czwartek, 30 czerwca 2016

† Dark Side † Chapter 1: The Bow

Witajcie! Zgodnie z obietnicą z poprzedniego wpisu, chciałabym zaprezentować wam pierwszy rozdział opowiadania o ciemnej stronie przyjaciółek z nagłówka. Historia Anabelle i Tristy jest praktycznie skończona, więc jeżeli się wam ono spodoba, na pewno będzie możliwość przeczytania jej zakończenia - inaczej, niż w przypadku opowiadania o innej mojej OC, gdzie rozdziały powstawały na bieżąco.  Wszystko jest na bazie roleplay, więc nie zdziwcie się dużą ilością dialogów, na których właściwie opiera się cała akcja. Postać Anabelle wymyśliłam ja i wpisuje się ona do grona moich głównych OC. Trista to pomysł Lorraine. Osobiście to opowiadanie traktuję jako wyżycie się w pisaninie. Przyrównując panienkę Grimmwell do Aleksy można dojść do wniosku, że ta druga jest grzeczna, ułożona i... zwyczajnie mi się znudziła. Natomiast Belle często przeklina bez powodu, szybko się denerwuje, jest typową drama-queen i tak dalej. Także jeżeli wulgaryzmy zraziłyby kogoś - uprzedzałam :P Zapraszam do czytania. 
To miało miejsce pewnej letniej nocy. Niebo przepełnione było gwiazdami, a gałęziami drzew poruszał ciepły, lekki wiatr. Księżyc znajdował się już wysoko na niebie. We wspólnej rezydencji Grimmwellów oraz Killheartów wszyscy dawno już spali. No, może jednak nie wszyscy... Trista leżała wtedy w swoim łóżku z baldachimem o miętowym kolorze, okryta lazurową kołdrą. Dziewczynka miała jasne, blond włosy i nosiła prostą, białą koszulę nocną. Jej alabastrowa cera sprawiała, że wyglądała jak mała, porcelanowa laleczka. Oczy nienaturalnego koloru były skryte pod długimi, ciemnymi rzęsami. Nagle, z pokoju obok, dobiegły ją jakieś hałasy. Brzmiało to tak, jakby ktoś rozrzucał wszystko dookoła. Wstała i przetarła jedno oko. Przewędrowała przez korytarz i otworzyła drzwi z pewną dozą niepewności. Oczom Tristy ukazała się jej przyjaciółka. Wyraźnie czegoś szukała. Na jej twarzy widać było grymas oraz złość.
— Anabelle, jest już późno... Czego ty znowu szukasz? — zapytała Trista.
— Mojej ulubionej, czerwonej kokardy! Wiesz, o którą mi chodzi. Przecież jeszcze wczoraj miałam ją na głowie!
Dziewczynka miała na sobie czerwoną koszulę nocną, a jej czarne włosy zostały upięte w dwie luźne kitki. Wyglądała ona na starszą od jasnowłosej. W rzeczywistości jednak, to ona była tą młodszą. Miała tylko dwanaście lat, podczas, gdy Trista miała już dawno skończone czternaście. Z politowaniem, a może ze zniecierpliwieniem, blondynka patrzyła na podirytowaną Anabelle, która z minuty na minutę coraz bardziej zaczynała się złościć.
— Ja muszę znaleźć tą cholerną kokardę, rozumiesz?! Słyszałam, że niedługo w okolicy będzie jakiś bal, a doskonale wiesz,że uwielbiam tańczyć. Chciałam się niego wybrać, a bez niej nie idę! Nigdzie! Nie i koniec! — kruczowłosa tupnęła z wściekłości nogą. To zachowanie było typowe dla niej. Nigdy nie ukrywała tego, że była dziecinna. Trista oparła się jedną ręką o drzwi.
— Kupisz sobie nową... A teraz daj mi spać, naprawdę nie mam ochoty na nocne dyskusje.
Dziewczynka nie widziała problemu. Uważała, że nigdzie go nie ma. Natomiast jej przyjaciółka nie mogła sobie darować straty jednej, ze swoich kokard, które tak namiętnie nosiła. Mimo, że miała ich całą kolekcję, zawsze z każdą wiązała jakieś wspomnienia, mniej czy bardziej ważne. Każdą nazywała swoją ulubioną. Na postawę koleżanki, Anabelle odwróciła się do niej i niemal z płaczem w oczach, spuściła głowę.
— Oh, tak strasznie cię przepraszam, po prostu ona tyle dla mnie znaczy. Nie powinnam na ciebie krzyczeć, wybacz. Dobrze, idź już spać. Cóż, rano jej poszukam...
Kruczowłosa miała wiele wad. Nie każdy jest idealny, jednak ona miała dość duży problem ze swoimi nastrojami i emocjami. Potrafiła często zmieniać zdanie. Mogła śmiać się głośno, by potem bez powodu wybuchnąć niekontrolowanym płaczem.
— Czy sprawdzałaś w ogrodzie? Byłaś w nim cały dzień. Jest prawdopodobne, że tam ją zostawiłaś. — powiedziała rzeczowo blondynka, jednocześnie wzdychając. Trista nie wychodziła dziś z rezydencji. Cały dzień ćwiczyła grę nowego utworu na skrzypce. Uwielbiała na nich grać. Jej przyjaciółka nie miała wtedy żadnych zajęć, dlatego po posiłku poszła od razu nazbierać kwiatów w ogrodzie. Skończyło się na tym, że cały dzień spędziła właśnie tam.
— Idealnie! Maya nie znosi jak wychodzę do ogródka późnym wieczorem. Byłoby przykro zmarnować taką okazję. — powiedziała Anabelle, zacierając ręce. Szeroko się przy tym uśmiechnęła. Wyglądało to bardzo sztucznie, ale cóż, taka była. Trista westchnęła i spojrzała na dziewczynkę.
— Rety, rety... Pójdę z tobą... I tak już raczej nie usnę, więc skorzystam z okazji i pomogę ci zdenerwować tę zrzędzącą i irytującą kobietę.
Maya Earlyn była zarówno ich nianią, jak i guwernantką oraz pokojówką. Zajmowała się najbardziej umawianiem dziewczynek na różne spotkania w sprawach ich wspólnej firmy. Nikt tak naprawdę nie wiedział, jaki ta kobieta miała w tym cel. Jedno jest pewne: nie zależało jej na dobru przyjaciółek, tylko na ich majątku. Jako, iż Maya była praktycznie uznawana za ich rodzinę, po ich śmierci to ona pozyskałaby sporą jego część.

