wtorek, 29 listopada 2016

''Sądzę, że... Korea! - część dwunasta: k-pop''

Na zewnątrz powiało chłodem, natomiast ja przychodzę do was z ciepłą, jeszcze świeżą i dawno obiecaną rozpiską. Ostatnio na blogu gościły nowe rozdziały opowiadania, natomiast teraz wzięło mnie na rozpisanie się na temat k-popu. Zapowiada się dość przyjemny tydzień w szkole, więc czemu by nie opublikować coś, pożytkując wolny czas?
Oczywiście, standardowo seria ''Sądzę, że...'', przedstawia mój punkt widzenia oraz moje zdanie. Na końcu każdego wpisu zawsze umieszczam jakąś piosenkę. Dlatego też możecie przez to poznać odrobinę mój gust. Czasem pojawiają się tam utwory k-popowe, więc wypadałoby wyjaśnić co nieco o tym. Temat może i wydaje się niektórym obcy, jednak kto nie zna słynnej piosenki Gangnam Style? Tyle słowem wstępu. Aby zgłębić się trochę bardziej w to wszystko, zaczynajmy!:

Co to jest k-pop?
Podobny obraz
Jak już wcześniej wspomniałam, termin ''k-pop'' dotyczy głównie muzyki (chociaż także i subkultur, ale dziś chciałabym się skupić na tym pierwszym). Jest to po prostu gatunek muzyczny, a konkretniej pop pochodzący z Korei Południowej. Sama nazwa sugeruje to swoim początkiem - ''k''. Mogłabym stwierdzić, iż ten rodzaj muzyki ma szansę trafić do większości słuchaczy, gdyż utwory k-popowe są bardzo chwytliwe. Co ciekawe, artyści nie śpiewają tylko po koreańsku, ponieważ dość często można usłyszeć ''wtrącane'', angielskie słowa. Są także przypadki, że utwory oryginalnie śpiewane po koreańsku, są tłumaczone także na japoński lub chiński. Najbardziej popularne są zespoły składające się z samych dziewczyn, bądź samych chłopaków. Znajdziemy tam jednak, przykładowo, piosenkarzy lub piosenkarki robiących karierę solową.

Jak się o tym dowiedziałam? - początki
Znalezione obrazy dla zapytania 2ne1 i am the best gif
Moja historia z k-popem ma kilka wątków. Miałam w zasadzie cztery sytuacje, które zaznajomiły mnie z tym gatunkiem. Pierwsza jest jeszcze z czasów, kiedy korzystałam z ask.fm, także dosyć dawno (niby do dzisiaj posiadam swojego aska, jednak nie wchodzę na niego). Ktoś, kogo obserwowałam słuchał k-popu i j-popu, więc w jednym z pytań powstawiał kilka piosenek. Bardziej zainteresowałam się tym pierwszym, a konkretniej utworem 2NE1 - I Am The Best, który tam znalazłam, dlatego uznaję, że moim pierwszym, koreańskim zauroczeniem był właśnie ten zespół.
Znalezione obrazy dla zapytania hello bitches gif Znalezione obrazy dla zapytania bts gif Znalezione obrazy dla zapytania hyuna gif
Przesłuchałam później kilka ich innych piosenek i skupiłam się właściwie tylko na nich. Później oczywiście przyszła era wszędobylskiego, wcześniej wspomnianego Gangnam Style. O kolejnym zespole dowiedziałam się z czystego przypadku, oglądając choreografie taneczne. Było to Crazy, zespołu 4Minute, które zapoczątkowało mój dłuższy szał na girlsbandy. Boysbandy na początku nie zyskały mojej uwagi. Zmieniła to dopiero Marika, pokazując mi BTS.

Ulubione Girlsbandy! - do polecenia
Podobny obraz
Może gdyby nie girlsbandy, nie zainteresowałabym się k-popem, dlatego mam do nich sentyment. Co prawda, teraz moja uwaga jest bardziej skupiona na boysbandach, jednak często wracam do ulubionych, damskich zespołów. Uważam, że ten rok, 2016, nie był dla nich najlepszy, gdyż rozpadły się właśnie te dwa składy, od których zaczynałam i darzyłam dużą sympatią. Na szczęście jest kilka innych, lubianych przeze mnie zespołów, które trzymają mnie przy ''damskiej stronie mocy''. Wydaje mi się, że nie jestem w stanie spamiętać wszystkich członkiń każdego zespołu, jest ich bardzo dużo. Niestety, czuję, że nie zastąpią mi dobrze znanych 4Minute i 2NE1, ale staram się zapamiętać jakieś imiona mimo to ^_^
Znalezione obrazy dla zapytania aoa gif Znalezione obrazy dla zapytania f(x) gif Znalezione obrazy dla zapytania f(x) hot summer gif
Pomyślałam także o tym, aby spisać wszystkie znane mi zespoły oraz dać w linku przykładową ich piosenkę, bo przy wcześniej wspomnianych girlsbandach trzyma mnie: AOAEXID, Apink, Girls' GenerationGirl's DayBlack PinkSistar, PurflesSONAMOO, T-ara, Secret, Hello Venus, Crayon Pop. Mimo wszystko, wracam często do 4Minute i 2NE1, nawet ze smutną świadomością ich rozwiązania. Dodatkowo, cieszę się także, że z tych zespołów karierę kontynuują HyunA i CL.

