czwartek, 30 czerwca 2016

† Dark Side † Chapter 1: The Bow

Witajcie! Zgodnie z obietnicą z poprzedniego wpisu, chciałabym zaprezentować wam pierwszy rozdział opowiadania o ciemnej stronie przyjaciółek z nagłówka. Historia Anabelle i Tristy jest praktycznie skończona, więc jeżeli się wam ono spodoba, na pewno będzie możliwość przeczytania jej zakończenia - inaczej, niż w przypadku opowiadania o innej mojej OC, gdzie rozdziały powstawały na bieżąco.  Wszystko jest na bazie roleplay, więc nie zdziwcie się dużą ilością dialogów, na których właściwie opiera się cała akcja. Postać Anabelle wymyśliłam ja i wpisuje się ona do grona moich głównych OC. Trista to pomysł Lorraine. Osobiście to opowiadanie traktuję jako wyżycie się w pisaninie. Przyrównując panienkę Grimmwell do Aleksy można dojść do wniosku, że ta druga jest grzeczna, ułożona i... zwyczajnie mi się znudziła. Natomiast Belle często przeklina bez powodu, szybko się denerwuje, jest typową drama-queen i tak dalej. Także jeżeli wulgaryzmy zraziłyby kogoś - uprzedzałam :P Zapraszam do czytania. 
To miało miejsce pewnej letniej nocy. Niebo przepełnione było gwiazdami, a gałęziami drzew poruszał ciepły, lekki wiatr. Księżyc znajdował się już wysoko na niebie. We wspólnej rezydencji Grimmwellów oraz Killheartów wszyscy dawno już spali. No, może jednak nie wszyscy... Trista leżała wtedy w swoim łóżku z baldachimem o miętowym kolorze, okryta lazurową kołdrą. Dziewczynka miała jasne, blond włosy i nosiła prostą, białą koszulę nocną. Jej alabastrowa cera sprawiała, że wyglądała jak mała, porcelanowa laleczka. Oczy nienaturalnego koloru były skryte pod długimi, ciemnymi rzęsami. Nagle, z pokoju obok, dobiegły ją jakieś hałasy. Brzmiało to tak, jakby ktoś rozrzucał wszystko dookoła. Wstała i przetarła jedno oko. Przewędrowała przez korytarz i otworzyła drzwi z pewną dozą niepewności. Oczom Tristy ukazała się jej przyjaciółka. Wyraźnie czegoś szukała. Na jej twarzy widać było grymas oraz złość.
— Anabelle, jest już późno... Czego ty znowu szukasz? — zapytała Trista.
— Mojej ulubionej, czerwonej kokardy! Wiesz, o którą mi chodzi. Przecież jeszcze wczoraj miałam ją na głowie!
Dziewczynka miała na sobie czerwoną koszulę nocną, a jej czarne włosy zostały upięte w dwie luźne kitki. Wyglądała ona na starszą od jasnowłosej. W rzeczywistości jednak, to ona była tą młodszą. Miała tylko dwanaście lat, podczas, gdy Trista miała już dawno skończone czternaście. Z politowaniem, a może ze zniecierpliwieniem, blondynka patrzyła na podirytowaną Anabelle, która z minuty na minutę coraz bardziej zaczynała się złościć.
— Ja muszę znaleźć tą cholerną kokardę, rozumiesz?! Słyszałam, że niedługo w okolicy będzie jakiś bal, a doskonale wiesz,że uwielbiam tańczyć. Chciałam się niego wybrać, a bez niej nie idę! Nigdzie! Nie i koniec! — kruczowłosa tupnęła z wściekłości nogą. To zachowanie było typowe dla niej. Nigdy nie ukrywała tego, że była dziecinna. Trista oparła się jedną ręką o drzwi.
— Kupisz sobie nową... A teraz daj mi spać, naprawdę nie mam ochoty na nocne dyskusje.
Dziewczynka nie widziała problemu. Uważała, że nigdzie go nie ma. Natomiast jej przyjaciółka nie mogła sobie darować straty jednej, ze swoich kokard, które tak namiętnie nosiła. Mimo, że miała ich całą kolekcję, zawsze z każdą wiązała jakieś wspomnienia, mniej czy bardziej ważne. Każdą nazywała swoją ulubioną. Na postawę koleżanki, Anabelle odwróciła się do niej i niemal z płaczem w oczach, spuściła głowę.
— Oh, tak strasznie cię przepraszam, po prostu ona tyle dla mnie znaczy. Nie powinnam na ciebie krzyczeć, wybacz. Dobrze, idź już spać. Cóż, rano jej poszukam...
Kruczowłosa miała wiele wad. Nie każdy jest idealny, jednak ona miała dość duży problem ze swoimi nastrojami i emocjami. Potrafiła często zmieniać zdanie. Mogła śmiać się głośno, by potem bez powodu wybuchnąć niekontrolowanym płaczem.
— Czy sprawdzałaś w ogrodzie? Byłaś w nim cały dzień. Jest prawdopodobne, że tam ją zostawiłaś. — powiedziała rzeczowo blondynka, jednocześnie wzdychając. Trista nie wychodziła dziś z rezydencji. Cały dzień ćwiczyła grę nowego utworu na skrzypce. Uwielbiała na nich grać. Jej przyjaciółka nie miała wtedy żadnych zajęć, dlatego po posiłku poszła od razu nazbierać kwiatów w ogrodzie. Skończyło się na tym, że cały dzień spędziła właśnie tam.
— Idealnie! Maya nie znosi jak wychodzę do ogródka późnym wieczorem. Byłoby przykro zmarnować taką okazję. — powiedziała Anabelle, zacierając ręce. Szeroko się przy tym uśmiechnęła. Wyglądało to bardzo sztucznie, ale cóż, taka była. Trista westchnęła i spojrzała na dziewczynkę.
— Rety, rety... Pójdę z tobą... I tak już raczej nie usnę, więc skorzystam z okazji i pomogę ci zdenerwować tę zrzędzącą i irytującą kobietę.
Maya Earlyn była zarówno ich nianią, jak i guwernantką oraz pokojówką. Zajmowała się najbardziej umawianiem dziewczynek na różne spotkania w sprawach ich wspólnej firmy. Nikt tak naprawdę nie wiedział, jaki ta kobieta miała w tym cel. Jedno jest pewne: nie zależało jej na dobru przyjaciółek, tylko na ich majątku. Jako, iż Maya była praktycznie uznawana za ich rodzinę, po ich śmierci to ona pozyskałaby sporą jego część.

