poniedziałek, 2 czerwca 2014

Wena na skraju tęczy (1)

Otóż nareszcie dopadła mnie chęć do pisania. Ostatnio mam dość dużo na głowie i niezbyt mam czas na obrabianie sesji, czy pisanie. Jednak mam dobrą wiadomość - kończę już prawie 3 sezon mojej opowieści i zaczęłam już pisać kawałek historii Sashy. Zrobiłam to w weekend,głównie dlatego,że nie miałam dostępu do internetu i straszliwie się nudziłam. No... w sumie miałam,ale dostawałam nerwicy,gdy co chwila mi uciekał, 5 minut korzystania, godzinę czekania aż wróci. Cóż,dlatego dopiero dziś pragnę wam opowiedzieć jak minęła mi wycieczka szkolna oraz wczorajszy DD (czyt. Di-Dej),czyli Dzień Dziecka.

Zacznijmy może od najpóźniejszej zaległości,czyli ,,sprawozdania'' z wycieczki.
Myślę,że była naprawdę ekscytująca i długo jej nie zapomnę.
Dla przypomnienia,byłam na niej 21,22 i 23 maja. Głównym celem były oczywiście miasta nad morzem.
Dnia pierwszego był niesamowity skwar,do tego nauczyciele wybrali dość... męczące (?) zabytki.
W Gdańsku zwiedziliśmy główne ulice, port, itd. Największą mordęgą była wieża mariacka.
Powiedziano mi,że w górę i w dół to ok. 1000 schodów. Było bardzo gorąco,a powiedzmy sobie szczerze,że moja klasa jest bardzo wygodnicka,ze mną łącznie.
Wszyscy sapali i dyszeli ze zmęczenia. Ja,jakoś nie wytrzymałam do końca,uparcie usiadłam na schodach i powiedziałam ,,dalej nie idę,znam swoje możliwości''. Zostałam,potem zeszłam. Szkoda tylko,że odpadłam na samej mecie,bo zostało niewiele,ale nie ważne, upał dał mi się tak we znaki,że czułam,że mogę zemdleć.
Kiedy zeszłam i spokojnie popijałam Nestea (które swoją drogą mam obok siebie teraz <3), najka przyleciała szybko do mnie i powiedziała,że jedna z bliźniaczek zemdlała na chwilę i chłopaki teraz pomagają jej zejść. Wiedziałam,że ze mną mogło być podobnie. Po całej akcji z pytaniami,czy nic jej nie jest, było dobrze. Następnie pojechaliśmy do grot w Miechowie. Otóż to chyba również nie był dobry pomysł.
Jestem ciut za wysoka na te przesmyki. Ja i przyjaciółka chodziłyśmy na czworakach prawie,chociaż i tak dostałam w plecy wielkim kamieniem,jak się próbowałam wydostać. Z tyłu popędzała mnie właśnie najka,która widziała gdzieś pająki (jak ja się czasem cieszę,że nie mam okularów na nosie ._.) i piszczała na całą grotę xD Potem były inne, bardziej przyjemne zabytki i chodzenie po Karwii,którą już odwiedziłam 2 raz. Ogólnie kocham to miejsce. Plaża jest świetna, na hotele również nie narzekam. Właśnie,jeśli jestem już przy temacie miejsca zakwaterowania. Otóż czekała dla nas niezbyt miła niespodzianka,że mnie i najki porozdzielano,bo jako ostatnie wyszłyśmy z autobusu. Przypadł mi pokój z dwoma directionerkami. 
Do 1D nic nie mam,nawet niektóre ich piosenki są fajne,ale nienawidzę,kiedy ktoś cały czas ,,jara się'' swoim gustem muzycznym. Jednak miałam to szczęście i w trakcie pobytu nie usłyszałam ani razu,żadnej piosenki. Za to śpiewałam z nimi różne inne hity jak ,,My Słowianie'',czy ,,Mmm yea'',lub tańczyliśmy do disco polo z mojego telefonu (a,co,czy dziewczyna,która słucha Rapu lub Gagi nie może parę razy sobie pozwolić na Disco Polo? :P). Do tego w nocy namówiłam je do gry w karty, oczywiście ten stary wyjadacz wygrał wszystkie rundy oszusta,makao,oczka i kenta. Potem stwierdziły,że nie będą ze mną grać,bo i tak ich ,,orżnę'' xD Za to dzikie tańce były do późna. Jeśli chodzi o Disco Polo, to w każdym dniu miałam z nim do czynienia. Siedziałam w autobusie za ,,klasowym DJ'',więc na brak muzyki nie mogłam nażekać,wiecie ,,tyłki do góry,cała sala się buja :3'',ale hitem okazała się jednak ,,Bałkanica''. Wieczorem,całą klasą poszliśmy na plażę i graliśmy grupowo w siatkówkę. 
Drugi dzień był chyba najprzyjemniejszy,bo poszliśmy odwiedzić Fokarium. Uwielbiam foczki <3 Byłam tam wiele razy. Mam nawet przytulankę, która ma chyba z 11 lat,którą sama sobie tam wybrałam i była ze mną prawie codziennie przez pierwsze lata w przedszkolu,więc wyjątkowo lubię to miejsce.
Niestety,mam dość jasną cerę i ciut spaliłam sobie ramiona... x.x
Wieczorem oczywiście siatkówka i narzekanie,czemu już jutro musimy jechać. Było w nocy małe zamieszanie i spałam wtedy z jedną już directionerką,taką jedną koleżanką i belieberką.
Ostatniego dnia poszliśmy na jakieś molo. Wiatr był niesamowity >.<
Potem poszliśmy na jakąś plażę i wszyscy dyszeli w cieniu drzew. No,a ja poszłam zbierać muszelki. Następny punkt wycieczki,to była istna nuda. Galeria Klif jest o wiele większa od mojej,dlatego dużo osób się gubiło. Moje przyjaciółki oczywiście na ubrania,a mój ,,szał zakupów'' ograniczał się tylko do zwiedzenia empika. Potem się zgubiłam XD
W domu byłam ok. 22.00. Na pamiątkę mam śliczną foczkę,figurkę, muszelki,które własnoręcznie zebrałam,muszelki w butelce, statek w butelce, brelok z fokami dla mamy, kubek dla mamy i kubek dla taty.

To by było na tyle, więcej dowiecie się jutro,w następnej części posta. 
Mam nadzieję,że was nie zanudziłam :P
Jako,że na razie nie mogę znaleźć kabla do zdjęć,daję wam jeden gif :)


Oraz jeden kawałek,który był puszczany w autobusie,nie Disco Polo :3





1 komentarz:

  1. Ja też byłam na wycieczce, ale później ;) Byłam w pokoju z moją kumpelą, ale potem cały czas chodziła do takich innych dziewczyn, a ja siedziałam sama z książką przed nosem ;( No, ale trudno ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^