Ulubione Boysbandy! - do polecenia

Znalezione obrazy dla zapytania Got7 gif girls girls girls
Długi czas bazowałam wyłącznie na girlsbandach. Boysbandy na początku nie przypadły mi do gustu. Byłam przyzwyczajona do dziewczęcych głosów i jakoś nie mogłam się przestawić. Sytuację zmienił utwór BTS - mojego pierwszego, męskiego zespołu, który mi się spodobał i w pełni go zaakceptowałam. Była to bodajże piosenka Dope lub War of Hormone. Stopniowo poznawałam nowe zespoły i przyznam się, że teraz chętniej słucham boysbandów. Oczywiście, jak zwykle, mam delikatny problem z dopasowaniem imion każdego z nich do twarzy, jednak staram się to od siebie wypracować.
Znalezione obrazy dla zapytania history queen gif Znalezione obrazy dla zapytania blood sweat and tears bts Znalezione obrazy dla zapytania Exo monster gif
Uważam, że po ''męskiej stronie'' jest wiele zespołów, które są godne polecenia. Osobiście, znajome mi jest EXO, BIGBANG, GOT7Super Junior, BTOB, Seventeen, B.A.P, Monsta XiKonBlock B, BoyfriendNU'EST, History, VIXX, SpeedHOTSHOT, 24K, NCT, Cross Gene. Dodaję do tego także powstały w tym roku Pentagon oraz HIGH4 20.

Ulubiony zespół oraz mój ultimate bias!
Jak wiadomo, każdy ma swoje mniej lub bardziej lubiane zespoły, piosenkarzy i tak dalej. W moim przypadku zazwyczaj ''ci pierwsi'' dostają ode mnie miano moich ulubieńców. Mam tak w wielu sprawach. Najwyraźniej k-popu też się to dotyczy, gdyż całkowicie, jako pierwszy z męskich zespołów, oczarował mnie zespół Bangtan Boys. Jak na mnie, wyjątkowo szybko zaczęłam odróżniać wszystkich członków, a moim UB (ultimate bias - ulubiony chłopak ze wszystkich zespołów), został V. Mimo wszystko, nie mogę powiedzieć, że nie doceniam reszty członków, gdyż uważam, że każdy z nich ma duży talent, a i uroku osobistego również nie da się im odmówić ^_^
Znalezione obrazy dla zapytania taehyung gif Znalezione obrazy dla zapytania gif bts v Znalezione obrazy dla zapytania k-pop mv gif
 Na górze widzicie gify z moim ulubieńcem - Taehyungiem, z Sugą (Min Yoongi) oraz z Jungkookiem (Jeon Jeongguk). Dwóch ostatnich mogę określić mianem bias-wreckerów (osób, które tak mi się podobają, że ''jaram się nimi'' bardzo mocno, chociaż mam innego biasa z tego zespołu). Szczerze mówiąc, ciężko mi wybrać ich jedną, ulubioną piosenkę. Po prostu się nie da, bo w każdej widzę inne zalety...

To by było na tyle. Zapewne w następnej rozpisce wrócę do ubrań i różnych stylów, a w międzyczasie wrzucę jakiś rozdział. Możliwe też, że jeżeli znajdę czas, małą renowację przeżyje pasek zakładek. Standardowo zachęcam do komentowania oraz mam nadzieję, że miło wam się czytało dzisiejszy wpis. Do napisania~