http://media.tumblr.com/tumblr_lw5n3k5Wog1qip80b.gif

— Dziękuję ci za pomoc, jeszcze raz przepraszam za obudzenie cię. — powiedziała Anabelle, idąc wzdłuż ogrodu. 
— Widzisz ją gdzieś? Nie ma niczego pozytywnego w szukaniu niewielkiej kokardy na tak ogromnym obszarze, obsadzonym kwiatami... W dodatku w środku nocy. Tak więc, lepiej się pospieszmy. — rzekła jasnowłosa swoim zwyczajnym, zimnym głosem. Brunetka na te słowa naburmuszyła się i zdenerwowana krzyknęła na nią.
— Przestań! Może i dla ciebie ona nie jest ważna, ale dla mnie bardzo. Na pewno nie odróżniasz jej od innych kokard, ale właśnie ją miałam tamtego feralnego dnia. — przerwała na chwilę, spuszczając głowę. W jej oczach czaił się smutek. — Więc cicho bądź! Twoje zrzędzenie nie jest mi do niczego... — znowu się zawahała. — Przepraszam... Naprawdę... - dokończyła ze skruchą. Trista tylko wzruszyła ramionami.
— Nie szkodzi. Przyzwyczaiłam się do twojej huśtawki nastrojów. — odparła chłodno, idąc dalej. Po chwili zauważyła materiał leżący na ławce nieopodal. Tak, to musiała być zguba Anabelle. Palcem wskazującym pokazała miejsce, w którym znajdowała się kokarda. 
— Jest tam.
Na widok swojej ukochanej pamiątki, dziewczynka niemal pisnęła z radości, a jej szmaragdowe oczy błysnęły.
— Oh! To ona, tak! To ona! — Anabelle rzuciła się przyjaciółce na szyję. — Dobrze, chodźmy już. Jutro w ramach podziękowań, potowarzyszę ci na twojej lekcji skrzypiec, przygrywając na fortepianie. Nie znoszę tego instrumentu, ale wiem, że ty lubisz. — uśmiechnęła się, po czym ruszyła w stronę wejścia do rezydencji.
— Jak chcesz. Dla mnie to i tak bez większej różnicy. — stwierdziła, po czym zwyczajnie, swoim typowym, wolnym krokiem podążyła za Anabelle. Nagle dobiegł je głośny krzyk z posiadłości, dokładniej od drzwi, które prowadziły do jej środka.
— Cóż to za włóczenie się po nocach, moje drogie panny?!
Dziewczyny spojrzały w stronę, z której dochodził odgłos.
— Nic się nie stało, Mayu, tak więc nie widzę sensu w twojej niepotrzebnej agresji. - zaczęła Trista. — Przecież nie ma nic złego w wyjściu na dwór. Chciałyśmy pooglądać gwiazdy... W dodatku, tak pięknie świeci dzisiaj księżyc. Aż szkoda byłoby nie skorzystać z okazji, żeby nacieszyć się tym iście wspaniałym widokiem, prawda?
— Natychmiast do łóżek! Przeziębicie się, a noc jest wyjątkowo chłodna. Potem to mnie się dostanie, za to, że panienki nie będą w stanie iść na ten bal, który planuje zorganizować Hrabia Crossmaide. Doprawdy, byłby bardzo zawiedziony, gdybyście nie przyszły.