http://media.tumblr.com/tumblr_lw5n3k5Wog1qip80b.gif

— Dziękuję ci za pomoc, jeszcze raz przepraszam za obudzenie cię. — powiedziała Anabelle, idąc wzdłuż ogrodu. 
— Widzisz ją gdzieś? Nie ma niczego pozytywnego w szukaniu niewielkiej kokardy na tak ogromnym obszarze, obsadzonym kwiatami... W dodatku w środku nocy. Tak więc, lepiej się pospieszmy. — rzekła jasnowłosa swoim zwyczajnym, zimnym głosem. Brunetka na te słowa naburmuszyła się i zdenerwowana krzyknęła na nią.
— Przestań! Może i dla ciebie ona nie jest ważna, ale dla mnie bardzo. Na pewno nie odróżniasz jej od innych kokard, ale właśnie ją miałam tamtego feralnego dnia. — przerwała na chwilę, spuszczając głowę. W jej oczach czaił się smutek. — Więc cicho bądź! Twoje zrzędzenie nie jest mi do niczego... — znowu się zawahała. — Przepraszam... Naprawdę... - dokończyła ze skruchą. Trista tylko wzruszyła ramionami.
— Nie szkodzi. Przyzwyczaiłam się do twojej huśtawki nastrojów. — odparła chłodno, idąc dalej. Po chwili zauważyła materiał leżący na ławce nieopodal. Tak, to musiała być zguba Anabelle. Palcem wskazującym pokazała miejsce, w którym znajdowała się kokarda. 
— Jest tam.
Na widok swojej ukochanej pamiątki, dziewczynka niemal pisnęła z radości, a jej szmaragdowe oczy błysnęły.
— Oh! To ona, tak! To ona! — Anabelle rzuciła się przyjaciółce na szyję. — Dobrze, chodźmy już. Jutro w ramach podziękowań, potowarzyszę ci na twojej lekcji skrzypiec, przygrywając na fortepianie. Nie znoszę tego instrumentu, ale wiem, że ty lubisz. — uśmiechnęła się, po czym ruszyła w stronę wejścia do rezydencji.
— Jak chcesz. Dla mnie to i tak bez większej różnicy. — stwierdziła, po czym zwyczajnie, swoim typowym, wolnym krokiem podążyła za Anabelle. Nagle dobiegł je głośny krzyk z posiadłości, dokładniej od drzwi, które prowadziły do jej środka.
— Cóż to za włóczenie się po nocach, moje drogie panny?!
Dziewczyny spojrzały w stronę, z której dochodził odgłos.
— Nic się nie stało, Mayu, tak więc nie widzę sensu w twojej niepotrzebnej agresji. - zaczęła Trista. — Przecież nie ma nic złego w wyjściu na dwór. Chciałyśmy pooglądać gwiazdy... W dodatku, tak pięknie świeci dzisiaj księżyc. Aż szkoda byłoby nie skorzystać z okazji, żeby nacieszyć się tym iście wspaniałym widokiem, prawda?
— Natychmiast do łóżek! Przeziębicie się, a noc jest wyjątkowo chłodna. Potem to mnie się dostanie, za to, że panienki nie będą w stanie iść na ten bal, który planuje zorganizować Hrabia Crossmaide. Doprawdy, byłby bardzo zawiedziony, gdybyście nie przyszły.
— Mayu, myślałam, że przyzwyczaiłaś się do tego, że twoje zdanie kompletnie mnie nie obchodzi. Właśnie chcemy to uczynić. Pójść do łóżek i ponowić sen. — odparła zdenerwowana Anabelle. Dziewczynka nie znosiła Mayi. Ona najdłużej pracowała w rezydencji, natomiast inni członkowie personelu zostali zatrudnieni później. Wciąż wypominały jej to, że podczas ich najgorszego koszmaru, po prostu wyszła. Kruczowłosa żyła w przekonaniu, że ją również powinien spotkać taki los jak tych wszystkich gości oraz rodziny obu dziewczynek.