sobota, 19 listopada 2016

† Dark Side † Chapter 6: The Thief

Mamy weekend. Mimo, że ten tydzień był trochę lepszy pod względem innych i tak czuję się wypompowana. Głównie dlatego dziś wstawiam rozdział, a nie rozpiskę. Pewnie przysiądę do niej w następną sobotę. Kolejny tydzień będzie po prostu straszny. Osiem sprawdzianów w pięć dni to naprawdę przegięcie, a w czwartek, kiedy mam trzy naraz, będę się chyba zbierać z podłogi, aby ''naumieć się'' na piątek... Cóż, następny post będzie możliwe, że o k-popie (głównie dlatego wstawiłam dziś J-Hope w gifach ^^). Chyba, że najdzie mnie na coś innego. Uznajmy, że random, a jak na razie - poniżej wstawiam rozdział. 
Następnego dnia, przyjaciółki postanowiły posiedzieć w ogrodowej altanie, gdzie unosił się zapach przeróżnych kwiatów oraz słodkich perfum dziewczynek. Pogoda była w miarę ładna, jednak przez cały dzień delikatnie powiewało. Anabelle, poprawiając swoje czarne kitki, zaproponowała wspólne wyjście na miasto, aby się trochę rozweselić, przy okazji się przejść i możliwie coś nabyć.
— Nie sądzę, aby to był dobry pomysł. Mogą zacząć nas podejrzewać. Poza tym, cóż miałybyśmy tam do załatwienia? — odparła krytycznie Trista.
— Nie chcę siedzieć cały czas w rezydencji! Nuuudy!
Anabelle udawała, że ziewa. Przerywając dyskusję, dołączył do nich ich lokaj, podając młodym damom herbatę, przez co cała altana wypełniła się zapachem ulubionego przez przyjaciółki - Earl Grey.
— Muszę przyznać, że usłyszałem rozmowę panienek. Sądzę, że ten pomysł byłby dobry, gdyż kończy się nam herbata. Byłbym zaszczycony, jeśli Lady Grimmwell i Killheart udałyby się ze mną na krótki spacer. — powiedział z uśmiechem Christopher, nisko się kłaniając. Trista wzięła łyk herbaty, po czym szybko odstawiła filiżankę.
— Dobrze więc. — dodała po chwili jasnowłosa i jakiś czas później, obie młode damy w towarzystwie lokaja, zgodnie z planem udały się do centrum miasta. Ulice Londynu były o tej porze bardzo ruchliwe, dlatego też trzyosobowa grupa starała się chodzić bocznymi uliczkami. Niestety, krótkiemu spacerowi towarzyszył umiarkowany wiatr. Kiedy próbował on zwiać z głowy Anabelle jedną z jej białych kokard, dziewczynka zaczęła się powoli irytować. Z grymasem na twarzy szła dalej, trzymając się za ozdoby w kolorze śniegu. Trista podążała dosłownie dwa kroki za swoją przyjaciółką. Pozostawała niewzruszona, choć jej nakrycie głowy również chciał sobie przywłaszczyć wiatr. Z minuty na minutę coraz mocniej zaczęło zawiewać. Kruczowłosa dziewczynka wyglądała naprawdę komicznie, trzymając się cały czas za kokardy.
— Uh! Po co my w ogóle wychodziłyśmy?! — powiedziała Anabelle, podając jednocześnie swoją małą torebkę do potrzymania swojej przyjaciółce, aby poprawić jedną z ozdób. Pech chciał, że w tym samym czasie ulicą przebiegł mały złodziejaszek. Połasił się na biało-czerwoną torebkę brunetki. Nim Anabelle zdążyła ją podać Triście, chłopak wydarł szybko z ręki zielonookiej, to co trzymała. Kruczowłosa zaczęła panikować. Krzyczała, żeby zatrzymać złodzieja, spoglądając w stronę, w którą pobiegł. Blondynka natomiast zachowywała zimną krew i schwyciła młodszą za nadgarstek.
