niedziela, 13 lipca 2014

3/3

Uh,znów was opuszczam :( Tym razem nie u mnie będą goście,tylko ja w gościach. 
Dlatego dziś daję wam znów coś ,,na szybko''. Jednak mam dobrą wiadomość.
Do publikacji czekają już dwie sesje i mam nadzieję,że zdążę zrobić kolejne,ale na razie przedstawiam wam 3/3 :) :
Rozdział 3 Wolność i zamek:

Gdy tylko pozwolono nam opuścić pokład, wybiegłam z samolotu jak najszybciej się dało.
Kiedy zobaczyłam wchodzącą na egipskie lotnisko Deen,zapytałam ją,jak się jej leciało.
-To był prawdziwy,futrzasty horror! Siedziałam koło jakiegoś wampira. Cały lot jadł tyle.. i jeszcze mlaskał! Okropieństwo!- Powiedziała wkurzona.
-Ja trochę się przespałam,potem Tut mnie denerwował... rutyna.-Stwierdziłam,że dostało mi się nie najgorsze miejsce. Gdy zaraz za nami pojawił się Tut,oznajmił,że możemy już iść.
-Niby gdzie?-Zapytała Clawdeen.
-No,do pałacu. Rozglądajcie się moje drogie,za służącymi.-Mówiąc to, zaczął kręcić głową na wszystkie kierunki. Ja byłam zaciekawiona bardziej samym lotniskiem,niż szukaniem kogoś.
Było strasznie wielkie, zbudowane z piaskowych bloków. Było tam pełno potworów. Trzeba było na siebie uważać,by się nie rozdzielić.
-O, tam są.- Wskazał kompletnie obojętnie Tut. Stali i czekali na nas dwaj mężczyźni. Byli bardzo młodzi. Jeden z nich był mumią, drugi to kotołak.
-Witamy, proszę podać walizki.- Ukłonił się lekko czarny kot. Ich prośba została spełniona,a my podążaliśmy za nimi. Gdy tylko zaprowadzili nas do wielkiego,czarnego samochodu,zaczęłam lekko się obawiać.
-Nie to,że jest coś nie tak,ale czemu ten samochód ma tak ciemne szyby?- Zagadałam do drugiego sługi.
-Księżniczko, to środki bezpieczeństwa.-Odparł sucho. Jakoś mnie to nie przekonało.
-Wiesz gdzie jechać.- Powiedział królewsko upiór.
-Koleś,nie rządź się tak. W końcu to Aleksa będzie zastępczym władcą,nie ty.- Dodała uszczypliwie wilkołaczka. Tut widać był po tym komentarzu zły,bo nie odzywał się przez całą drogę do pałacu.
Kiedy jeszcze jechaliśmy, Clawdeen zaczęła coś rysować w swoim notatniku. Był to chyba projekt jakiejś sukienki. Powiedziała,że to dla mnie.

Gdy już dotarliśmy do pałacu,zostało wypowiedziane wielkie ,,wow'',przeze mnie i straszyciółkę.
Tylko Tut nie był jakoś tym specjalnie zaciekawiony. Kazał nam iść dalej oraz nie zatrzymywać się.
My rozglądałyśmy się jak szalone. Wszędzie były w ścianach różnokolorowe klejnoty. Małe i duże.
Jako meble,były tam złote krzesła,parę szafek,no i od czasu,do czasu można było zobaczyć jakąś doniczkę z palmą. Kiedy byłam tak bardzo zaciekawiona nowym miejscem, nie zauważyłam kogoś i wpadłam na tę osobę.
-Bardzo przepraszam!-Wypaliłam szybko.
-Uważaj jak chodzisz!- Krzyknął ze złością jakiś wysoki chłopak.
Ubrany był na złoto, tylko buty i narzutkę miał w kolorze zielonym.
-To raczej ty powinieneś uważać! Rozmawiasz z zastępczynią faraona!- Zwrócił uwagę nieznajomemu Tut.
-O! To ta dziewczyna zabrała mi z przed nosa tron!- Podsumował chłopak i zmierzył mnie morderczym wzrokiem.
-Panie,pragnę zauważyć,że jesteś czwarty w kolejce do tronu, Aleksa jest przed tobą i nie miała na to wpływu.-Powiedział błagalnym tonem jeden ze służących.
-Kiedyś zrozumiesz,że nie nadajesz się tu.- Postraszył mnie nieznajomy. Po tych słowach odszedł w milczeniu.
-Kto to do mumii był!?- Zapytałam zdziwiona czarnego kotołaka.
-Wasz kuzyn,ze strony matki Nefery i Cleo,jej siostry. Ty, Pani jesteś od brata faraona, dlatego w kolejności jesteś trzecia.- Wytłumaczył służący.
-Dzięki,eee...-Zatrzymałam się. Jak go nazwać? Imienia nie znam,a służący to nie jest dobre określenie jak dla mnie.
-Bastix,Pani. Mówić mi możesz jednak jak zechcesz.-Powiedział z lekkim ukłonem.
-Okey, mogłabym trafić do mojego pokoju? Chciałabym,no wiesz.. rozpakować się i tak dalej.- Kotołak jak na rozkaz poprosił,bym poszła za nim. Podczas oprowadzania mnie, wywijał ogonem we wszystkie strony. W mig byłam już w mojej komnacie.
-Pokój 13 jest twój, 12 ma pani Wolf. Na przeciwko masz swojego przyjaciela. W 14 mieszka twój niezbyt miły kuzyn.-Uśmiechnął się sztucznie i odszedł,zamykając drzwi.
Wtedy zaczęłam rozglądać się po pomieszczeniu. Od złota,aż bolały mnie oczy. Ściany,meble i wszystko inne było w tym kolorze. Moją walizkę opróżniłam bardzo szybko. Parę minut później,urządziłam się. 
Po skończeniu wszystkiego, usłyszałam pukanie do drzwi.
-Wejść.- Powiedziałam głośno.
Kiedy przez wrota wszedł Tut,zaczynałam żałować,że to powiedziałam.
-Hmm?-Zaczęłam.
-Nic, wpadłem tylko,by zobaczyć jaki pokój dostałaś. Mój jest naprzeciwko,wiesz?-Chłopak usiadł na moje łóżko. Zrozumiałam,że szybko nie wyjdzie.
-Tak, Bastix mi powiedział, ten kotołak.- Odpowiedziałam bez emocji.
-Aha. Chciałabym ci tylko powiedzieć,że powinnyśmy iść już do jadalni. Zbliża się kolacja. Potem,chcą ciebie widzieć w salonie.-Przedstawił mi plan upiór. Ja posłusznie skierowałam się na korytarz. Potem zasugerowałam,by mi pokazał,gdzie to jest. Kiedy trafiliśmy na wielki,wypełniony jedzeniem stół zorientowałam się, że krzeseł były tylko dwie pary.
-Tylko my jemy?- Zapytała Clawdeen,która widać była zaskoczona liczbą miejsc,a nie posiłkiem.



6 komentarzy:

  1. Uuu... Kuzyn pokazał pazurki przy pierwszym spotkaniu XD Ally, tylko nie chowaj się przed nim w bandarze :-P

    VAMPY

    VAMPY

    OdpowiedzUsuń
  2. Katy ^.^ Ej wyskoczyło mi że jest jakaś sesja nowa, a nie ma o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://tanczacazduchami.blogspot.com/2014/07/szalona-sodycz.html Spróbuj przez linka.

      Usuń

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^