czwartek, 25 września 2014

13/3 i 14/3

Jestem ,,szczęśliwą'' posiadaczką dwóch misiów, które niedawno są ze mną wszędzie Nudzimisię i Niechcemisię. Urocze, prawda? Kończy się już mój okres obijania, może szkoła zadziała na mnie i da mi jakiś znak w rodzaju ,,weź się do roboty''. No tak, nie było mnie tydzień, trzeba to odrobić. Nie napisałam praktycznie żadnego rozdziału, jedynie siedziałam i robiłam korekty. Grafikę zrobiłam jedną, ale nie tematyczna, a potem wena gdzieś sobie poszła. Chyba wypowiedziała mi miłość i zrobiła sobie wakacje.
Cóż, każdemu chyba należy się przerwa. Jakoś ostatnio nie mam chęci złapać jakąś z moich podopiecznych i ją obcykać. Dziś dam ,,wyjątkowo dwa rozdziały'' ;) Oto one:

Rozdział 13, którego pechowy numer nie powinien się tu pojawić.

Rozdział 14 Nie będzie końca:
-Mocno się myliłam. W prawie wszystkim. Tylko czemu wcześniej mnie tak irytowałeś? Czemu się nie broniłeś,kiedy mówiłam coś o tobie,co nie było prawdą? - Nie rozumiałam postawy Tut'a. Przecież miałam go za kogoś,kto szuka sławy,nie zważa na innych i tylko mi się podlizuje,by zdobyć trochę popularności dla siebie. W moich myślach,to on był tym zdrajcą.
-Wiedziałem,że kiedyś się nauczysz. Trochę to trwało,ale wszystko zrozumiałaś. No,a z tym droczeniem się,wyjaśniałem ci wiele razy. Jesteś naprawdę śliczna,kiedy się wkurzasz. - Na twarzy chłopaka znów pojawił się uśmiech. Tym razem był on bardziej w jego stylu. Zadziorny.
-Oj przestań. Mam dosyć miłosnych rozterek jak na jeden wieczór. Tylko co ja mam zrobić? Wrócić do pałacu? Jak inni zareagują? Ujdę z życiem,jeśli tam będę? - Nie umiałam wtedy racjonalnie myśleć.
Wstałam z piasku i odwróciłam się do kierunku,z którego przybyłam. Pałac był taką małą kropeczką na linii horyzontu.
-Uważam,że warto zaryzykować. Wolałbym jednak,abyś dziś miała kogoś obok, jeśli chcesz, możemy spać na wachty. Sam też niekomfortowo się czuję, wiedząc,że zaraz coś może mnie pochwycić w szpony.
-No,dobra. Jednak, nie wyobrażaj sobie za dużo. Bastix'a też w to zaangażuję. - Zacisnęłam pięści.
To się tak nie skończy. Wrócę i pokażę,że nie boję się niczego. Jeśli nie moje straszyciółki,to ktoś inny mi pomoże. Mimo,że w sercu wciąż czułam pustkę i zwątpienie,szłam do przodu, wprost do pałacu.
Jednak gdy już miałam pociągnąć za klamkę, zawahałam się. Gdy zobaczyłam,że drzwi same się otwierają, pobiegłam schować się za posągami.
-Gdzie ona jest?! O czym rozmawiałeś z nią!? Gadaj!- Cleo była wściekła na Clawdmila. Wilkołak szedł za nią,rozglądając się na wszystkie strony. Kuzynka również zaczęła mnie szukać po wszystkich kątach.
-No... em,zerwaliśmy i może źle to przyjęła. - Odpowiedział zakłopotany Clawdmil.
-Gdybym po każdej kłótni zrywała,to bym chyba się co miesiąc schodziła z Deuce'm z minimum 10 razy! - Cleo była już blisko mnie. Oparła się o posąg,za którym się chowałam.
-Może nie ma jej na terenie pałacu. Draculaura! Clawdeen!- Zawołała straszyciółki,mumia. Widziałam,że Tut chowa się za krzakami,koło Clawdmila. Bałam się,że ten go wyczuje.
-Jesteśmy. Przetrząsnęłyśmy cały pałac! - Powiedziała Draculaura. Za nią szła Deen. Wilkołaczka zawiązała swoją złotą bluzę na biodrach.
-Musiała tu być niedawno. Jeszcze ją czuję. Chyba,że to ty,Cleo. Myli mnie to,że używacie często tych samych perfum.- Deen poprawiła tylko włosy i usiadła na jednym z leżaków,koło basenu.
-To pewnie ja. - Cleo westchnęła. Powiedziała Draculaurze,by jeszcze raz poszukała mnie w pałacu.
-Co się stało!? Clawdmil? Czy ty mnie słuchasz?! - Clawdeen krzyczała do kuzyna,jednak ten odwracał cały czas głowę.
-Wstyd mu się przyznać. Co za zdrajca.- Szepnęłam do siebie.

