wtorek, 26 sierpnia 2014

8/3

Pogoda jest moi drodzy państwo fatalna. Cały dzień jest jakoś za chmurami i tak jest od jakiegoś czasu. Próbowałam zrobić jakąś sesję. Miałam, Operetty, próbowałam jakoś ją uratować, jednak cóż.
Na razie daję wam rozdział. Muszę przyznać, że parę zgłoszonych postaci na pewno się tam pojawi. 
Mniej więcej, mam już koncepcję, aby je jakoś upchnąć. Jednocześnie mam jeszcze inne opowiadania i aż dziwne, że mi się wszystko nie kręci XD Za trochę na blogu zagości stara sesja Jinafire, a przynajmniej postaram się o to. Dobrze, dość tego wstępu, miłej lektury ^^

Rozdział 8 Spisek:

Po paru chwilach samotnego siedzenia dołączyła do mnie Clawdeen. Zapytała,czy nic mi nie jest.
Nawet sama uważałam siebie za jakąś przygnębioną. Biedna straszyciółka nie miała tylu obaw,co ja teraz.
-Aleksa? Co jest? Od tego przyjazdu zachowujesz się jak jakaś szara straszymyszka! Może jakiś wypad na małe zakupy by ci pomógł?- Przyjaciółka uśmiechnęła się życzliwie ukazując przy tym swoje białe kły. Narzuciła torbę na ramię i kazała iść.
-Chwilka... wiesz gdzie iść?- Zapytałam podejrzliwie. Nawet ja nie wiedziałam gdzie są sklepy.
-No,tak. Nie jesteśmy w Salem. Podpytam jakiegoś służącego. Chodź,do upiornych świat należy! -Nalegała wilkołaczka. Posłusznie poszłam za nią. Clawdeen po paru minutach spaceru korytarzem,zaczepiła jedną ze służek.
-Hej,Aleksa i ja mamy małe pytanko. Jest tu jakieś... centrum handlowe,sklepy,cokolwiek?-Rzuciła rozbawiona straszyciółka.
-Oczywiście,ale nie możecie w żadnym wypadku iść same,ani tak... ubrane.-Powiedziała służka.
Clawdeen natychmiastowo poczuła się urażona,zakrzyknęła,że ona zna się na modzie najlepiej i za żadne skarby nie przebierze się. Dziewczyna skinęła głową nad wyraz spokojnie,jednak gdy ja powiedziałam,że też nie muszę,natychmiastowo wskazała mi  drzwi do łazienki i wcisnęła w ręce wielką suknię. Westchnęłam zrezygnowana,zamykając za sobą drzwi. Gdy tylko wyszłam,zobaczyłam w korytarzu moją straszyciółkę,która wyglądała na nieco przestraszoną.
-Deen? Co ci?- Zapytałam po chwili,rozglądając się za kimś,kto mógłby nas zabrać do centrum.
-No,ja... potem ci powiem.- Wilkołaczka zaczęła nerwowo bawić się włosami. Na nasze nieszczęście napatoczył się Tut. Chłopak również chciał mi coś przekazać. Jednak ja nie chciałam go zbytnio słuchać. Niestety bardzo nalegał.
-Hmmm... no dobrze. Wysłucham cię,ale masz nas zaprowadzić do centrum. Chyba wiesz,gdzie to jest.-Odrzekłam zdecydowanie.
-Tak,tak,ale pospieszmy się.-Upiór nie wyglądał na zadowolonego,jednak poszedł na mój układ.
Gdy tylko zobaczyliśmy wielką,szklaną piramidę,wiedzieliśmy już,że jesteśmy na miejscu.
-Teraz mogę? Sprawa jest dość ważna.- Powiedział pewny siebie,odciągając mnie na bok.

-To nie ja podrzucałem te posążki,uwierz mi!-Zaczął niejasno.
-Ale co to ma teraz do rzeczy? Jeśli nie ty,to...?-Wzruszyłam ramionami. Już chciałam iść,jednak Tut zatrzymał mnie.
-Tylko,że ja wiem kto.- Odpowiedział,wyciągając komórkę.
Dodał tylko,że powinno mnie to bardziej zaciekawić. Puścił mi krótki filmik,który sam nagrał.
Widać było na nim zakapturzoną postać,która chowała amulet w pokoju Bastix'a. Na ręce miał bransoletę taką,jaką nosił mój kuzyn. Upiór na nagraniu szyderczo się zaśmiał i zniknął.
-Nakręciłem to wczoraj. Coś mi się nawet nie wydaje,że to twoja rodzina,All.-Tut schował iTrumnę i rozłożył ręce w oczekującym geście.
-Ehh,nie wiem co o tym myśleć. To nie musi być on. Może po prostu wyciął nam kawał. Dobrze,jednak jestem ci winna przeprosiny. W sumie też mi on nie pasował,ale... przecież sługi by go od razu wywęszyli. To jakiś oszust?- Zapytałam, równocześnie przytulając się do chłopaka w ramach przeprosin.
-Wybacz.-Dodałam.
-Nie ma sprawy. Pamiętaj,że mówiłem,że ślicznie się gniewasz.-Na twarzy Tuta pojawił się znów ,,ten'' zadziorny uśmieszek. Mumia poszła przed siebie,ku wejścia do centrum handlowego.
-A,a teraz moja kolej? Jesteśmy chyba już od zamku dosyć daleko.-Kiedy wilkołaczka zobaczyła,że upiór odszedł,straszyciółka podbiegła do mnie najszybciej jak się da.
-Chyba usłyszałam coś,co nie powinnam usłyszeć!-Clawdeen rozejrzała się dookoła. Żółć jej oczu wydawała się wtedy bardziej żywa,niż kiedyś.
-Kiedy stałam na tym korytarzu,czekając na ciebie,usłyszałam rozmowę twojego ,,kuzyna''. Nie wiem do kogo mówił,ale wyraźnie się z kimś kłócił. Poszło o władzę. Mówił,że kiedy jego tajemniczy gość cię załatwi,on przejmie cały Egipt! Musimy ściągnąć tu Cleo,ta sprawa wymyka się spod kontroli!-Dodała.
Zaczynałam poważnie się niepokoić. Ktoś mnie sobie tutaj nie życzy...


3 komentarze:

  1. Dzięki za rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  2. świetne są twoje rozdziały <3 uwielbiam je czytać ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale emocje! :-O Wiedziałam, że kuzyn coś knuje o_O. Co za wstrętna mumia -__-

    VAMPY

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^