piątek, 11 kwietnia 2014

20/2

Rozdział 20 Nie jestem cudotwórcą :

Minął już 3 tydzień siedzenia razem. Wszyscy to znieśli jakoś dziwnie dobrze.
Były małe spory,jednak nie było tak źle. Mimo zakazu,chodziłam nawet o północy po całym dormitorium. Czasem miałam taki dzień,gdzie nie mogłam zasnąć.
,,Spacerek'' po jednym skrzydle szkoły zwykle przysparzał mi większej dawki snu.
Po paru dniach od naszego przybycia do dormitorium, lekcje odbywały się normalnie.
Niestety lub na szczęście całe Straszyceum obstawiali policjanci.
Nie dało się wyjść nawet do sklepu bez specjalnej przepustki,choć jednak dawało to poczucie bezpieczeństwa. Gdy spacerowałam po korytarzach czułam na sobie spojrzenia wszystkich.
Jakby czegoś ode mnie chcieli. Nie, nie były wrogie - oczekujące.
Spectra parę razy napisała na swoim blogu o tym,że czekają na wybawienie z mojej strony.
Komentowałam zawsze,że nie jestem cudotwórcą.
Pewnego dnia,kiedy wracałam już po ostatniej lekcji do mojego pokoju zaczepiła mnie Draculaura.
-No nie! Czy ty to widzisz! Spectra nie ma szacunku!- Pokazała mi szybko następny wpis o mnie.
Był o tym,że nie umiem sobie z niczym poradzić, chłopaka mam tylko dlatego,że jestem popularna,a moje straszyciółki zadają się ze mną, bo boją się kolejnych napaści,nie bo mnie lubią.
-Przegięła.- Zacisnęłam zęby i zapukałam z wielką siłą do drzwi pokoju 13133.
Otworzył mi Tut. Chłopak nerwowo przez chwile wpatrywał się we mnie zdziwionym wzrokiem.
-Ja do Clawdmila. Jest sprawa.- Powiedziałam stanowczo.
Po chwili wyszedł przez drzwi oczekiwany przeze mnie wilkołak.
-Co jest? Znów jesteś na mnie zła? Nic naprawdę teraz nie zrobiłem!- Bronił się chłopak.
-Spokojnie, na ciebie wściekła nie jestem. Czytaj.- Przytknęłam mu do nosa swoją pomarańczową iTrumnę.
-Oh,Ally. Ignoruj to. Nie ma tematów to jakieś bzdury wypisuje.- Olał sprawę upiór.
-Mimo wszystko chciałabym się do niej przejść.
-Jak wolisz.- Odparł obojętnie.
Zapukaliśmy do pokoju gdzie spała duszyca.
Na jej nieszczęście, ona otworzyła drzwi.
-Co to ma znaczyć! Masz to mi w trybie natychmiastowym usunąć!- Nakrzyczałam na upiorkę.
Spectra tylko posłusznie usunęła post i zamknęła drzwi. Myślałam,że gorzej to pójdzie.
-A tej co się stało? Raz się o jeden wpis wykłócałem pół miesiąca!- Clawdmil był niesamowicie zdziwiony.
-Też mi coś nie gra. Mogę twoją komórkę?- Zapytałam i wskazałam na kieszeń,w której zwykle wilkołak miał iTrumnę.
Wpisując szybko adres Cerberka podał mi telefon do ręki.
Postu nie było. Sprawdziłam też na moim. Również go nie znalazłam.
-Dobra, uznajmy to za załatwione. Oczekiwałam przeprosin,ale jak widać od tej ,,marnej redaktorzyny'' ich się nie doczekam.- Westchnęłam i zamknęłam stronę.
-Wracamy już? Zadali tyle ze szporachunków,że aż wyję na samą myśl.- Chłopak złapał mnie za rękę i poprowadził w stronę korytarza,gdzie znajdowały się nasze pokoje.
Nagle zadzwonił telefon z kieszeni Clawdmila. Coś mnie wtedy odrzuciło. Po moich niezbyt miłych przeżyciach z poprzedniego roku nadal byłam nerwowa.
-Spokojnie, to tylko telefon. Hmm... nieznany numer.-Powiedział naciskając zieloną słuchawkę.
,,-Halo?, -o,dzień dobry -Co?! -Tak,tak,ale gdzie!? -Będę próbował.''.
Usłyszałam tylko strzępki odpowiedzi upiora. Widać,że nie był zadowolony przekazaną informacją.
Momentalnie przyspieszył,aż po paru chwilach zaczął biec.
-Musisz mi pomóc!- Krzyknął ciągnąc mnie za sobą.
-Ale co się stało?- Skołowana ruszyłam za wilkołakiem.
-Nie uwierzysz! Z ratusza zniknął Clawdrian. Wieczorem ponoć pod budynkiem były jakieś wycia.

Gdy dobiegliśmy do drzwi wejściowych przyłożyłam palec do ust w uciszającym geście.
-Jak my przejdziemy, wszędzie nas pilnują!
-Cicho! Jak prosiłeś, chcę pomóc.-Powoli wysunęłam się, otwierając drzwi do wyjścia.
Dałam znak,że upiór może iść za mną. Stąpałam jak najciszej,jednak omyłkowo złamałam małą gałązkę.
Po chwili było już w naszym kierunku wiele świateł latarek.



2 komentarze:

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^