— Tędy. Odetniemy mu drogę. — powiedziała spokojnie Trista, ciągnąc Anabelle we wskazaną stronę. Skołowany lokaj natychmiast pobiegł za dziewczynkami. Goniąc chłopaka, w małych uliczkach odbijało się echo kroków dziewczynek oraz Christophera. Niestety nie nadążał on za o wiele młodszymi od niego panienkami i został przez to daleko w tyle, aż w końcu zniknęły one z jego pola widzenia.
— Teraz. — odrzekła jasnowłosa wyskakując tuż naprzeciw złodziejaszkowi. Belle szybkim ruchem wyjęła spod sukienki swój sztylet i wycelowała prosto w niego, przyszpilając go do ściany.
— Uczysz się coraz lepiej. — pochwaliła przyjaciółkę Trista, po czym podeszła do obezwładnionego chłopaka. — Oddasz tą torebkę po dobroci, czy mamy ci to wyjaśnić inaczej? — powiedziała ozięble jasnowłosa.
— Jestem za innym tłumaczeniem! — tupnęła ze złości Anabelle. Nawet nie zauważyła, że chłopakowi udało się uciec, rozdzierając sobie przy tym koszulę. Był niezwykle szybki, jednak od razu Trista przyparła go do ściany kilka kroków dalej.
— Oddaj. — powiedziała, nachylając się lekko w stronę szatyna. Trzymając chłopaka cały czas za ramię, dziewczynka wyciągnęła wbity sztylet w budynek. Przestraszony złodziejaszek od razu oddał brunetce jej własność, prosząc, aby blondynka nie robiła mu krzywdy.
— Ktoś ty i co ty tu robisz!? — dopytywała się zirytowana Anabelle. Widziała, że chłopak nie był skory do odpowiedzi, jednak starsza z dziewczyn skutecznie to z niego wydusiła.
— Ja... ja... n-nazywam się... Eh, Oscar jestem.
Szatyn strasznie się jąkał. Nie spodziewał się, że tym razem zostanie złapany i to przez dwie dziewczynki. Anabelle nie była jednak usatysfakcjonowana jego odpowiedzią, gdyż zaraz po usłyszeniu jego imienia, zapytała dodatkowo o to, dlaczego chciał ją okraść. Brunetka niespecjalnie znała realia. Odpowiedź była właściwie oczywista. Kruczowłosa dała znak przyjaciółce, aby rozluźniła uścisk. Obolały chłopak zjechał po ścianie na chodnik, pocierając obolałe ramię.
— Powiem wam co chcecie. Tylko nie róbcie mi krzywdy. — poprosił cicho, wręcz żałosnym tonem.
— Jesteś sam? — dopytywała dalej czarnowłosa.
— Anabelle, nie spoufalaj się. — zwróciła uwagę przyjaciółce Trista.
Ignorując słowa jasnowłosej, Belle pomogła wstać poturbowanemu chłopcu. Nigdy nie miała w zwyczaju krzywdzić dzieci. Był on mniej więcej w jej wieku lub może odrobinę starszy. Chłopak poprawił szybko swoją koszulę, która była podarta przy ramieniu od sztyletu.
— Tak. Sam. Uciekłem od rodziny i jakoś sobie radzę. Odmawiam składania reszty wyjaśnień. Nie znam was na tyle, aby wam chociaż odrobinę zaufać. — powiedział zakłopotany. — Zresztą, co cię to obchodzi? Mogę już iść czy zamierzacie się bawić w zgłaszanie tego?
http://media.tumblr.com/tumblr_lw5n3k5Wog1qip80b.gif
— Moja droga, co z nim zrobimy? — zwróciła się Trista do kruczowłosej.
— Zostaw go. On nie jest tego wart. — powiedziała cicho Anabelle, odchodząc od chłopaka, który uciekł w popłochu. Za zakrętem znalazły opierającego się o ścianę budynku, zdyszanego lokaja, który z trudem łapał oddech. Na ich widok od razu wyprostował się, chociaż widać było, że szybki bieg niebywale go wycieńczył.
— Nic się panienkom nie stało? Wszystko w porządku? — zapytał zmartwiony Christopher.
