środa, 30 kwietnia 2014

22/2

Rozdział 22 Jest źle,a będzie gorzej:

-Dobra,ja już muszę wracać. Prosto i już jesteś.
Zachowaj ostrożność, nawet tu czuję coś złego.- Powiedział na pożegnanie.
Gdy twierdząco pokiwałam głową, chłopak zniknął,biegnąc w kierunku najbliższych krzaków.
Minęłam posągi,zbliżałam się ku wrotom. Zastanawiałam się,jakby biedne potwory odczarować. Nagle usłyszałam jakieś kroki. Szybko wbiegłam do szkoły zatrzaskują drzwi. Odetchnęłam z ulgą. Jednak gdy uniosłam głowę,zobaczyłam prawdziwy bałagan. To samo było w pokoju Clawdriana.
-O mój Ra, DZIEWCZYNY!- Przeszło mi przez myśl,gdzie mogą być pozostałe upiorki.
Szłam spustoszonym korytarzem,aż do mojego pokoju.
Drzwi były wyważone. Leżały na ziemi. Wszystkie książki,ubrania i inne nasze rzeczy były dosłownie wszędzie. Nie chciałam nikogo wołać, bałam się,że zamiast straszyciółek, zjawi się ktoś,kogo bym się nie spodziewała. Ostrożnie sprawdziłam wszystkie szafy, co dziwne,moja była nienaruszona. Miałam w niej jedynie torbę, zwykle wszystko chowałam razem z Cleo.
Zawiesiłam swoją własność na ramię, pytając samą siebie,czemu leżała na miejscu akurat ona.
Doznałam olśnienia. Przecież poprzedniego wieczoru,schowałam do niej moje magiczne notatki i czarną księgę! Wyjęłam całą jej zawartość,mówiąc do siebie,że ,,nieżywej mnie nie dostaną''. Kartkowałam strony malutkiej książki. Notatki schowałam z powrotem.
-Czar demona śmierci...Przyda się,ale już w najgorszej ostateczności.- Pomyślałam na głos.
Nagle zadzwoniła mi komórka. Przerażona rozejrzałam się,czy nikt tego nie usłyszał.
Zamknęłam się w mojej szafie.
,,-Halo?
-Ally, wiedz,że jeśli cokolwiek się stanie, kocham cię. Pamiętaj...
-Co?! Co się dzieje?! Nie mów tak! Gdzie jesteś?!''
-Rozłączył się! Nie, Ozyrysie,nie może być to prawda!- Po drugiej stronie słyszałam smutny,a za razem zdyszany głos Clawdmila, jakby przed czymś uciekał. Zza okna rozległo się głośne,żałosne wycie.
Serce waliło mi jak oszalałe. Usłyszałam kroki na korytarzu.
Przytuliłam się do najdalszego zakamarka szafy i usiadłam w kącie.
Przez nisko położoną dziurkę od klucza obserwowałam rozwój sytuacji.
Nie minęło za dużo czasu,aż do pokoju wkroczyły dwa,potężne wilkołaki.
Przyjrzałam im się bliżej. Jeden z nich miał czarny pasek,z literą ,,C'',jaki zawsze nosiła Clawdeen.
Drugi zaś,miał różowy spinacz w uchu. Howleen traktowała go jako kolczyk.
-O mój Ra... co oni z nimi zrobili?!- Szepnęłam przerażona.
Wyższy z nich miał w ręce jakiś srebrny łańcuch.
Porządnie za niego szarpnął. Zza drzwi wyłoniła się smutna Gigi.
Miała rozmazany makijaż i całe poszarpane ubranie.
Naszła mnie koszmarna ochota,by wyjść z tej szafy i pokazać tym futrzakom kto tu rządzi i jak NIE powinni traktować moich znajomych,ale... Czy magia by zadziałała?
Mogłabym równie dobrze wyskoczyć,a zarazem podłożyć im się prosto pod nos.
-Mówiłam wam,jej tu nie ma. Nie czuję jej. Proszę,wypuście mnie!-Zawołała w stronę wilkołaków rozpłakana Gigi. Jako odpowiedź,usłyszałam tylko jakieś powarkiwanie.
-Ale po następnym pokoju dacie mi spokój?-Zrezygnowana dżinka chciała jeszcze negocjować. Potwory szybko wyszły z pokoju szarpiąc ją za sobą.
Po trzecim ponagleniu,Gigi się przewróciła. Podniosła się,ale widać było,że mocno ją boli i się boi.
Gdy przestałam już słyszeć kroki,powoli otworzyłam drzwi.
-Nie wyczuli mnie? Nie usłyszeli? To nie możliwe... - Rozglądałam się i powoli przesuwałam się do wyważonych drzwi.


3 komentarze:

  1. Wow... Już chcę kolejny rozdział!

    VAMPY

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy następny rozdział nie mogę się doczekać. ^.^

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^