Mam nadzieję, że w końcu wezmę się w garść, ale widocznie od początku szkoły od razu wena mi stanowczo zaprotestowała. Zrobiłam taki oto obrazek, z dedykacją dla wszystkich, którzy mają taki sam problem jak ja ;* :


Jutro jadę na ślub i weselę, może tam zaczerpnę inspiracji? Paznokcie pomalowane, ulubiona torebka przygotowana, kolczyki kupione specjalnie na to wydarzenie wreszcie się doczekają swojego użycia, a moja czarna sukienka aż krzyczy, bym ją ubrała ;) Nie szaleję, będę na czarno-srebrno, najlepszy zestaw dla mnie. Na koniec piosenka, która mnie rozczula <3


czwartek, 18 września 2014

12/3

Ohh... ostatnio strasznie zaniedbuję tego bloga. Nie piszę rozdziałów, nie robię sesji. Co się ze mną stało?!
Szkoła mnie wykańcza. Przychodzę do domu, zjem coś, robię lekcje przy komputerze, w międzyczasie piszę nowinki. Później już tylko nauczyć się na następne ,,x'' sprawdzianów, bo nawalili ich od metra. 
Dochodzi tu jeszcze bierzmowanie. Dwie godziny gapienia się na ściany... Jestem osobą, która jak sobie coś postanowi, to będzie się męczyć tak długo, aż tego nie osiągnę, ale jeśli chodzi o kościół to jestem na granicy załamania nerwowego. Cały czas myślę, że mówią to samo. Zawsze mówią, że musimy chodzić na 18.00, wypuszczą nas po 20.00. Weekendy mam zapchane tak bardzo, że nawet się nie mogę spotkać z kuzynem, wyskoczyć na grzyby, nie mówiąc już o sesji. Z utęsknieniem czekam z maślanymi oczami, jeśli ktoś wypowie słowo ,,weekend''. Aby nie było sucho, bo to kolejny rozdział, dodam jakieś zdjęcie, które znalazłam w folderze. Wybaczcie, na więcej mnie nie stać >.< 
Plamka po kawie, jakieś szare, nawet nie wiem, kiedy robione...


Rozdział 12 Pustynia wolnych myśli:

Zatrzymałam się gdzieś na środku pustyni. I upadłam na kolana,szlochając jak małe dziecko,któremu ktoś podarował wampistyczną zabawkę,a potem zabrał ze złośliwym uśmiechem i zadowoleniem.
Byłam tylko ja. Rozmyślająca wszystko, zastępcza królowa. Nikt się nie zainteresował,co się ze mną dzieje.
Wiedziałam już wszystko. Mój chłopak okazał się zwykłym sługą mojego ,,kata''. Gdyby nie jego kumpel... nawet nie chcę o tym myśleć. Położyłam się na złocistym piasku i zaczęłam krzyczeć. Nie widziałam innego rozwiązania,by sobie ulżyć. Mijały kolejne godziny,a ja bezmyślnie patrzyłam się w niebo. Co dalej?
Po paru dobrych godzinach samotności,usłyszałam czyjeś kroki.  Pomyślałam,że jeśli będzie to ten zdrajca,nie ręczę za siebie i swoje moce. Na szczęście nie był to on,a Tut. Chłopak stąpał powoli,jakby wpuszczono go do klatki pełnej głodnych lwów.
-Jak mnie znalazłeś? Sama nie wiem gdzie jestem. - Odparłam sucho,nie odwracając się.
-Tak szczerze,to przez całą tą rozmowę siedziałem pod drzwiami, jak nimi trzasłaś szybko pobiegłem za tobą. Niby tak nie lubisz biegać,ale jak jesteś wściekła,to chyba nikt cię nie prześcignie.- Powiedział,lekko się uśmiechając. Widać było po nim,że był trochę zmęczony.
-Współczuję ci. Też bym nie chciał być teraz na twoim miejscu.- Chłopak cicho usiadł koło mnie. Piasek był dziś cieplejszy niż zwykle. Choć... może to ja ochłonęłam.
-Pocieszasz. -Odparłam smutno.
-Szkoda mi cię, szczerze. Nie chciałbym mówić ,,a nie straszyłem'',ale... co teraz? - Tut strasznie irytował mnie pytaniami. Jednak zrozumiałam coś. To jednak na nim mogłam polegać najbardziej. Kiedy były te wszystkie ataki, wilkołaki, to on zawsze mi pomagał. Jak dobry przyjaciel,troszczył się o mnie i zawsze miał rację co do Clawdmila. Nie wytrzymałam i rzuciłam się na chłopaka z płaczem. Przepraszałam go za wszystko co mogłam. Wtuliłam się w niego jak w najwygodniejszą poduszkę.
-Przepraszam, za wszystko! Byłam taka wampigłupia! - Krzyczałam pełna łez.
-All,przestań. Cała się rozmazałaś. Wybaczam ci,ale teraz masz tu chusteczkę. Nie martw się.
Na mnie możesz liczyć. - Na mojej twarzy zagościł uśmiech przez łzy. Ocierałam oczy,które dziś były wyjątkowo zapłakane. Świadomość,że jednak mogłabym na kogoś liczyć pocieszyła mnie bardziej,niż ktokolwiek i cokolwiek wcześniej.




