piątek, 9 maja 2014

23/2

Dziś byłam na zakupach i to całkiem sporych ;) 
Jutro najprawdopodobniej zrobię sesję monsterkom z moimi nowymi zdobyczami. 
Na razie macie tu rozdział 23.

Rozdział 23 Ślepy zaułek!:

Wyszłam niepewnie na korytarz. Skradałam się tak cicho,jak mogłam.
Dochodziłam już do parteru dormitorium,gdy wielkie wilki rozerwały ścianę i zaczęły mnie gonić!
Momentalnie rzuciłam się do ucieczki. Gdy tylko mnie doganiały,ja byłam już przy samej piwnicy.
Skręciłam w nią i zabarykadowałam się. Potwory waliły w drzwi z całych sił,jednak to nie wystarczało.
Wielka,pamiątkowa,granitowa płyta ,,przypadkowo'' zastawiła im drogę,a ściany piwnicy były niesamowicie grube. Był to kiedyś jeden ze schronów, w którym potwory się spotykali, z daleka od normalsów.
-Na Ozyrysa,jak ja się stąd wydostanę! Kiedyś w końcu będę musiała wyjść. Nie! Czemu ja!?- Wpadłam w histerię, nie wiedziałam co mam dalej robić. Byłam w kropce bez wyjścia. Przeglądałam nerwowo książkę. Ręce mi się trzęsły tak, jak jeszcze nigdy dotąd.
Szukałam jakiegoś pożytecznego zaklęcia. To mój jedyny ratunek.
Gdy coraz wyraźniej słyszałam wielkie walenie wilkołaków,serce skakało mi do gardła.
-Dalej, poradzisz sobie! Zwyciężyłaś z wampirami,teraz wilkołaki... To nic,że twój chłopak,twoja kuzynka i wszyscy inni pewnie już nie żyją!- Nie umiałam siebie pocieszyć. Kiedy zrozumiałam,ze w zeszycie nie mam już czego szukać,znalazłam czarną książeczkę.
-Błagam,by tu było coś!- Otworzyłam szeroko oczy,widząc,że wszystkie zaklęcia są powyrywane. Nie wiedziałam,jak to się stało. Przecież,kiedy ją ostatnio oglądałam,była nienaruszona! Zostało tylko jedno. Czar śmierci ducha potwora.
Popatrzyłam zdruzgotana swoją sytuacją tam,gdzie były ślady wyrwania.
-Chyba komuś się udało.-Powiedziałam smutno. Byłam w totalnej kropce.
Nie miałam już kompletnie nic do stracenia. Poprzysięgłam,że nieżywej mnie nie dostaną.
Już składałam ręce do gestów wywołania ducha,jednak w ostatniej chwili,książkę z ręki wytrącił mi egipski krzyż,Ankh.
-A co to jest do upiora?!- Krzyknęłam podnosząc symbol.
-Przepraszam,ale chyba nie dane ci to zrobić.-Zza skrzyń wyszedł Tut z nieodłącznym dla niego zadziornym uśmieszkiem. Podszedł bliżej i powiedział,że na drugi raz, powinnam się lepiej rozglądać.
-Nie wkurzaj mnie, przynajmniej nie w ostatnich momentach mojego nieżycia.- Odburknęłam zażenowana.
-To prawda, jesteśmy w kropce. To prawda,nie mamy nic do stracenia. To prawda,może nam się nie udać...jednak myślę,że warto zaryzykować. Nie maż się i chodź mi pomóż. Razem damy radę.- Powiedział pewnie, podając mi rękę. Widząc,że nie chcę wstać,chłopak schwycił mnie za nadgarstek i mocno pociągnął. Odruchowo wyprostowałam się.
-Daj spokój.- Nakazałam. Po policzkach zaczęły spływać łzy.
-Hmm... ty masz swoje zasady. Ja mam swoje. Mnie się nie rozkazuje, to ja jestem od szefowania.-Chłopak mocno zaakcentował ostatnie zdanie.
-Podobne charaktery widać się nie dogadują. W jednej firmie,nie może
być dwóch ,,nadszefów''. -Podsumowałam.
Gdy tylko usłyszałam wielki huk i zobaczyłam,że drzwi jednak pękły razem z płytą,krzyknęłam tylko,by upiór szefował. Spanikowany odsunął się ze mną najbliżej ściany.
Wilkołaki sunęły naprzód. Jeden był najbardziej wystawiony na czele. Miał zegarek Clawdmila.
-Dobra. To... jakieś pomysły?-Zaczęłam ostrożnie.
-Mam jeden,ale to forma pożegnalna.-Powiedział z przerażeniem Tut.
-Jaka form...- Nim tylko zdążyłam usłyszeć wypowiedź chłopaka,upiór przyciągnął mnie do siebie i mocno pocałował. Otworzyłam szeroko oczy,patrząc na wilkołaki.
Najbardziej wysunięty,zaczął donośnie wyć. Szybko odepchnęłam chłopaka od siebie.
Ten wyjął parę swoich medalionów i zaczął biec w kierunku wroga.
Ja byłam sparaliżowana, chciałam szybko wziąć mój zeszyt,ale pech chciał,że...przez krzyż wylądował na końcu pomieszczenia. Niski,mały wilkołak ze spódniczką Twyli deptał po nim.
Zanim chłopak zdążył zbliżyć się dobrze do przeciwników, wilkołak przybierał bardziej znaną mi postać.
-Clawdmil!-Wrzasnęłam w kierunku chłopaka.



3 komentarze:

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^