteczki wyjęła bandaże i krepą zafarbowała je na fioletowy kolor,który był podobny do odcienia w którym były buty.
-Fioletka się nie pogniewa.
-Fioletka?
-E,ksywa Catrine, cały czas obsesyjnie chodzi w tym kolorze,mrał.
Wyglądałam zabójczo! Kocica jednak znała się na rzeczy. Świetny pomysł z zafarbowaniem bandaży!

Gdy tylko skończyłam owijać jedną z rąk,rozległ się dzwonek do drzwi.
Poszłam otworzyć,za mną poleciała też Nilla i Toralei.
Toralei szybciej ode mnie złapała za klamkę.
-Catrine! Mamy gościa,futrzaku więc gazu na górę odłożyć pozostałe obrazy i zabrać ogon do salonu.
-Dobrze.-Odparła z mocno francuskim akcentem.

Po tym jak druga kotołaczka przyszła do salonu zapytała zacinając się jak mam na imię.
-Aleksa.
-Pienknie,ja Catrine.-Przedstawiła się mocno kalecząc język.
-Ty rozumiesz wszystko,czy nie bardzo?
-Rozumiem,ale problem mi mówić.Odmiany jest trudne.
-Torrka mówiła,że będziesz we wrześniu w Monster High,poradzisz sobie,prawda?-Spytałam uśmiechając się.
-Tak.Ona mnie nauczyła.-Powiedziała wskazując na Toralei.
-Mrał,dosyć tych pogaduszek. Ally,wiesz co z ... no wiesz kim?-Przerwała nam kotołaczka.
-Meowlody i Purrsephone? Nie wiem jeszcze. Jeśli chcecie,przejdziemy się do szkoły. Spectra powinna tam jeszcze być.
-To na co czekamy!?

Toralei szybko zamknęła z trzaskiem drzwi. Wzięłam mojego zwierzaka na ręce i tak sobie szłyśmy.
Słyszałam jak biała kotka mruczy i wtula się we mnie.
-Kot miły. Śliczna sierszć. Od kiedy masz?-Catrine pogłaskała Nillę po głowie.
-Od... zeszłej nocy.
-Kot wybrał ty,czy ty kota?
-Chyba kot mnie.-Odpowiedziałam śmiejąc się.

Byłyśmy już koło szkoły gdy zza rogu wyłoniła się Clawdeen. Catrine nie zauważyła jej i wpadły na siebie.
-Uważaj jak chodzisz!.. Catrine?-Wilkołaczka zaskoczona była obecnością paryżanki.
-Psze-prarzam.-Wyjąkała.
-A co WY tu robicie?-Clawdeen rozejrzała się.
-Aleksa,wszyscy cię szukali,a tu tu sobie pogaduszki z Toralei urządzasz?!
-Em,myślałam,że już wy nie chcecie się ze mną przyjaźnić.
-A to niby czemu?-Spytała Deen z niedowierzaniem.
-Nie ważne. Idziemy do szkoły.-Przerwała tutejsza kotołaczka.
-Zamknięta.
-My do Spectry.-Sprostowałam.
-To ja też pójdę. Przekręcę tylko Cleo,że cię znala...
-NIE! Proszę,nie rób tego!-Krzyknęłam z przerażeniem i szybko zabrałam jej iTrumne. Przez chwilę próbowała mi go zabrać jednak nie udawało jej się,byłam od niej wyższa i... nie sięgała.
Zrezygnowana Clawdeen poszła z nami,co prawda parę razy nalegała bym oddała jej telefon,jednak byłam nie ugięta.
Gdy tylko znalazłyśmy się pod bramą straszyceum Catrine bezsilnie złapała jedną z krat bramy.
Zaczęłyśmy krzyczeć imię duszycy, po około trzecim nawoływaniu usłyszała nas i przeleciała przez kraty.
-Co jest? Zajęta jestem.
-Jak tam sprawa zaginięć?-Zapytałam.
-Nie tutaj. Chodźmy do środka. Pani Krewnickiej i tak nie ma.
Otworzyła nam bramę,mówiąc,że jest w stacji radiowej. Tam na nas będzie czekać.
Oczywiście ja z całej gromadki biegłam po schodach najwolniej,nie mam szans z szybkimi kotołaczkami i wilkołaczką,a tym bardziej z duchem.

-All! Co tak wolno? Szybciej,szybciej,szybciej!-Poganiała mnie Toralei,nawołując jak jakiś trener na zawodach.
Gdy wreszcie dotarłyśmy do dawnego miejsca przebywania Amory,zrobiło mi się smutno. Przypomniałam sobie wtedy tą akcję.
Rozglądając się,zauważyłam,że to miejsce nie przypomina już dawnej radiostacji. Wszędzie było pełno dokumentów,porozwalanych kartek,połamanych ołówków i kredek oraz pełno walających się po podłodze,zużytych długopisów. Gdyby to zwykle porządnicka C.A. widziała,na 100% wpadła by w szał.
Za jej czasów tu było bardzo czysto,Spectra urządziła tutaj pobojowisko.
-Potrzebne ci aż tyle dokumentów? Poza tym,po co masz tu zużyte długopisy.-Zwróciłam uwagę podnosząc jeden z nich.
-Nie mam czasu na sprzątanie. Mam już paru podejrzanych,ewentualnie porywacz nie pracuje sam.-Podała nam stos teczek,pod których ciężarem Clawdeen aż się ugięła.






1 komentarz:

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^