Trista pokazała tylko torebkę Anabelle i w milczeniu udała się w stronę sklepu. Za nią szła smętna przyjaciółka, którą cały czas gryzła sytuacja chłopca. Ku niezadowoleniu blondynki, czasem przekazywała drobne sumy na domy dziecka i inne instytucje tego typu, dlatego nie mogła przejść obojętnie obok kogoś takiego. Gdyby szatyn był trochę starszy, zapewne kazałaby go dotkliwie uszkodzić. Jednak... był to tylko chłopiec. Po kupieniu herbaty, grupa zawróciła do rezydencji. Trista poprosiła lokaja, aby nic nie mówił Mayi. Dobrze wiedziała, że ich ''ukochana'' guwernantka nie dałaby im wtedy żyć. Anabelle, tuląc torebkę jak najlepszą przytulankę, poszła do pokoju wypoczynkowego i usiadła koło okna. Gryzło ją uczucie, że nie pomogła chłopcu, który zdany jest jedynie na siebie. Wstyd jej było, że go zaatakowały. Nadal miała w głowie przerażone twarze dzieci, które nie tak dawno temu zginęły w fabryce. Po chwili do pokoju weszła Trista. Zmierzyła wzrokiem swoją przyjaciółkę. Po tylu wspólnie spędzonych latach umiała już rozpoznać, kiedy Anabelle miała coś na sumieniu. Jasnowłosa ponadto dobrze wiedziała, co jest powodem jej zmartwień. Albo raczej kto.
— Dlaczego zaprzątasz sobie głowę tym chłopakiem? To do ciebie niepodobne. — powiedziała, przerywając ciszę.
— Nie jestem bezlitosną maszyną do zabijania. Chciałabym nią być, ale cholerne emocje rozkazują mi co innego. Żal mi go. Ty masz mnie, ja mam ciebie, a on nie ma zupełnie nikogo. — powiedziała smętnie, odkładając torebkę na stolik.
— Mówił, że ma rodzinę. To, że ją opuścił, jest tylko i wyłącznie jego błędem. — odpowiedziała, siadając na fotelu na przeciwko. Anabelle nic na to nie odpowiedziała. Wstała z fotela i podeszła bliżej okna.
— Nie wiemy o nim za wiele, by go oceniać. — dodała nieśmiało.
— Jego wyczyn mówi sam za siebie, nie sądzisz? — odezwała się, patrząc na Anabelle.
Dziewczyna odparła, że nie popiera kradzieży. Chłopak w ogóle by nie zaprzątał jej głowy, gdyby nie to, że był zupełnie sam. Tego Anabelle bała się najbardziej - zostać bez nikogo. Nie mając na kogo liczyć. Trista podeszła do okna, tym samym zbliżając się do przyjaciółki. Nagle spostrzegła jakichś ruch w krzakach.
— Kot? — powiedziała cicho.
— Maya ma uczulenie, zapomniałaś? Przecież koty uciekają od niej na kilometry. Chyba czują, że to złośliwa kobieta. To wiatr. Sama widziałaś, jak zwiewało mi dziś kokardki. — Anabelle uśmiechnęła się ironicznie, odchodząc od okna. Trista, w przeciwieństwie do przyjaciółki, została przy oknie. Zmrużyła oczy i zauważyła kolejny ruch.
— To nie wiatr. Liście krzaków poruszają się inaczej od innych roślin.
— Słucham?! Odejdź od okna! Natychmiast! Kto wie, może ten ktoś ma broń! — krzyknęła i odepchnęła Tristę od okna tak, że obie przewróciły się na drewnianą podłogę. Anabelle przeczołgała się do korytarza, ciągnąc przyjaciółkę za rękę. Trista, jednak poprosiła ją o zachowanie spokoju. Wstała i otarła dłońmi swoją prostą, granatową sukienkę. Anabelle podniosła się z podłogi zaraz po niej i schowała się za najbliższymi drzwiami. — Diabeł wie, co tam jest! — krzyknęła w strachu kruczowłosa.
— Na pewno nie jest aż tak źle... — westchnęła i przeszła się wzdłuż korytarza. Anabelle przytaknęła jej, ale nadal pozostawała nieufna. Idąc za przyjaciółką, trzymała się końca jej sukienki. Kątem oka Trista spojrzała na nią z politowaniem.