— Mayu, myślałam, że przyzwyczaiłaś się do tego, że twoje zdanie kompletnie mnie nie obchodzi. Właśnie chcemy to uczynić. Pójść do łóżek i ponowić sen. — odparła zdenerwowana Anabelle. Dziewczynka nie znosiła Mayi. Ona najdłużej pracowała w rezydencji, natomiast inni członkowie personelu zostali zatrudnieni później. Wciąż wypominały jej to, że podczas ich najgorszego koszmaru, po prostu wyszła. Kruczowłosa żyła w przekonaniu, że ją również powinien spotkać taki los jak tych wszystkich gości oraz rodziny obu dziewczynek.
— Radzę wam się pospieszyć! Młodym panienkom nie wypada tak się włóczyć po nocach. — powiedziała Maya, krzyżując ręce i surowo patrząc przy tym na dziewczynki. Poprawiła swoją czarno-białą sukienkę, wskazując drzwi wejściowe.
— Eh, dobrze, dobrze. Tylko nie krzycz tak głośno, bo zbudzisz całą służbę. — rzekła Anabelle, ziewając, nie z przemęczenia, tylko z wyraźnego znudzenia "paplaniną", jak to miała w zwyczaju mawiać, swojej guwernantki.
— Podejrzewam, iż przy tak donośnym głosie naszej ukochanej guwernantki, już to nastąpiło. — wtrąciła Trista.
— Zamilcz. Nie życzę sobie, abyś mnie tak nazywała. — Maya spojrzała na jasnowłosą, obdarowując ją jeszcze bardziej surowym i ponurym spojrzeniem niż zwykle. — Od kiedy masz pozwolenie na wyrażanie się o służbie w taki sposób? Dama nie powinna wypowiadać takich opinii... — mówiła dalej, chłodnym i obojętnym tonem, nieco się uspokajając.
— Bluźnierstwa i oszczerstwa! Nie masz prawa do takich śmiałych komentarzy na nasz temat! Nie zapominaj, dla kogo pracujesz. Za jeszcze jedno takie ''zamilcz'', możemy zrobić z tobą porządek. — krzyknęła Anabelle. Brunetka nie pozwalała nigdy obrażać swojej długoletniej przyjaciółki. Mayę natomiast często ponosiły nerwy, zawsze była chłodna, nieprzyjemna oraz wymagająca. — Chodźmy już do łóżek, bo nie mogę na nią już patrzeć. — ucięła rozmowę Anabelle, tym samym przerywając wymykającą się spod kontroli dyskusję. Dziewczyny ruszyły w stronę rezydencji. W przejściu wyminęły Mayę i od razu ruszyły do swoich pokoi. Zgasiły ostatnie świeczki i zapadły w głęboki sen.
To by było na tyle. Rozdziały będą dodawane na blogu oraz tutaj, zgodnie z waszymi prośbami. Cóż, mam nadzieję, że podobało wam się to, co przeczytaliście. Następne części opowiadania będą umieszczane nieregularnie, więc polecam zajrzeć na bloga od czasu do czasu. Mam w planach stworzenie zakładki, która odsyłałaby do danego rozdziału. Zachęcałabym także do pozostawienia po sobie komentarza i wypowiedzenie się, czy polubiliście małe szlachcianki.