piątek, 12 września 2014

11/3

Uhh... tydzień minął, a ja znów dla was nic nie mam i jest mi z tym bardzo źle. Sesji nie mam ani jednej, może przeszukam dokładniej foldery, czy jakaś się po nich nie wala. To, że jest weekend nadal mnie nie pociesza. Mam sporo do zrobienia, ale to sprawia, że tym bardziej nie chce mi się nic robić.
Tym razem mam do opublikowania jedynie rozdział, jednak nie byle jaki. Co to za historia bez punktu zwrotnego? ;)
Rozdział 11 Spowiedź krętacza:

-Co to za ważna sprawa,że aż jego w to mieszasz?!- Powiedział wściekły wilkołak w asyście Tuta.
-Nie mieszam,zaproponował,że cię przyprowadził i bardzo mu za to dziękuję.-Odparłam,wciąż leżąc na dywanie. Gdy tylko mumia wyszła,domyśliłam się,że i tak stoi pod drzwiami. Będzie podsłuchiwać,to pewne. Wstałam i próbowałam wszystko wyjaśnić Clawdmilowi.
-Słuchaj,mówiłam ci wczoraj,że nie potrzebnie wszyscy tu przyjechaliście. Dziś wieczorem miałam okropny koszmar, parę dni temu podobny. Wszystko za sprawą senników Ammut. Działają na zasadzie wizji przyszłości w tej gorszej formie,by cię przestraszyć. Najgorsze jest to,że nie ma opcji, by nic się z niego nie spełniło,a skoro byłeś tam ty...-Przerwałam. Nie potrafiłam patrzyć mu się w oczy i wyznać,że podejrzewam,że to on mnie prześladuje. Jednak musiałam być pewna.
-Hmm? A co ja tam robiłem?-Powiedział takim tonem,jakby brał mnie za wariatkę.
Oczywiście opowiedziałam mu wszystko. Każdy szczegół,nawet najdrobniejsze detale.
-Oh...-Jego wzdychanie jakoś nie przekonało mnie. Wyglądał,jakby czegoś się bał.
-Powinienem powiedzieć ci o tym od samego początku. Wiedziałem,że to kiedyś wyjdzie na jaw! Głupie posążki!- Momentalnie rozszerzyłam oczy. Co miałoby się wydać? Czy moje sny rzeczywiście się spełniły?!
-Usiądź. Wszystko ci wytłumaczę. Proszę tylko,żebyś mnie zrozumiała. Nikt nas nie podsłuchuje,prawda?-Kiedy zabrzmiało to pytanie,od razu przypomniało mi się o upiorze,który właśnie wyszedł. Tut pewnie sterczy tam nasłuchując.
-Nie.-Odpowiedziałam niepewnie.
-To zaczęło się od samego twojego przybycia. Pamiętasz tylko portal,pole a którym się obudziłaś oraz jakieś resztki tego,co było kiedyś. Tam,na znalazły cię Frankie i Clawdeen.-Zaczął niepewnie.
Po każdym słowie robił małą przerwę. Nie szło mu zbyt dobrze. Zaczynałam się poważnie martwić.
-Ale... skąd ty to wiesz,że one tam były i co pamiętam? Przecież nikomu nie mówiłam nic o portalu! Poza tym tam cię nie było!- Wybuchłam strachem. Skąd on to wszystko wiedział? Momentalnie wstałam z łóżka,na którego rogu siedziałam i wpatrywałam się pełna przerażenia w wilkołaka.
-To jeszcze nie koniec. Wiesz czemu się tam znalazłaś? Przez Troy'a. Gdyby nie on i twoja siła,pewnie podzieliłabyś los innych.
-Jakich innych?!
-Normalsów. Ehh... Należę do tajnego bractwa. Służę demonowi,pożera dusze normalsów. Byłaś nim. Zwykłym człowiekiem. Jednak coś poszło nie tak. Troy miał dosyć służby. Demon nie zdążył zjeść twojej duszy. Rozbił całą szklaną klatkę,a ty uciekłaś. Byłem tam też ja, pobiegliśmy za tobą,a ty dałaś się zapędzić w portal. Wpadając tu,zostałaś potworem. Nie do końca wiem jak. Magia również przyszła ci sama. Rozumiesz już,czemu Troy'a opętało wtedy? To wszystko jego zasługa, nasz pan się chciał zemścić,ale nie przewidział tego, że masz te zdolności. Potem przysłał mnie. Miałem cię po prostu do niego zaprowadzić,przypodobać się i...
-Nie chcę już nic więcej słyszeć! Zdradziłeś mnie! O wszystkim wiedziałeś i nie powiedziałeś! To dlatego się na mnie uwziął! Chce swoje należne... My. My dla ciebie nic nie znaczyliśmy?! Chodziło ci tylko o to,by twój władca mnie dopadł. Jesteś podły!- Przerwałam wilkołakowi. Nie mogłam uwierzyć,że zrobił mi takie potworne ,,bagno'' za plecami. Nic dla niego nie znaczyłam!
-Ally,przestań! Ja cię naprawdę kocham! Kiedy cię poznałem,zrozumiałem wszystko. Sprzeciwiłem mu się,to dlatego mścił się potem na moim bracie. Dlatego moja mama na ciebie krzywo patrzy. Bo wie,że prowadziłem cię na pewną zgubę. Nie wiedziała jeszcze,że już dawno wypowiedziałem mu służbę. Jednak nie spocznie, puki cię nie dopadnie. Wiem,a raczej czuję,że przyjechał za tobą.
-O mój Ra! Nie... nie mogę w to uwierzyć! Jak mogłeś?! Jak?! Ja... ja cię po prostu nienawidzę,rozumiesz? Nienawidzę!-Wybiegłam z pokoju zatrzaskując drzwi. Nie patrzyłam się dookoła. Chciałabym być jak najdalej stąd. Biegłam prosto przed siebie. Tam,gdzie mnie wzrok poniesie.