To by było na tyle. W sumie chciałabym jeszcze kiedyś wrócić do stylów lolity i tak dalej... Może w przerwie świątecznej się tym zajmę oraz przy okazji skataloguję rozdziały w odpowiednią zakładkę. W sumie, jak tak sobie myślę - rozpiskom również przydałaby się osobna ''sekcja'' na blogu... Do następnego wpisu! ;) Nie zapomnijcie sprawdzać mojego wattpada, bo cały czas aktualizuję nowe opowiadanie - Welcome Home ^_^

niedziela, 13 listopada 2016

† Dark Side † Chapter 5: The Loneliness

Długi weekend się skończył, a ja dla podniesienia statystyk mojej pisaniny obiecałam rozdział. Miał być wczoraj, ale nie miałam zbytnio czasu. Cóż, pozostaje tylko czekać na święta. Optymistycznie stwierdzam, że mamy do nich bliżej, niż dalej. Delikatne przymrozki i opady śniegu zdecydowanie lepiej wpływają na mój nastrój. Jakoś tak jestem większą fanką zimy, niż jesieni... Nie mogę się doczekać wszystkich szkolnych eventów, bo w grudniu zawsze coś się dzieje ^_^ Tymczasem poniżej wstawiam rozdział:
 
— Udało się! W końcu mi się udało! Trafiłam! — krzyknęła na całą salę uradowana ciemnowłosa.
— Ciszej. Nie zapominaj, że musimy jeszcze odwrócić uwagę naszego lokaja oraz ich woźnicy. — powiedziała srogo Trista, przez co Anabelle od razu przestała skakać, a na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech.
— Hmm... woźnicę zostaw mnie, ale co zrobimy z ciałami? — zapytała zamyślona brunetka, patrząc na owoc pracy, jaką wykonała razem z przyjaciółką. Wszędzie było pełno krwi, cała podłoga oraz ściany zostały całkowicie zachlapane. Nawet na twarzy Belle znajdowało się parę kropel czerwonej cieczy. Trista od razu podała jej chustkę, aby ciemnowłosa szybko wytarła buzię. Blondynka zastanowiła się chwilę nad rozwiązaniem ich problemu i zaproponowała, by zwłoki zostały spalone.
— Uwielbiam twój tok rozumowania. Poczekaj tutaj, idę ich zająć, a ty spróbuj rozpalić ten piec w sali obok.
Anabelle pospiesznie wyszła z sali, zamykając za sobą drzwi z należytą ostrożnością. Nie minęło parę chwil, a dziewczynka wróciła się, oznajmiając, że wszystkim się zajęła i Christopher czeka na nich w powozie. Piec był rozpalony do czerwoności, Trista była w trakcie wrzucania do niego ciała córki lorda.
— Pomóż mi, jest ciężki. — odparła jasnowłosa, wskazując na martwego jegomościa. Po wszystkim, dziewczynki przystanęły jeszcze na dłuższą chwilę przy ogromnym piecu, patrząc na palące się zwłoki. Ogień odbijał się w ich oczach.
— Cudowny płomień!  Już widzę jego duszę smażącą się w piekle. — zaśmiała się Anabelle, opierając się o stojącą Tristę.
— Piekło to nie miejsce dla takich żałosnych wyrostków, nie uważasz? — Trista delikatnie przechyliła głowę.
— Doprawdy, masz rację. W takim razie, jestem ciekawa gdzie trafi... Wracajmy, bo nasz lokaj będzie się o nas martwić. No cóż, dobrze, że chociaż on.
Bella odsunęła się od przyjaciółki. Posmutniała i skierowała się do powozu. Jej przyjaciółka poszła za nią bez słowa, zamykając dobrze ''salę tortur''.
— Lady Killheart, panienko Grimmwell, mógłbym wiedzieć, kiedy szanowni goście opuszczą fabrykę? Mam rozumieć, że wyruszamy bez nich? — odrzekł zakłopotany Christopher, widząc wsiadające do karocy przyjaciółki.
— Lord wydaje się bardzo miłym człowiekiem, jednakże straszliwie nienasyconym. Chciał jeszcze pooglądać parę pomieszczeń. Oczywiście umożliwiłyśmy mu to. Cały obiekt jest dobrze chroniony. Zda klucze sprzątaczce, która jak mniemam powinna być właśnie za godzinę na miejscu. — odpowiedziała Trista, wyprzedzając Anabelle.
— Możemy już ruszać. Lord Lightsunner zapewnił, że zatroszczy się o swój powrót do domu na własną rękę. — dodała szybko brunetka, poprawiając swoją czerwoną kokardę.
Starszy lokaj nie zadawał zbędnych pytań. Christopher rozumiał, że jego panienki są bardzo młode i o tak późnej porze powinny być w łóżkach. Martwił się odrobinę tym, że przyjaciółki zostawiły klucze do fabryki komuś obcemu. Wiedział jednak o tym, iż nie powinien kwestionować ich wyborów. Nie był w końcu ich rodzicem, a jedynie kamerdynerem. Anabelle i Trista były rozdarte pomiędzy światem dzieci, a dorosłych. Mężczyzna pociągnął za lejce, a powóz ruszył w kierunku rezydencji dziewczynek.
http://media.tumblr.com/tumblr_lw5n3k5Wog1qip80b.gif
— Mogłoby się wydawać, że to wszystko jest snem. — zaczęła Anabelle, bawiąc się falbanami u swojej sukienki. Jej oczy patrzyły się wtedy tylko w podłogę.
— Co masz na myśli? — spytała Trista, unosząc nieznacznie jedną brew.
— Masz czasem nadzieję na obudzenie, jednak śpisz dalej, chociaż byłby to najgorszy koszmar. — westchnęła cicho kruczowłosa dziewczynka, wyglądając przez okno powozu.
