sobota, 24 maja 2014

24/2 i 25/2

Na wstępie postu,chciałabym wszystkich serdecznie przeprosić. 
Ostatnio jakoś nie mam weny do niczego. Jedyne co robię,to piszę rozdziały. 
Sesji mam chyba z 3,ale problem w tym,że pojawia się lenistwo,by wszystkie obrobić i wstawić.
21,22 i 23 maj - moja wycieczka. Głównie dlatego nie pisałam. Teraz odpoczywam. Sądzę,że wycieczka była bardzo udana. W ramach wynagrodzenia,dziś dam 2 rozdziały.
Skoro pisanie raczej przychodzi mi łatwiej,myślę,że zdołam napisać całą recenzję ;) 
Jednak dosyć gadania, oto następne części:

Rozdział 24 Rozdarcie celowe?:

Ten tylko szybko odwrócił do mnie głowę i przyłączył się do Tuta,do ataku.
-Dzięki ci Ozyrysie!- Powiedziałam cicho, potem w stronę upiorów krzyknęłam,by
spróbowali podrzucić mi mój zeszyt.
Notatnik wędrował. Był kopany przez całą piwnicę,aż trafił do moich rąk.
-Zajmijcie ich czymś!- Nakazałam. Zaczęłam szybko przekartkowywać cały spis.
-Postaramy się.-Odrzekł stanowczo Tut.
Nic nie mogłam znaleźć. Wściekła,złożyłam ręce przypadkowo. To moje zaklęcie, moje!
Fioletowa błyskawica rozdarła całą piwnice i poraziła dosłownie wszystkich.
Tym razem ustałam na dwóch nogach,ale czułam,że jest mi słabo.
Wilkołaki przybierały formy moich przyjaciół. Żyli! Chciałam podejść do nich. Pomóc.
Niestety mimo moich sił stałam w miejscu.
-Co jest!?- Przerażona zaczęłam się szarpać. Nogi nie słuchały.
Całą mnie przeszył wielki ból,a przede mną pojawiła się zakapturzona postać.
-Zostaw mnie!- Rozpaczliwie zawołałam.
W tamtym momencie obudził się Clawdmil i rzucił się na przybysza.
Ten szybko go odrzucił i chłopak wylądował na podłodze,odbity od ściany.
-Spotkamy się. Może nie w tym wcieleniu,ale bądź gotowa.-Czarna postać po chwili rozpłynęła się.
Ja upadłam na kolana. Wilkołak szybko wstał. Podbiegli do mnie wszyscy.
-Czemu ja!? Nie mam już siły na to wszystko!- Powiedziałam płacząc.
Troy podniósł mnie i zapytał co się stało,rozkojarzeni byli wszyscy,jakby nie wiedzieli gdzie się znajdują.
-No więc Tut wymyślił świetny plan! Nie sądziłem,że jesteś taki mądry. Skąd wiedziałeś,że pod wpływem złości zamienię się z powrotem? Jednak jesteś spoko. Sorry.-Powiedział poklepując Tuta po plecach.
-Tak! To był mój najznamienitszy plan!- Upiór zaczął się chwalić. Wiem,że wszystko,było czystym przypadkiem.
-Łżesz zakłamańcu!- Krzyknęłam wrogo.
-Jak to?- Zdziwił się wilkołak.
Powiedziałam tylko,że on nie wiedział co się stanie. Wytłumaczenie Clawdmila jest błędne. Pobiegłam do najbliższej toalety i zamknęłam drzwi z hukiem.
Zjechałam zapłakana po drzwiach zastanawiając się,czy byłam tylko pionkiem,czy naprawdę upiory do mnie coś czują. Clawdmil może i tak,ale Tut? Ehh... jest taki zadufany w sobie,może rzeczywiście to była jego gra? Wszystko wiedział? Słyszałam tylko moje imię na korytarzu.
-Miau!-Zza drzwi jednej z kabin odezwała się jakaś kotołaczka.
-Hę?-Wstałam z podłogi i odsunęłam drzwi różowej toalety. Siedziała tam Catty.
-Nie,proszę,nie zjadaj mnie wilkołaku!- Piosenkarka zasłoniła twarz i rozpaczliwie nawoływała,bym ją oszczędziła.
-Otwórz oczy.-Nakazałam kotołaczce,łapiąc ją za nadgarstki.
-Ojej... przepraszam. Mam straszliwego pecha! Ledwo co przyjechałam tu na koncert,a już jakieś krwiożercze bestie latają po mieście! Do tego odwołali ten występ... Najlepsze w tym jest to,że ci koszmarni ochroniarze uciekli i zostawili mnie samą!- Wściekła upiorka zaczęła drapać swoją różową spódnicę.
-Ty jesteś tą piosenkarką? Catty Nior?- Zapytałam spokojnie,by się upewnić.
-Tak,tak. Piosenkarka która utknęła w Salem chyba na dobre! Pewnie portale plotkarskie piszą,że nie żyję. Pff.-Odburknęła kotołaczka.
-Ja jestem Aleksa De Nile. To niezbyt dobry strój na spotkanie celebryty,ale cóż...- Popatrzyłam na swoje odbicie w lustrze. Rozmazany makijaż,podrapane ciuchy i ciało. Poobijana i pokiereszowana w każdym możliwym stopniu.
-Hmmm... ja cię chyba znam. Przynajmniej z blogów. Chyba na Cerberku było coś o tobie. Chcesz szczotkę?-Czarna kotka wyciągnęła z torebki srebrną szczotkę. Przeczesałam się i trochę popoprawiałam. Byłam trochę zszokowana,że taka osobistość jak ona mnie zna.
-E, gwiazdą nie jestem. Już nawet szkolny ,,populars'' mnie zaczyna wkurzać.-Zaczęłam,zmywając rozmazany make-up.
-Właściwie... co to było?- Dopytywała piosenkarka.
Powiedziałam,że to długa historia. Usiadłam na podłodze koło niej i poopowiadałam o wszystkim.
Na korytarzach słyszałam jakąś bieganinę. Pewnie wszyscy mnie szukają... Niech sobie szukają.
Mam ich wszystkich serdecznie dosyć.
-Wow! Magia? Jak Harry Screamtter?- Zażartowała czarna upiorka. Przeszła się parę razy po łazience.
W końcu powiedziała,że chyba powinnyśmy się pokazać.