poniedziałek, 8 września 2014

Porcja rysunków do zakładki

Niestety, dziś sesji nie mam. Nie mam kiedy jej zrobić :/ Mam nadzieję, że niedługo uda mi się obfotografować jakąś monsterzycę. Na razie chciałabym wam pokazać zdjęcia moich rysunków, które kiedyś robiłam i miałam je akurat na telefonie. Doszło parę nowszych, jednak jeszcze ich nie uwieczniłam.
Nie uaktualniałam długo zakładki o moich bazgrołach, dlatego najwyższy czas je dodać ;) Zamówień tym razem nie przyjmuję, bo jak już to zaznaczałam - brak czasu :( 

-Howleen Wolf Sweet Screams
 
Taka słodziutka siostra Clawdeen :3 Oczy ma jak landrynki,włosy różowe jak wata i sukienka z polewą *.*
A buty są ciągutkami ze słodkościami w środku. Kto nie chciałby jej schrupać? <3

-Howleen Swim Class
 
Seria o wątpliwej nazwie - plażowa :) Tak mnie naszło na Howleen. 
Okularki,torebeczka i lecimy się kąpać,nie? ^^ Tak jak poprzednia praca - rysowana przy kuzynce.

-Alessabat
 
Prototyp Alessabat,czyli fuzji Aleksy z Elissabat. 
Jak widzicie, odeszłam trochę od tej koncepcji,robiąc jej gimpową wersję. 
Starałam się chociaż znaleźć podobną pozę :P

-Nefdia
 
Kolejna fuzja,tym razem starszych sióstr. Ten Clawdiowaty uśmieszek ^^
Nie wiecie jak mi dziwnie było rysować diamencik po tej stronie policzka :P
Uszu oczywiście jej nie zrobiłam,bo uznałam,że ma za dużo z Clawdii, upiorka/i są owinięte przeźroczystym tiulem,takim,jaki ma sukienka Nefery.

-Howleen
 
Tak mnie naszło wtedy na Howleen. To jej seria DOTD,wydanie taneczne.
Nie mogłam się oprzeć i dorysowałam jej na policzku gwiazdkę <3

-Howleen New Scaremester
 
Grzywka,dwuwarstwowa góra na długi rękaw i legginsy w krzyże. Inspiracja - The Sims 3.
Moim simkom też załatwiłam podobne :P W łapce trzyma teczkę. 

-Howleen Dot Dead Gorgeous
 
Przepraszam za to,że dół jest trochę oddalony,przez co wygląda,że Howleen ma małe nóżki :P
Zdjęcia robiłam wieczorem i przystawiałam najbliżej światła. Tu również musiałam podrasować makijaż i zrobić wilkołaczce trochę kropek i trójkątów na policzku :)

-Twyla Black Carpet
Wysłałam ją na konkurs z gazetki,ale nie wygrałam :P
Mi się natomiast podoba ^^ Jeszcze fajniej wygląda na dużym formacie,bo robiłam na A3 :)

To by było na tyle ^^ 




niedziela, 7 września 2014

10/3 + Liebster Award

Dziękuję BoneZoo, która w praktyce zmusiła mnie do ruszenia się i dodania nowego postu oraz oczywiście za nominację. Jednak aby post nie był za pusty, dodaję też rozdział ;) :

Rozdział 10 Klepsydra z niespodzianką:

-Uciekaj,proszę cię. Nie potrzebnie tu przyjechaliście. Tu jest zbyt niebezpiecznie.-Wyszeptałam cicho do tulącego mnie chłopaka.
-O czym ty gadasz? Stęskniłem się za tobą.-Powiedział Clawdmil, kompletnie ignorując moje ostrzeżenia.
-Kochani,moglibyśmy już iść spać? Jest już dość późno,a my zmęczeni po podróży.-Zapytała Draculaura.
Wampirka popchnęła swoją różową walizkę w kierunku drzwi wejściowych. Niespodziewanie,otworzył je Bastix.
-O,już jesteście. Witaj księżniczko Cleo.-Na widok kuzynki,kotołak skłonił się prawie do ziemi.
-Pomogę z walizkami.-Dodał, kierując wzrok w stronę Draculaury,która sama próbowała poradzić sobie ze swoim bagażem. Clawd mówił słudze,że nie potrzebują pomocy. Koniec końców to Bastix i tak wnosił wszystkie walizki.
-A ja nadal ci nie ufam.-Odezwał się do machającego z końca korytarza Tut'a,Clawdmil.
-O dajże spokój. Nic do niego już nie mam. Co nieco mi wyjaśnił.-Poprosiłam grzecznie,by wilkołak mu odpuścił. Sama przebaczyłam mu wszystko. Myślę,że chyba chce mi pomóc.
-Co?! Co ci niby wyjaśnił?!-Chłopak był zaskoczony .Widziałam niezrozumiałe przerażenie w jego oczach.
-O co ci chodzi?! Nie bądź tak upiornie zazdrosny! To nie twoja sprawa,tylko moja. Nie musisz się martwić na zapas,bo wkurzasz mnie.-Podniosłam głos. Od razu Lala chciała mnie uciszyć. Zawstydzona,spuściłam głowę. Powiedziałam tylko ,,Straszydobranoc'' i poszłam spać.