Przez chwilę zaczęła liczyć mijane drzewa. Skutecznie utrudniał jej to zmrok, który zapadł już dawno temu. Widoczność była kiepska, za to niebo cudownie rozgwieżdżone. Mieniło się ono miliardem świecących punktów, jednak nie przyciągało ono uwagi przyjaciółek.
— I to zbudzenie jest zapewne śmiercią, prawda? — Trista nie przerwała dyskusji.
— Sama nie wiem. Przepraszam. Znów moje nastroje dają się we znaki. Już nie ważne. Daleko jeszcze do domu? — Anabelle wychyliła się lekko przez okienko, lecz szybko wróciła do poprzedniej pozycji, gdyż niewiele mogła zobaczyć w ciemnościach.
— Raczej tak. — odpowiedziała jej przyjaciółka, poprawiając swoje czarne rękawiczki.
Brunetka cały czas patrzyła na świat przez okno i więcej już się do siebie nie odezwały. Zajechały na miejsce. Wchodząc do swojej rezydencji, ujrzały stojącą w drzwiach Mayę.
— Witajcie młode damy z powrotem. Udało się coś załatwić? — zapytała, witając dziewczynki.
— Czy kiedykolwiek nie załatwiłyśmy jakiejkolwiek sprawy w całości? — odparła znudzona Trista, wchodząc do wnętrza przez wielkie, bogato zdobione drzwi. Maya ukłoniła się lekko, biorąc ze sobą jedną świeczkę oraz pudełko zapałek. Poszła do ogrodu, aby podlać część kwiatów, gdyż przygotowania do wizyty Lorda Lightsunnera pochłonęły cały jej czas. Kobieta była wyjątkowo spokojna. Łudziła się, że fabrykę niedługo się sprzeda, a wtedy spadek po ewentualnej śmierci dziewczynek wzrósłby o bardzo duże sumy. Było już bardzo późno, kiedy przyjaciółki zdecydowały się na włożenie koszul nocnych i udanie się do swoich łóżek. Na korytarzu paliły się pojedyncze świeczki, które zgaszała po północy jedna z pokojówek. Nagle w pokoju Tristy rozległo się pukanie do drzwi.
— Dobry wieczór, Trista. — Anabelle niepewnie weszła do pokoju przyjaciółki, gdy tylko ta otworzyła. Obie były już gotowe do spania. — Mam prośbę. Może ci się wydawać bezdennie głupia, ale... dotrzymasz mi towarzystwa? Nie mogę zasnąć. Źle mi tam samej, znów przyśnił mi się ten wypadek. Teraz w jeszcze gorszej odsłonie. — kruczowłosa dziewczynka przerwała na chwilę. Wzięła głęboki wdech, powstrzymując łzy. — Proszę cię. — dodała po chwili namysłu.
Widząc ją, Trista cicho westchnęła. To nie pierwszy raz, kiedy Anabelle nie mogła spać. Konkretne wydarzenie z przeszłości prześladowało brunetkę. Starsza z nich mogłaby o nim zapomnieć w mniej niż tydzień, jednakże ciągłe rozpamiętywanie zielonookiej przypominało jej o tym. Jasnowłosa ruszyła się z miejsca i ziewnęła, zakrywając usta dłonią. Zaraz po tym, pokiwała delikatnie głową, na znak, że zgadza się na prośbę Anabelle. Przyjaciółki udały się do pokoju młodszej z nich. Sypialnia kruczowłosej była w jej ulubionym kolorze - czerwonym. Gdzieniegdzie znajdowały się różne dodatki i akcenty w kolorze żółtym. Zielonooka wzięła z wazonu jedną z róż zerwanych nie tak dawno przez Mayę.
— Co ja bym bez ciebie zrobiła? Śniło mi się, że poszłam wtedy do ogrodu bez ciebie... — zaczęła nieśmiało. Z oka poleciała jej jedna łza. — Musimy się dowiedzieć kto to zrobił. Ja tak dalej nie mogę. — powiedziała, bawiąc się płatkami róży, które szybko oberwała z trzymanego kwiatka. Trista starła łzę z policzka Anabelle.
— Dobrze wiesz, że to nie naprawi tego, co się wydarzyło, ale jeżeli taka jest twoja wola, moim obowiązkiem jest pomóc ci w tym. W takim stopniu, abyś w ostatnich chwilach swego życia była naprawdę szczęśliwa i nie musiała już więcej udawać. — odparła i pogłaskała policzek brunetki w opiekuńczym geście. Wiedziała, że tak kiedyś robiła jej matka. Anabelle przycisnęła dłoń przyjaciółki do swojego policzka.
— Z tobą jestem szczęśliwa. Tylko nasza przeszłość sprawia, że budzę się ze łzami w oczach. Dopiero wtedy, kiedy dowiem się, kto to zrobił i zamorduję go własnymi rękami, mogę umrzeć spokojnie.
— Nie poganiaj śmierci. Przyjdzie po ciebie i tak, i tak, nie warto przyspieszać tego momentu. — odrzekła Trista, próbując ocieplić swój zazwyczaj chłodny ton i pocieszyć przyjaciółkę.
— Czasem chciałabym się nie obudzić. Jednak potem uświadamiam sobie, że zostajesz wtedy sama. Kiedy będę miała następne urodziny, życz mi sto lat. Kiedy nadejdzie twoje święto odwzajemnię się tym samym. Dodając jedynie jeden dzień, bym nie musiała zostawać bez ciebie. Czy to okrutne, skazywać cię na samotność? Przebacz mi. — podsumowała Anabelle, po czym lekko podniosły się jej kąciki ust. Przykryła się swoją żółtą kołdrą, przekręciła na bok i wtuliła się w swoją czerwoną poduszkę. Szepnęła tylko ciche podziękowanie w stronę Tristy, która pocałowała Anabelle w czoło.
— Będziesz żyła długo... Wiem to. —  powiedziała cicho blondynka i delikatnie się uśmiechnęła. Skierowała się w stronę drzwi. Stanęła w wejściu. — Nie musisz się martwisz. Nie zostawisz mnie samotnej. — wyszeptała i wyszła z komnaty, kierując się do swojego pokoju.
 
