Rozdział 14 Nieżywej mnie nie dostaną!:
-Ok. Ahhh... myślałam,że nas dopadną. Dosłownie milimetry.- Upiorce trzęsły się ręce. Z nerwów. Ja też niespokojnie oglądałam się za siebie.
-Jeszcze tylko kawałek.
Dotarłyśmy do domu wilkołaczki w miarę spokojne. Do piramidy Cleo miałam jeszcze parę metrów.
Kiedy przekroczyłam wielkie,złote wrota i zamknęłam je za sobą,przylgnęłam do nich i zjechałam na podłogę. Schowałam twarz w dłoniach.
-O Ra! Czemu ja!?- Wycedziłam.
Usłyszałam kroki obcasów.
Wyszła i rzuciła mi sarkastycznie czemu tak wcześnie przyszłam ,,niańka'' Nefera.
Odparłam,że ma się ode mnie odczepić. I popędziłam ze łzami w oczach do pokoju mojego i Cleo.
-Co się stało!?- Momentalnie zerwała się z krzesła,na którym siedziała.
-Ja... o mój Ra... Deen,wilkołaki,o mój Ra!...- Przez łzy wydusiłam z siebie tylko kilka słów.
-No,ale co się stało? Clawdeen ciebie ugryzła?- Zażartowała Cleo.
Otarłam krople z policzków i zaczęłam się cicho śmiać.Co,jak co,ale ona potrafiła rozbawić.
-Ohhh... nie wiem,gdybym to ja wiedziała! Wiem tylko jedno...- Wzięłam z naszego biurka księgę od Gigi.
-Zaczynam się ostro uczyć.- Dodałam sucho.
Cleo nalegała,bym opowiedziała jej,co się stało. Ja powiedziałam tylko,że jutro jej wszystko na spokojnie powiem i uczyłam się nowych zaklęć.
Aż do pójścia spać.
Obudziłam się gdzieś w środku nocy. Było mi bardzo chłodno. Założyłam swoje fioletowe kapcie.
-Nefera pewnie gdzieś otworzyła okno!-Szepnęłam ze złością.
Przemierzyłam korytarz. Tak. Znalazłam. Z trzaskiem zamknęłam okno.
Już chciałam iść z powrotem do łóżka,ale zatrzymał mnie przepływający ,,Nil''.
-Nie przypominam sobie,bym położyła tu jakąś książkę.
Schyliłam się i szybko podniosłam z brzegu domowej rzeki jakąś księgę.
Było ciemno,więc nie zauważyłam tytułu. Wróciłam do pokoju.
Położyłam ją pod moją,z zaklęciami i ponowiłam sen.
Gdy zbudził mnie pierwszy promyk słońca,otworzyłam oczy. Była przy mnie moja biała kotka.
Przeciągnęłam się i przeniosłam zwierzaka bliżej siebie.
-Nilla,ty przychodzisz chyba do mnie tylko by się ogrzać. Jak przychodzi co,do czego sobie idziesz. Straszygłupol!- Leżąc na boku podrapałam kota za uchem,jak to lubiła. Pechowiec rozprostował łapki.
Z mruczeniem wtulił się we mnie.
-Ohh... mój mały zdrajca. Hmm... która godzina? Cleo jeszcze smacznie śpi.- Obróciłam się. Zegar wskazywał na 6.13.
Uznałam,że jest jeszcze dużo czasu do szkoły. Przecież idę zawsze na 8.00. Założyłam swoje codzienne ciuchy i usiadłam na łóżku.
Po paru chwilach wstałam,przypomniawszy sobie o moim wieczornym znalezieniu.
Podeszłam do miejsca gdzie ją odłożyłam.
-Ha. Nic dziwnego,że nie mogłam odczytać tytułu!-Okładka była cała czarna,a napis w szarym kolorze ,,Magia Ostateczna'' zlewał się z całością.
-He? Co to ta Magia Ostateczna?- Otworzyłam księgę na pierwszej stronie.
Nazwy zaklęć były dość zadziwiające ,,Magia przyzywania zmarłych'', ,,Magia Zagłady'', ,,Magia Śmierci Absolutnej''. Znalazłam też ,,Czar Odejścia Częściowego''.
-Co to ma w ogóle być? Na co komu magia o śmierci...- Sama siebie pytałam.
W porównaniu z książką Gigi,znaleziona była bardzo mała. Wręcz zmieściłaby się w kieszeni.
-Nie wiem co o niej myśleć. Na wszelki wypadek.- Powiedziałam chowając do torebki ,,odkrycie''.
-Przynajmniej jedyna książka z magią,która mi się zmieści. Z tej wielkiej może przepiszę do jakiegoś małego notatnika najważniejsze zaklęcia.
Była już 7.00,kiedy Cleo wstała.
-Upiorodoberek,Ally! Co ty tam przepisujesz?- Upiorka pochyliła się nade mną łaskocząc mnie w nos czarnymi włosami.
-Zabieraj to. Zajęta jestem.- Odpowiedziałam sucho odsuwając jej kruczy kosmyk.
Mumia tylko zabrała ode mnie Nillę,która się kręciła pod nogami i poszła z nią na śniadanie.
Kiedy wróciła zobaczyła wystawiającą z mojej torebki czarną książkę.
Gdy tylko podeszła do mojej własności,rzuciłam zza pleców ,,Nie myszkuj.''.
-Zachowujesz się jak jakiś zombie. Czemu ty to przepisujesz?- Cleo była straszliwie ciekawska.
-Ohhh... przepisuję najpotrzebniejsze zaklęcia, tamta czarna książka w torebce to też same zaklęcia.- Skierowałam oczy ku górze,błagając by dane mi było spokojnie pracować.
-No,właśnie... a co się wczoraj stało?- Na kolejne pytanie położyłam się na biurku tak,że moje czoło dotykało blatu.
-Zażenowanie. Kolejny atak,a jak.- Odparłam po chwili.
Po paru minutach,Cleo powiedziała mi,że moje przepisywanie musi się skończyć,bo się spóźnimy.
Na te słowa szybko zapakowałam różowy notatnik w którym trochę zaklęć było, narzuciłam kurtkę i szybkim krokiem zaszłam z kuzynką do szkoły.
Dziękuje ALL!
OdpowiedzUsuńSpacja po przecinkach i zobacz sobie zasady pisania dialogów - http://www.jezykowedylematy.pl/2011/09/jak-pisac-dialogi-praktyczne-porady/
OdpowiedzUsuńCzekam na kolejne rozdziały.
Ja zwykle bez spacji po piszę :P Już taka rutyna ;-;
UsuńxD Każdy ma swoje przyzwyczajenia:3
UsuńNie trzeba, bo to jest na komputerze. Ja normalnie piszę po spacji, ale nie sprawia mi to różnicy tak samo jak pisanie ''!'' po spacjii
OdpowiedzUsuńFajny rozdział ;)
OdpowiedzUsuń