Obudziłam się gdzieś o drugiej w nocy,przerażona w każdym możliwym stopniu.
Znów miałam koszmar. Z Clawdmilem w roli głównej. Natychmiast zrobiłam ,,przepłosz'' pokoju. Nie znalazłam amuletu,którego się spodziewałam. Musiał być dobrze schowany.
-No nie! Muszę go znaleźć! Inaczej nie zasnę za żadne,egipskie skarby!-Szeptałam poirytowana sama do siebie. Ku mojemu zdziwieniu znalazłam sennik. Był zamknięty w mojej klepsydrze.
-Super! Będę musiała rozwalać mój ulubiony zegar!-mruknęłam pod nosem z dozą złości. Wzięłam klepsydrę do ręki,zastanawiając się,jak wyciągnąć statuetkę,bez niszczenia mojej własności.
Nie wiem jak się on tam znalazł,ale musiał być tam włożony za pomocą czarów,spody były bardzo dobrze zespolone. ,,Zegarek'' był zamknięty z każdej strony i nijak sennika nie dało się wyciągnąć,ani tym bardziej tam wepchnąć. Zrezygnowana,ale i równocześnie wściekła wyszłam na dwór. Wrzuciłam klepsydrę do fosy.
-Czego ty chcesz ode mnie,mojego chłopaka,moich przyjaciół?-Zapytałam,wpatrując się w księżyc.
Kiedy zamykałam drzwi do mojego pokoju,powiedziałam sobie w duchu,że muszę o tym pogadać z Clawdmilem. Może to i tylko sen,ale jak sam Bastix powiedział ,,To ukrywa twoje przeznaczenie w śnie,robi to tak,by jak najbardziej cię przestraszyć,a tylko malutka część może się wydarzyć''. Nie ma opcji,by nic się nie spełniło.

Następnego dnia nie zjadłam śniadania. Obudziłam się późno,bo około południa. Ubrałam się i pierwsze co zrobiłam,poszłam po Clawdmila,który siedział z Deuce'm i Clawdem w salonie.
-Sorry chłopaki,muszę na chwilę go sobie pożyczyć.-Powiedziałam stanowczo,wychylając się zza oparcia kanapy,kładąc rękę na ramieniu mojego chłopaka.
-Daj spokój All,teraz grają nasi! Przyjdź za godzinę. Wszyscy musimy to obejrzeć! -Spławił mnie Clawd.
-Sprawa ważna,ruszaj się.- Ponaglałam wilkołaka. Jednak on ani myślał się ruszyć.
-Za chwilkę.-Dodał sucho,jedząc jednocześnie popcorn. Obrażona odwróciłam się na pięcie i poszłam do swojego pokoju.
-Może wie,że szykuje się rozmowa? Pff! Poczekam tą godzinę,jak tak mu zależy.-Mruknęłam do siebie. Położyłam się na miękki dywan,który leżał pod oknem w moim pokoju. Przez chwilę gapiłam się jedynie w sufit,gdy moje drzwi dały o sobie znać. Myślałam,że to Clawdmil poczuł moją złość i jednak raczył się pojawić,jednak nie był to on,a Tut. Powiedziałam mu,że może usiąść koło mnie. Chłopak wziął sobie tylko poduszkę.
-Czemu leżysz na podłodze?-Zapytał zdziwiony.
-Na dywanie. Bez powodu. Czekam na tego wampimarudera,co się przed telewizorem wyleguje z całą resztą gromady.-Odparłam bez emocji z przymkniętymi oczami. Upiór powiedział,że słyszał,jak próbowałam z nim pogadać. Koniecznie chciał wiedzieć o czym.
-Obudziłam się wieczorem,stąd to,że leżę już nawet na dywanie. Nie chcę na łóżku,bo to mnie zmorzy i zasnę na dobre.
-Ale co to ma do rzeczy?-Spytał.
-Daj mi dokończyć. Miałam znów koszmar,znów znalazłam sennik! I znów Clawdmil w roli głównej...-Powiedziałam,przekręcając się na drugi bok.
-Ja go spróbuję ruszyć,potem opowiedz mi wszystko,bo moja wrodzona ciekawość nie daje mi spokoju,jak zareaguje.- Mówiąc to,chłopak wyszedł z pokoju. Udało mu się. Parę minut po tym,wrócił się,z moim chłopakiem.