— Radzę wam się pospieszyć! Młodym panienkom nie wypada tak się włóczyć po nocach. — powiedziała Maya, krzyżując ręce i surowo patrząc przy tym na dziewczynki. Poprawiła swoją czarno-białą sukienkę, wskazując drzwi wejściowe.
— Eh, dobrze, dobrze. Tylko nie krzycz tak głośno, bo zbudzisz całą służbę. — rzekła Anabelle, ziewając, nie z przemęczenia, tylko z wyraźnego znudzenia "paplaniną", jak to miała w zwyczaju mawiać, swojej guwernantki.
— Podejrzewam, iż przy tak donośnym głosie naszej ukochanej guwernantki, już to nastąpiło. — wtrąciła Trista.
— Zamilcz. Nie życzę sobie, abyś mnie tak nazywała. — Maya spojrzała na jasnowłosą, obdarowując ją jeszcze bardziej surowym i ponurym spojrzeniem niż zwykle. — Od kiedy masz pozwolenie na wyrażanie się o służbie w taki sposób? Dama nie powinna wypowiadać takich opinii... — mówiła dalej, chłodnym i obojętnym tonem, nieco się uspokajając.
— Bluźnierstwa i oszczerstwa! Nie masz prawa do takich śmiałych komentarzy na nasz temat! Nie zapominaj, dla kogo pracujesz. Za jeszcze jedno takie ''zamilcz'', możemy zrobić z tobą porządek. — krzyknęła Anabelle. Brunetka nie pozwalała nigdy obrażać swojej długoletniej przyjaciółki. Mayę natomiast często ponosiły nerwy, zawsze była chłodna, nieprzyjemna oraz wymagająca. — Chodźmy już do łóżek, bo nie mogę na nią już patrzeć. — ucięła rozmowę Anabelle, tym samym przerywając wymykającą się spod kontroli dyskusję. Dziewczyny ruszyły w stronę rezydencji. W przejściu wyminęły Mayę i od razu ruszyły do swoich pokoi. Zgasiły ostatnie świeczki i zapadły w głęboki sen.
To by było na tyle. Rozdziały będą dodawane na blogu oraz tutaj, zgodnie z waszymi prośbami. Cóż, mam nadzieję, że podobało wam się to, co przeczytaliście. Następne części opowiadania będą umieszczane nieregularnie, więc polecam zajrzeć na bloga od czasu do czasu. Mam w planach stworzenie zakładki, która odsyłałaby do danego rozdziału. Zachęcałabym także do pozostawienia po sobie komentarza i wypowiedzenie się, czy polubiliście małe szlachcianki.

4 komentarze:

  1. Bardzo podoba mi się twoje opowiadanie czekam już z niecierpliwością na kolejny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dawno nie gościła tutaj sesja jakieś z Twoich upiorek/upiorów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwa bloga została zmieniona nie bez powodu. Straciłam wenę do robienia zdjęć dawno temu i wrócić mi nie chce. Może na jakimś wyjeździe coś cyknę, ale jakoś nie sprawia mi to większej 'frajdy', jak to było kiedyś. Może się jeszcze kiedyś sesje pojawią, może nie. Sama nie wiem :/ Wiem tylko, że jak zrobię to na siłę, te zdjęcia mi się podobać nie będą.

      Usuń
  3. Jak najszybciej pisz kolejny rozdział! To opowiadanie jest genialne!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^