Rozdział 25 Nie jadę do Hauntlywood,ono przyjedzie do mnie:

-No,dobra. Uprzedzam jednak,że te nowinkowe sępy mogą nie zostawić na tobie suchej nitki- Popatrzyłam niepewnie na klamkę. W końcu jednak pociągnęłam za nią.
Moje obcasy dały wielkie echo na cały korytarz. Nie trzeba było długo czekać,aż pojawili się inni uczniowie.
-Aleksa! Catty!- Tłum wykrzykiwał w zdziwieniu nasze imiona.
-Chodź. Nie mam tu czego szukać. Przynajmniej pokażę ci kawałek szkoły.-Powiedziałam smutno do kotołaczki,jednocześnie przedzierając się prze tłum. Wszyscy patrzyli się na mnie jak na przybysza z innej planety. Zazwyczaj potwory się cieszą,że ich problemy zostały ,,rozwiązane''. Jednak uczniowie nie wiedzieli,że praktycznie nic nie zostało załatwione. Ponagliłam kotołaczkę.
Catty posłusznie poszła za mną. Poprowadziłam ją do mojego pokoju w dormitorium.
Upiorka przeraziła się widokiem wyważonych drzwi.
-Mam nadzieję,że dyrektorka ruszy się i puści nas do domów.- Gdy tylko wymieniłam słowo ,,dyrektorka'', w szafie zaczął dzwonić mój telefon.
-Wszędzie poznam tą melodyjkę! To moja piosenka!- Zerwała się błyskawicznie kocica.
Odszukała telefon i podała mi.
-Oho, o wilku mowa...- Powiedziałam ze wstrętem,naciskając zieloną słuchawkę.
,,-Czego?!
-Panno De Nile,proszę grzeczniej!
-Nie. Gdzie pani jest?! Zmyła się! Tak! Dała ,,nogę''!
-Ja... ja... no,miałam poważne sprawy...
-Oj proszę nie zmyślać. Mogę łaskawie wrócić do pałacu?
A, i radzę zainwestować w dobrych ochroniarzy. Nie zamierzam narażać się i moich przyjaciół kolejny raz.''
Nie dałam dokończyć nauczycielce. Rozłączyłam się.
-Nieźle... Musisz naprawdę być zła.- Różowa piosenkarka zaczęła bawić się moim
telefonem jak kłębkiem wełny.
Ja siedziałam w milczeniu,aż wreszcie ześlizgnęłam się z łóżka i wylądowałam na podłodze.
Poleciała mi jedna łza.
-Ej,ty płaczesz? Trzymaj. Aż tak bardzo nauczycielka cię wyprowadziła z równowagi?- Zaciekawiona Catty podała mi chusteczkę.
-Po prostu rozumiem sytuację. Coś chce mnie dopaść, mój chłopak nawet nie skumał,że buziak nie był zamierzony,a Tut... grr... tego to już mu ani nie wybaczę,ani nie daruję!- Wyżaliłam się. Po minie kotołaczki byłam właściwie pewna,że nic nie rozumie. Za trochę rozległ się dźwięk burzy. Jednak okazało się,że upioromes nie był do mnie,a do Catty,która ma ten sam sygnał.
Uśmiechnęłam się. Kotka zaczęła czytać wiadomość,jaką dostała.
-Przepraszam,że cię opuszczam. Mój samochód będzie za trochę. Wreszcie się ruszyli i nie zostawią mnie tu na pastwę losu. Szkoda tylko,że muszę wracać do Hauntlywood. Nudzę się tam przeokropnie! W razie co, masz moją prywatną wizytówkę. Dzwoń,pisz,co chcesz. Oby do zobaczenia niebawem.-Piosenkarka wręczyła mi małą karteczkę. Schowałam ją do kieszeni.
Poczułam się straszliwie samotna,kiedy słyszałam jej tupot na korytarzu.
Czy tak naprawdę nikt mnie nie rozumie?!
Ehh... przynajmniej mam wizytówkę.

Nieśmiało o framugę zapukała Frankie. Weszła i spytała co tam z Catty.
-SERIO?! Przed chwilą uratowałam z chłopakami całą szkołę, przeżyłam szok,kiedy jakiś koleś w kapturze się pojawił,Tut mnie całował,Clawdmil myśli,że tylko dlatego by go wyprowadzić spod czaru... a ty pytasz TYLKO O CATTY?!- Wybuchłam. Wściekła opuściłam pokój.
-Idę do domu, tylko Cleo teraz znaleźć, ona ma klucze w końcu...-Mruczałam pod nosem.
Na końcu korytarza spotkałam poszukiwaną mumię. Ona przynajmniej zadawała ludzkie pytania.
Odpowiedziałam na parę i poprosiłam o powrót do domu.
-Krewnicka wie?- Spytała niepewnie.
-Kogo Krewnicka obchodzi! Tchórz nie dyrektorka!-Uniosłam się i zabrałam klucze z ręki Cleo. Upiorka poszła ze mną. Z nikim się nie pożegnałam.





1 komentarz:

  1. Awwwwwww. Najlepsze było ,,Czego?"
    Heh ty to umiesz pisać książki ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^