No i druga część postu:
1.Co cię skłoniło do założenia bloga?
Chciałam mieć coś, za co sama odpowiadam. Mieć własny kąt, gdzie mogłabym pisać wszystko, co mi się żyw nie podoba. Na My Monster High jestem trochę ograniczona, bo muszę pisać tylko i wyłącznie nowinki, a ten blog jest bardzo mobilny. Jeśli polubię coś nowego, mogę śmiało o tym napisać. Jeśli nudziło mi się i zrobiłam sesję, bez obaw mogę ją tu wstawić. Napisałam kolejny rozdział? Również mogę go opublikować. To pewna doza wyrażania siebie i odskocznia od nudnej rutyny pisania tego, co nowego w świecie MH się ostatnio wydarzyło.
2.Trzy kraje, które najbardziej chciałabyś odwiedzić, to?
Włochy, Anglia oraz USA.
3. Jakie masz postanowienia na ten rok szkolny?
Utrzymać moją średnią. W drugiej klasie miałam powyżej 5.0, dlatego nie chciałabym się pogorszyć. Będę na to pilnie pracować i mam nadzieję, że mi się uda ;)
4.Kim chciałaś zostać gdy miałaś ok. 6-8 lat?
Projektantką. W moim pokoju było pełno rysunków nowych ubrań, zeszytów z projektami, jednak z biegiem lat zrozumiałam, że to niewdzięczna robota. Ciężko wynaleźć coś, czego jeszcze nie było i jeszcze, aby spodobało się to szerszej publiczności.
5.Czy jesteś za wprowadzeniem kary śmierci?
Gdyby to było głosowanie na podnoszenie rąk, podniosłabym chyba obie. Uważam, że niektórzy nie powinni mieć prawa żyć. Jeśli w wyroku nie byłoby miejsca na pomyłkę, wszyscy mieliby całkowitą pewność, że oskarżony to zrobił lub przyłapano go na gorącym uczynku, to jestem całkowicie za. Jednak znając sądy w naszym kraju pewnie zabiliby nieraz niewinnego człowieka. Jeśli byłby to jakiś morderca, to jak najbardziej byłabym za tym, aby posadzić go na krzesło elektryczne.
6.Jaki jest twój ulubiony przedmiot szkolny, i dlaczego?
Uważam, że wszystko zależy od nauczyciela. Na tą chwilę chyba najbardziej lubię matematykę. Jeśli wszystko jest dobrze wytłumaczone, a nauczyciel interesuje się uczniami, to wystarczy, aby przedmiot stał się moim ulubionym. Do tego lubię też plastykę, ale to już od zawsze tak było. Mam nadzieję, że nigdy mnie do niej nikt nie zniechęci.
7.Czy nadążasz za postępem technicznym?
Raczej tak. Dotykowe telefony, nowe systemy, komputery. Jakoś się w tym połapuje. Gorzej, jeśli muszę coś ściągnąć na komputer. Wtedy zaczynam się trochę gubić.
8.Jaka jest twoja ulubiona emotikona? (=^_^=)
Kocia mordeczka chyba ;3
9.Wolisz spędzać czas w większej grupie, czy samemu?
Chyba samemu. Lubię się bawić, ale to zależy od towarzystwa. Jeśli mam wyjść gdzieś z przyjaciółmi, staram się nie odmawiać, ale jeśli kumpela zabiera ze sobą kogoś, z kim nie bardzo mam po drodze, to wolę siedzieć sama w domu.
10. Jak spędziłaś te wakacje?
Trochę pisałam, trochę siedziałam na FB, trochę pisałam na blogach, wychodziłam na dwór z koleżankami, spotkałam się z Vicc (:*), byłam u kuzynki, a ona u mnie, odwiedziłam Bułgarię, byłam nad polskim morzem, wypoczęłam, więc jak najbardziej takie wakacje mi odpowiadały. Jedyne, czego mi brakowało, to kuzyna u boku, bo nie było go dwa miesiące i wrócił dopiero tydzień przed rozpoczęciem roku szkolnego :/
11. Wyobraź sobie, możesz sprawić, że trzy wybrane przez ciebie osoby na świecie umrą, a trzy odżyją. Kogo zabijesz, a kogo wskrzesisz? Bardzo ciekawe pytanie. Wielka szkoda, że mogłabym uśmiercić tylko trzy osoby. Nie będę wymieniać tu imionami, bo i tak ich nie znacie, jednak całą moją śmiercionośną pulę zapisałabym trzem osobą z byłej klasy. Jeśli chodzi o wskrzeszanie, wróciłabym życie mojemu chrzestnemu. Wciąż mi smutno, że w wakacje nie pojadę na działkę i nie zastanę tam go, jak podlewa kwiaty, czy siedzącego przy kawie w altanie. Drugą osobą jest moja babcia. Też mi niezbyt wesoło, że nie zdążyłam się nią nacieszyć, bo zmarła, jak byłam bardzo mała. Ostatnia osoba to chyba mój dziadek. Wkurzał mnie i irytował niemiłosiernie, ale jakoś teraz mi brakuje tych jego nieśmiesznych żartów.