W następnym poście zapewne będzie rozpiska, jeżeli znajdę temat, na który chciałabym się wypowiedzieć. Jestem otwarta na propozycje. Pozostaje mi życzyć wam miłego tygodnia. Jeżeli będę miała jakiś luźniejszy dzień, spodziewajcie się także rozdziału Welcome Home.

piątek, 11 listopada 2016

Bazgroły i nowe opowiadanie

Wybaczcie mi dłuższą przerwę. Złapał mnie kryzys twórczy i nie miałam ochoty na rysowanie, a jeśli już się zmusiłam, końcowe efekty mnie nie zadowalały i twierdziłam, że ze zgromadzonych rysunków nic się nie nadaje. Chyba nabrałam za dużo samokrytyki. Zresztą, kto nie ma paskudnego humoru na jesień? Jest ktoś taki? W takim razie podziw...
 
Do tego wpisu podchodziłam chyba trzy razy, był już napisany, a następnie nie publikowałam go słowami ''no nie, te bazgroły trzeba poprawić'' i usuwałam wszystko, zaczynając od nowa, dlatego dziś mam dla was jedynie 6 moich tworów, na których są moje 3 OC. Rzadko rysowałam coś z lekka od boku, więc postanowiłam spróbować:

-Amai Himitsu
 
Zdecydowałam się, że właśnie tak będzie wyglądać jej ostateczna wersja, dorabiając jej szelki, aby jeszcze bardziej podkreślić jej słodycz. Trochę śmiesznie wyszło, że do oryginalnego Yandere Simulator ma dojść rywalka o takim samym imieniu - Amai Odayaka, liderka klubu kulinarnego.

- Anabelle Grimmwell - wersja normalna i na Halloween
 
Między innymi nie pokazałam Halloweenowej Amai, jednak rysunek Anabelle się uchował. Ogólnie miałam już pisać ten post zaraz po tym święcie, ale jakoś tak wyszło. Nie wiedziałam, jakim potworem powinna być Belle, dlatego też dałam jej trochę ze wszystkiego. Drugi obrazek przedstawia natomiast moje wyobrażenie sukienki tej postaci - wcześniej rysowałam ją tylko od przodu, także chciałam dać mały powiew świeżości.

-Aleksa - wersja w stylu anime&manga i Welcome to Monster High
 
Zazwyczaj do nagłówków rysuję parę wersji Aleksy w kilku seriach, aby był wybór. Nowy wygląd na My Monster High będzie utrzymany w innych klimatach, dlatego wersja Welcome to Monster High raczej nigdy nie doczeka się grafiki, ale nie zaszkodzi pokazać wam szkic. Drugi rysunek powstał z kompletnego braku pomysłu. W tym wpisie pojawiła się już jej wersja w stylu manga&anime i postanowiłam ''odgrzać kotleta''.

Zapewne jutro pojawi się jeszcze zaległy rozdział, bo w sumie dawno nic nie wstawiałam. Tymczasem, jeśli ktoś chciałby poczytać coś, co wyszło w wyniku mojego stukania w klawiaturę, zapraszam na nowe opowiadanie, które zaczęłam po skończeniu Halloween's Bride - Welcome Home.
 
Do tej pory ukazały się dwa rozdziały i znów ożywiłam Vincenta. Tak, tak, nic nie poradzę - uwielbiam tatę Ciela i nic na to nie poradzę :') W każdym razie, zostaje mi tylko pożegnanie się z wami - do następnego wpisu.