sobota, 2 sierpnia 2014

4/3

Dopiero wróciłam z wczasów :) Przez ten czas zrobiłam dwie sesje,niestety muszę je jeszcze obrobić. 
Na tą chwilę łapcie rozdział :3

Rozdział 4 Pierwsze rozczarowania,obowiązki:

Naprzeciwko mnie usiadła moja straszyciółka. Chłopcy byli na końcach stołu.
-Ledwo co widzę Tut'a,taki ten stół długi!- Zaczęła rozmowę przy stole Clawdeen.
-Dokładnie. Gdzie wszyscy inni?- Zapytałam ogół.
-Mają swoje pomieszczenie.- Odparł zarozumiale kuzyn.
Zaczęłam kręcić łyżką w herbacie. Jakoś inaczej wyobrażałam sobie ten pobyt.
-Jest tu internet,komputer?- Zaczęłam po chwili namysłu.
-Oczywiście. Sala 131.-Odpowiedział królewsko Tut.
Powiedziałam mu,że po ,,zaliczeniu'' salonu, pójdę tam,a on mnie zaprowadzi.
Pokiwał głową na ,,tak'' i kontynuował kolację.
Po zjedzeniu posiłku, poszłam z nim do salonu,jednak potem zostawił mnie z samą Clawdeen.
Czekało tam na mnie dwoje,nieznanych mi służących - młoda kobieta i starszy mężczyzna,nie umiałam określić,jakimi byli potworami. Dziewczyna trzymała w rękach jakieś sukienki.
-Oto ubrania dla księżniczki.-Powiedziała.
-Nie potrzebuję,zabrałam ze sobą parę zabójczych ciuchów.- Odparłam zakłopotana.
-Lecz to są królewskie szaty, powinnaś je założyć. Mamy tu też inną tiarę.-Mężczyzna pokazał mi śliczną,złotą koronę.
-No... dobra.- Powiedziałam zrezygnowana i wzięłam sukienki oraz koronę ze sobą, do pokoju obok.
Kiedy z niego wyszłam,poczułam się nieswojo. Złoto-biała, długa szata z paskiem w motyw hieroglifów i tiara nie dodawały mi pewności siebie. Przeciwnie, wydzierały mi ją z rąk. Na bardzo wysokich obcasach chodziłam bardzo pokracznie. Bez stabilnych koturnów niezbyt dobrze mi się chodziło.
-Nie jestem przekonana.- Odparłam,łapiąc sukienkę,bym się nie przewróciła.
-Dokładnie! To kompletnie nie modne!- Powiedziała zbulwersowana wilkołaczka.
Pobiegła na swojego pokoju. Przyniosła ze sobą parę dużych kawałków materiałów,nożyczki,parę zeszytów...Była cała obładowana. Jak dzika rzuciła wszystko na ziemię i z miarą biegała wokół mnie.
Kiedy patrzyłam na skołowane miny służących, sama nie wiedziałam jak się zachować.
-Odsłońcie te zasłony! Księżyca i igrzysk! Haha.- Zaśmiała się wilkołaczka, zszywając dwa wielkie płaty materiałów. Parę minut później sukienka była już na mnie.
-To ja rozumiem!- Z wielkiej sukni, Clawdeen zrobiła prześliczną, białą mini ze złotymi zdobieniami. Nawet tiara uległa małej przemianie.
-No... i załóż te buty. Na tych, to możesz się tylko wywalić.- Powiedziała, spoglądając krytycznie na obuwie. Podała mi zaprojektowane przez nią.
Piękne,złote buty na białym koturnie o wiele bardziej przypadły mi do gustu.
-Ależ... pani!-Powiedziała kobieta.
-Żadne ależ!- Ucięłam i wyszłam z pokoju.

-Nie minął jeszcze jeden dzień,a oni już chcą mnie zmieniać...-Zaczęłam smutno, idąc razem z przyjaciółką po korytarzu.
-Wiem co czujesz, to jak założyć ulubione buty,ale okazuje się,że trzeba je podrasować,a masz sentyment!- Powiedziała projektantka. Zaśmiałam się serdecznie. Śmieszne wydało mi się to porównanie. Poprawiła mi humor.


3 komentarze:

  1. Super rozdział :-). Gdzie byłaś na wakacjach i kiedy sesja?

    VAMPY

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nad morzem :3 Kiedy? Uh... w teorii - jutro ruszam tyłek po kabel i przerzucam. Praktyka? - Kij wie :D No,postaram się XD

      Usuń

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^