Nominuję wszystkich moich partnerów, których znajdziecie w zakładce oraz Victoria Forever Child.
Moje pytania:
1. Czy często się śmiejesz?
2. Do jakiej klasy teraz idziesz i jak dogadujesz się ze swoją klasą?
3. Jakie miejsca zwiedziłaś/eś w te wakacje?
4. Co cię inspiruje?
5. Piszesz jakieś opowiadania? Jeśli tak, to jakie i o czym?
6. W twoje ręce dostał się Death Note. Kogo jako pierwszego zapiszesz?
7. Kim chcesz być w przyszłości?
8. Co najczęściej rysujesz, jeśli w twoje ręce dostanie się ołówek i kartka papieru?
9. Jaka piosenka opisuje twój dzisiejszy dzień (w dniu publikacji postu na twoim blogu o Liebster Award)?
10. Dostajesz jedno życzenie. Czego pragniesz najbardziej? (uniemożliwione jest zażyczenie sobie więcej życzeń)
11. Dlaczego prowadzisz tego bloga i co cię do tego motywuje?




piątek, 5 września 2014

,,Królowa Kier''

Cóż, oto sesja o której kiedyś wspominałam, że mi nie wyszła i pstrykałam ją w wakacje.
Aktualnie nie mam czasu na zrobienie kolejnej, porządniejszej. Szkoła totalnie mnie pochłonęła,a w weekend będę się uczyć. Nauczyciele z tymi sprawdzianami stanowczo przesadzają. Minął dopiero tydzień, a oni już wszystkiego od nas chcą z dwóch lat przed i po. Mam już chyba 9 sprawdzianów zapowiedzianych. Żartujesz sobie ze mnie szkoło? Do tego będzie trochę kiepsko, ponieważ każą nam chodzić na obowiązkowe kółka, na zasadzie ,,masz test, a ja idę'', jak już to wspominałam w poprzednim poście. Jak ja tego nie znoszę... Praktycznie codziennie, poza piątkiem będę kończyła ok. 16.00, więc za wesoło nie jest. Muszę też chodzić przymusowo na mechatronikę (na którą ani się nie zapisywałam, ani nie mają na mnie papierów, a do szczęścia jest mi ona totalnie zbędna), ponieważ większość się zapisała i wrzucili to w środku zajęć, po tym wszystkim mam informatykę. Kompletny brak poszanowania dla jednostki. Ja wiem kim będę i nikt mi nie wmówi, że będę technikiem, bo się do tego zwyczajnie nie nadaję. ,,Dobra mina do złej gry?'' Godzina w plecy, ale za to może będę sobie odrabiać tam zadania domowe. Gorzej, jak będą mi kazać pracować z nimi - NO WAY.
Ohh... ale się rozgadałam. No cóż, oto sesja Operetty z kartami ;3 :

IMG_20140819_183400.jpg 
O: Okey! Udowodnię wam, że twarda dziewczyna też potrafi być świetną modelką.
Możecie zacząć się bać ;)

IMG_20140819_183432.jpg 
IMG_20140819_183456.jpg 
IMG_20140819_183515.jpg 
IMG_20140819_183529.jpg 
IMG_20140819_183323.jpg 
IMG_20140819_183606.jpg 
IMG_20140819_183625.jpg 
IMG_20140819_183642.jpg 
IMG_20140819_183701.jpg 
IMG_20140819_183714.jpg 
IMG_20140819_183732.jpg 
IMG_20140819_183822.jpg 
IMG_20140819_183753.jpg 
IMG_20140819_183839.jpg 
IMG_20140819_183852.jpg 
IMG_20140819_183934.jpg 
IMG_20140819_183955.jpg 
IMG_20140819_184034.jpg 
IMG_20140819_184112.jpg 
IMG_20140819_184132.jpg 
IMG_20140819_184346.jpg 
IMG_20140819_184018.jpg
J: Dobra Operetta, kończymy. 
O: Że co?! To ja decyduję o tym, kiedy skończymy!

IMG_20140819_184257.jpg
O: Sama zakujesz się w kajdanki, czy moje karciane sługusy mają ci pomóc?
J: Po pierwsze - to mój kolczyk. Po drugie - byłyby na mnie za małe.
Po trzecie - za bardzo się wczuwasz w rolę :P

IMG_20140819_184328.jpg 
O: Ściąć jej głowę!
J: Hę? -.-''

IMG_20140819_184407.jpg
J: Koniec tego dobrego. 
O: Nieeeee! Moi żołnierze w pudełku!

IMG_20140819_184434.jpg 
O: To niesprawiedliwe! :c

To by było na tyle :3 Do następnego wpisu! ^^


środa, 3 września 2014

9/3

Przepraszam, że ostatnio nie było postów, ale byłam całkowicie pochłonięta nowym rokiem szkolnym.
Dziś trochę sobie po marudzę, ponieważ mój plan jest fatalny. Od rana, do wieczora w szkole. Nie idzie się nawet zapisać na jakieś kółko, by nie siedzieć do prawie 17.00. Osobiście jestem automatycznie zapisana na kółko z matematyki, jak każdy z mojej klasy, do tego zgłosiłam się na kółko historyczne. No, właśnie, skoro jestem już przy tym, to powiem dlaczego. Otóż wymieniono mi katechetkę z religii na księdza, no i pewnie nie będę miała u niego 6, a średnia sama z siebie nie wzrośnie. Historię nawet lubię, chociaż jeśli będzie to kółko na zasadzie ,,masz tu test do rozwiązania, a ja wychodzę sobie na kawkę'' to totalnie się zniechęcę. Zawsze tak miałam z zajęciami dodatkowymi z polskiego. Czego mam się nauczyć, kiedy nauczyciel ma w głębokim poważaniu co robię? Najlepsze było w podstawówce, dawano nam stosy kartek, które musieliśmy zrobić. Potem widziałam, że nikt tego nie sprawdza, nie nadzoruje, konkursów nie było. Oddawałam puste kartki, żadnej reakcji - nawet nie zauważono... Przepraszam, rozumiem, że ludzie są zarobieni, ale jaką mam pewność, że robię coś dobrze, kiedy ktoś da nam zajęcie i nawet nie spojrzy na to okiem. Dobrze, chyba czas na rozdział, prawda? :P