niedziela, 19 czerwca 2016

''Sądzę, że... Anime! - część dziesiąta: Kuroshitsuji''

Trochę z tą rozpiską zwlekałam, bo jak wiecie, niedawno wróciłam z wycieczki. W Danii padało praktycznie ciągle. Jeszcze Szwecję zwiedziłam, kiedy było sucho, ale pogodowo też nie było najlepiej. Wiatr był nieprzyjemny. Ostatniego dnia było upalnie, więc podsumowując - w pogodę trafiliśmy pół na pół. Raz było gorąco, a raz padało i nie chciało przestać. Niestety, ja reaguję na takie zmiany pogody i nie najlepiej się czułam. Do tego dochodziło niewyspanie, bo godziny wstawania na promie były nieludzkie. Wiadomo też, że ''na wycieczkę nie jedziesz po to, aby się wyspać'', więc starałam się chociaż do pierwszej siedzieć z klasowym towarzystwem. Urządzono nam nawet dyskotekę, więc mimo wszystko, oceniam wycieczkę jako udaną. W związku z tym wszystkim, wolałam odczekać, aż poczuję się lepiej, żeby napisać na temat tego anime. Chyba bym sobie nie wybaczyła, gdybym odwaliła rozpiskę na byle jak ;) Uwaga na spoilery~
Z racji tego, że pisana przeze mnie historia, o której wcześniej wam wspominałam w poprzednim wpisie jest opowiadaniem fanfiction właśnie z tego anime, chciałabym także zaznaczyć, że jest już druga część, którą możecie przeczytać tutaj. Jak sami widzicie, znając moją osobę, nie da się przynajmniej nie kojarzyć Kuroshitsuji - często mam avatary z tego anime, dlatego też dziś, na wasze życzenie opowiem o tym trochę dokładniej. Zaczynajmy!