Rozdział 9 Przypadek:

-Wiesz,co? Chyba straciłam ochotę na sklepy.-Podsumowałam. Clawdeen przytaknęła,jednak upiór,zaczął nas wołać. Kiedy cała trójka zasiadła na ławce,ani myślałam się z niej ruszyć,przybiły mnie te nowe informacje. Nagle zadzwonił mój telefon. Gdy usłyszałam piosenkę Catty Noir,która grała mi w torebce,od razu zaczęłam nerwowo szukać iTrumny.
,,-Halo?
-Siema All,zgadnij co? Cleo przekonała swojego tatę,byśmy do was przyjechali! No,nie powiem,że było łatwo,trochę nam to zajęło,ale udało się.- Odezwał się po drugiej stronie słuchawki Deuce. Tego mi brakowało,niebezpieczeństwo,a oni przyjeżdżają!
-O super,a kto przyjedzie? Ty i Cleo?- Udawałam radość i zaskoczenie. Nie wiem,czy ich na coś wtedy naraziłam,ale bałam im się powiedzieć prawdę.
-Nie, zabieramy ze sobą jeszcze Draculaurę,Clawda i Clawdmila.-Zawołał entuzjastycznie upiór.
-Ccc..Clawdmil?!- Wybuchłam przerażona. Nie! Tylko nie on! Jeszcze coś mu się stanie,moje wizje... nie!
-Nie cieszysz się?-Zapytał po chwili.
-Cieszę! Bardzo! Taaak,heh.-Nie byłam za dobrą aktorką, nie jestem Veronicą Von Vamp,aby zadowolenie tak dobrze udawać.
-Hm,no cóż,my już siedzimy w samolocie. Wybacz, że wcześniej nie uprzedziliśmy. Cześć i do zobaczenia.- Skończył rzeczowo Deuce.''
-No to piramidalnie!- Krzyknęłam po zakończeniu rozmowy. Tut,który siedział obok,zapytał z kim rozmawiałam. Poprawiłam grzywkę i powiedziałam,że Deuce dzwonił, oznajmiając przyjazd naszych znajomych.
-Wybacz,muszę iść się przewietrzyć.-Odparł chłopak. Widać,że nie spodobała mu się moja wiadomość.
-Jak na zawołanie! W razie co,będzie tu Cleo i cała władza nie przypadnie temu pazuroszustowi!- Ucieszyła się wilkołaczka,zaciskając pięści w geście przygotowania do walki.
-Albo załatwi nas obie. Wtedy to będzie!- Skomentowałam pesymistycznie. Nie,znów się zaczyna. Mam nadzieję,że może podczas ich pobytu nie będzie żadna interwencja,ani żaden głupi wyskok! Parę minut rozmyślałam w ciszy. Clawdeen widać nie była aż tak skoncentrowana jak ja. Cały czas patrzyła się na mnie,parę razy oklapło jej nawet jedno ucho. Lekko przestraszone odwiedziliśmy tylko jeden sklep i rozdzieliłyśmy się z Tut'em. Moja straszyciółka kupiła sobie egipskie kolczyki i znów wróciłyśmy na ławkę. Podczas wpinania nowej biżuterii przez wilkołaczkę, podszedł do nas zdenerwowany chłopak.
-Dziewczęta,proponuję już wracać. Nie wiem,czy i nie tu na nas czegoś nie szykują.- Odezwał się upiór,który dopiero wrócił na miejsce. Również zrobił drobne zakupy. Uważałam,że to dobry pomysł. Skoro zaraz może przyjechać reszta naszej upiornej ekipy,lepiej nie zostawiać ich na pastwę wampilosu.
Gdy ujrzeliśmy mury pałacu,było już bardzo ciemno. Kawałek trzeba było przejść,aby odwiedzić szklane centrum. Clawdeen dojrzała sylwetki naszych przyjaciół,wysiadających z czarnej limuzyny.
-Ally,Deenie!-Zawołała Cleo. Upiorka od razu podbiegła do nas i mocno nas przytuliła.
-Królewsko! Jak ja dawno tu nie byłam!-Dodała po chwili.
-Cleo przekonała swojego tatę,jednak równy z niego gość. Nie powiem,że pertraktacje były krótkie,ale...-Dołączył się Deuce,po czym się uśmiechnął. Za nimi stali wtuleni w siebie Draculaura i Clawd. Jako ostatni,wysiadł z samochodu mój upiór.
-Aleksa!-Zawołał. Gdy tylko ponownie go ujrzałam,serce zabiło mi mocniej,jednak nie z radości. Ze strachu.

To by było na tyle. Jak jest u was ze szkołą? 
Wymienili wam paru nauczycieli? Pozostaje mi tylko życzyć wam szczęścia :P