''Kuroshitsuji'' powstało pierw jako manga, którą stworzyła Yana Toboso. Polski tytuł dla tej mangi brzmi ''Mroczny Kamerdyner'' i taka też nazwa widnieje na przodzie naszych tomików, chociaż angielska nazwa brzmi ''Black Butler'', co dałoby się przetłumaczyć bardziej jako ''Czarny Lokaj''. Później powstało anime, jednak tylko część wydarzeń z mangi została w nim zawarta. Dla przykładu, drugi sezon już totalnie nijak ma się do historii z książek, a bodajże od 15 odcinka pierwszego sezonu również wszystko biegnie innym torem. Book of Circus to właściwie wrócenie się do pierwszego sezonu i kontynuowanie jego połowy tak, jak powinno być. Trochę zamotane, prawda? ;)
Muszę przyznać, że mam niemały sentyment do Kuroshitsuji. Zawsze pozostanie moim ulubionym anime, bo właściwie było moim pierwszym, świadomym. Wiadomo, każdy oglądał kiedyś Naruto, Sailor Moon i tak dalej, ale właściwie ''od tak, bo leciało w tv i było fajne''. Poznałam to w czasie, gdy miał wyjść już Book of Circus, czyli w 2014. Pamiętam, że byłam wtedy chora i nie bardzo miałam co robić. Pomysł na zajęcie czasu podsunęła mi autorka tego bloga, Lorraine Torres, a że wcześniej już nawet obiecałam, że się za to zabiorę, to odpaliłam pierwszy odcinek i... poleciało. Historia zawarta w Kuroshitsuji tak bardzo mi się spodobała, że wciąż nie mogłam się doczekać dalszych losów hrabiego i jego lokaja, co poskutkowało tym, że pochłonęłam dwa sezony w niecałe trzy dni, a potem był ból czekania na kolejny sezon, który dopiero wychodził.
I tutaj zaczyna się moja przygoda. Pierwszy sezon podobał mi się tak samo, jak i następne, aczkolwiek on szczególnie zasługuje na pochwałę. W końcu zachęcił mnie tak, że brnęłam w to dalej.  Ogólnie najbardziej zaciekawił mnie pomysł na to wszystko, bo nie powiem, drugiego takiego nie spotkałam. Gdy tylko zobaczyłam młodego hrabiego, wiedziałam, że będzie moją ulubioną postacią całej serii i do teraz się to nie zmieniło. Ciągle mam z nim jakieś avatary, a do tego zagościł w moim pokoju na tablicy korkowej. Uwielbiam jego styl bycia oraz świetne stroje. Zdecydowanie najbardziej pamiętliwe sceny to ta, kiedy Ciel spadał z mostu, Sebastian chciał mu zabrać duszę oraz... przebieranki! Nie wiem czemu aż tak bardzo mały szlachcic tak bardzo podoba mi się w sukience (scena gorsetowa ♥) :P Ogólnie jestem skłonna wybaczyć to, że praktycznie połowa nie ma zupełnie nic wspólnego z mangą, gdyż później wyszło Book of Circus razem z Book of Murder, a za rok powitamy także Book of Atlantic, które także leci już zgodnie z resztą. W zasadzie to, co zrobiono i tak mi się podoba. Taki alternatywny tor również przypadł mi do gustu. 
Na początku byłam strasznie źle nastawiona do tego sezonu, ''bo jak to Kuroshitsuji bez Ciela i Sebastiana?''. Gdy tylko zobaczyłam lokaja panicza Phantomhive, zaczęłam patrzeć na nowe postacie łaskawszym okiem i przyznam się, że bardzo polubiłam drugiego szlachcica - Aloisa. Ciekawie poprowadzona historia. Oboje mają ze sobą dużo wspólnego, chociaż nadal się od siebie różnią. Nie zapałałam jakąś wielką miłością do drugiego kamerdynera o imieniu Claude, ale jak wiadomo, trzeba czasem czarnych charakterów i nawet cieszę się z jego obecności, bo cały drugi sezon straciłby sens, gdyby zabrakło kogoś, kto by ciągle mieszał. Trochę zaskoczyło mnie zakończenie, aczkolwiek również jestem z niego zadowolona. Jakoś nie chciałabym, żeby Ciel umarł. Niby takie rozwiązanie też nie jest satysfakcjonujące, ale przynajmniej główni bohaterowie pierwszego sezonu są wciąż przy życiu ♥
Sezon, który najbardziej zbił mnie z tropu. Wszystko oglądałam po kolei i rodziło się pytanie, dlaczego Ciel nie jest demonem. Potrzebowałam, aby ktoś mi to rozrysował, bo kompletnie tego nie rozumiałam. Dopiero wtedy, gdy zabrałam się za mangę, oświeciło mnie. Ogólnie bardzo się cieszę, że teraz zabierają się za jej realizację. Trochę zaskoczyło mnie to, że dodano tutaj Grella, który kompletnie w akcie cyrkowym nie występował, jednak wydaje mi się, że był całkiem fajnym elementem komediowym i cieszę się z jego obecności. Moimi ulubionymi cyrkowcami są zdecydowanie Doll i Dagger. Ten drugi rozśmieszał mnie swoim bulwersowaniem się o Beast i poruszył do reszty, kiedy umierał. Z kolei pierwsza postać wydała mi się bardzo sympatyczna. Do tego to udawanie chłopaka też było świetne! ;)
Jeśli chodzi natomiast o odcinki specjalne, to obejrzałam wszystkie dostępne i wydaje mi się, że żadnego nie pominęłam. Moimi ulubionymi pozostaną Book of Murder oraz Ciel in Wonderland. Pierwsze OVA oglądałam chyba z siedem razy. Trzy razy po polsku, dwa po angielsku i parę dobrych razy po japońsku, jak dopiero co wyszło i nie było jeszcze napisów. Co gorsza, chyba nigdy mi się to nie znudzi, bo raczej nie miałabym oporów do kolejnego seansu ^_^ Z kolei Alicję w wersji Kuroshitsuji ubóstwiam odkąd dowiedziałam się, że powstało coś takiego. Jest to zdecydowanie moja ulubiona bajka z dzieciństwa i w sumie do teraz jestem fanką Krainy Czarów. Stosunkowo niedawno byłam na ''Alicji po drugiej stronie lustra''. Reszta odcinków specjalnych również przypadła mi do gustu, jednak najbardziej wielbię te dwa, jakie wymieniłam.
Bez bicia się przyznam do tego, że do mangi długo nie umiałam się zabrać. Zobaczyłam, że mam bardzo dużo do nadrabiania, a że wciąż dochodziły nowe rozdziały, stwierdziłam, iż lepiej w końcu zacząć czytać - usłyszałam, że anime i manga się od siebie dość znacząco różnią i to mnie najbardziej zaciekawiło. Zdecydowanie nie żałuję zakupu ani jednego tomiku i mam nadzieję, że kiedyś moja kolekcja będzie pełna. Jak na razie, przeczytałam wszystkie rozdziały po angielsku i posiadam parę polskich tomów. Mam nadzieję, że manga zostanie kiedyś zekranizowana w całości. Dzięki niej polubiłam Lizzy, narzeczoną Ciela. W anime nie mogłam jej znieść, natomiast w Campania Voyage Arc zaimponowała mi. Aktualnie trwający akt zawiera jeszcze więcej Elizabeth i nawet jestem z tego powodu zadowolona. Żałuję, że niektóre postacie nie zawitały w anime (choć może się to jeszcze zmienić), bo przykładowo taką Sieglinde chętnie bym zobaczyła.
Jak zawsze jestem także zadowolona z muzyki w tym anime. Jeden z openingów miałam nawet przez jakiś czas jako dzwonek, a z kolei Aoki Tsuki Michite (ending Book of Circus) jest moim budzikiem do dziś. Uwielbiam Shiver (opening Kuroshitsuji II), Enamel (opening Book of Circus) oraz oczywiście opening pierwszej serii - Monochrome No Kiss. Spodobał mi się także zespół Kalafina, który można było usłyszeć w endingu pierwszej serii. Później nawet przesłuchałam kilka ich innych kawałków. Jedyna piosenka, która niespecjalnie przypadła mi do gustu to ending ''Bird''do drugiej serii i zdecydowanie bardziej podobał mi ten, od zespołu Kalafina.
To by było właściwie na tyle. Ogólnie chciałam unikać ocen anime, gdyż zwyczajnie wolałabym mówić o takim, które obejrzałam w całości, a skoro poświęciłabym na nie swój czas i nie porzuciła go w połowie, zapewne zachwalałabym każde, bo w końcu dotrwałam do końca. Kuroshitsuji jest zdecydowanie moim ulubionym, mam do niego sentyment i szybko mi się nie znudzi. Powiem więcej, może nawet kiedyś ''machnę'' wszystkie sezony jeszcze raz. No cóż, w następnej notce pojawi się rozdział historii Anabelle i Tristy, postaci z nagłówka. Oczywiście jeśli spodobało wam się opowiadanie CielxLizzy, będę o nim czasem przypominała, aczkolwiek polecałabym bardziej sprawdzać mojego wattpada, bo zazwyczaj tam dodaję rozdziały tego fanfiction wcześniej. Być może jeszcze kiedyś pojawi się jakieś inne, jak mnie weźmie do pisania.

sobota, 4 czerwca 2016

Rysunki + kilka spraw organizacyjnych

Witajcie, witajcie. W poprzednim poście mówiłam o tym, że następne omówienie miał wyprzedzać odrobinę inny wpis. Tym razem chciałabym poruszyć tutaj sprawy organizacyjne dotyczące bloga oraz pokazać wam moje rysunki, jakie niedawno zrobiłam. Ostatnio ich nie było, więc wypadałoby dodać ;) Na początek, przejdźmy do ogłoszenia numer jeden. Numer dwa znajdziecie na końcu wpisu:
Zapraszam was na mojego nowego wattpada.
Zbliżają się wakacje, więc będę miała sporo czasu na pisanie.
Na sam początek, dodałam tam opowiadanie fanfiction LizzyxCiel,
jakie pisałam z Mariką, więc zapraszam do czytania.
Na tą chwilę, jest dostępny tylko jeden rozdział,
ale pewnie w najbliższym czasie wrzucę kolejny.
Pragnęłabym także zaznaczyć, że zazwyczaj dobrze mi się pisze opowiadania,
przeinaczając wcześniej napisane roleplay,
więc jeśli ktoś lubi dużą ilość dialogów, pewnie będzie usatysfakcjonowany.
Od razu mówię, że nie jest to mój ulubiony paring, aczkolwiek miło mi się go pisze. Właściwie, zostało mi tylko pozaliczać ostatnie testy, pojechać na wycieczkę i wolne. Kiedy to minęło? W każdym razie, niedługo będzie czas na wyjazdy, spotkania oraz inne takie, ale nie martwcie się, bloga nie zaniedbam ^^ Dobrze, dobrze. Koniec mojej gadaniny, przejdźmy do rysunków:

- Anabelle i Trista z nagłówka oraz Ayano Aishi z gry Yandere Simulator
 
O obrazku z lewej raczej nie muszę dużo mówić - szkic do nagłówka, którego możecie oglądać od jakiegoś czasu na górze strony. Ayano natomiast jest bohaterką gry, na którą ostatnio mam niezłą ''jazdę'', więc chciałam ją sobie uwiecznić na kartce. Może jeszcze kiedyś ponownie ją narysuję. 

- Moja Su z Natanielem i Kentinem
 
Ostatnio zauważyłam, że bardzo lubię rysować moją Su. Co do prawej pracy, mówiłam już, że Kentin jest moim ulubionym chłopakiem po Lysandrze, więc kiedyś również go sobie narysowałam. Moja Su była kiedyś ubrana w taki strój. Jeśli chodzi o Nataniela - kiedyś go lubiłam, ale ostatnio trochę mnie drażni.

- Dwa rysunki Lysandra z moją Su
 
Tak, jak w przypadku Kentina - narysowałam po prostu moją Su w różnych ciuszkach, które mam w swojej wirtualnej szafie. Lysander po lewej jest w stroju z przedstawienia o Alicji w Krainie Czarów, aczkolwiek nie dałam mu króliczych uszu. Natomiast na prawym, w swoim normalnym stroju. Szkic pokazywałam już w tym wpisie.
Na sam koniec mam do was także pewne pytanie.
Na czym będzie wygodniej się wam czytało?
Historia postaci z nagłówka jest już prawie gotowa i niebawem
chciałabym oddać wam do czytania pierwszy rozdział.
Powinnam go dodać na blogu czy też na wattpadzie? A może tu i tu?
Zachęcam do oddania opinii w komentarzach ^^
Rozdziałów mam napisanych dość dużo, więc jeśli ktoś lubi
czytać różne opowiadania i tego typu rzeczy, będzie miał co do czytania.