niedziela, 12 października 2014

17/3 + kolejne bazgroły

Jak dobrze wiecie, moje sesje są zawsze przeplatane rozdziałami, dlatego teraz mam dla was 17 część 3 sezonu. Druga część sesji Howleen pojawi się wkrótce :) Myślę, że zdążyliście się przyzwyczaić do nowego wyglądu, ja też na początku dziwnie się czułam z nim, ale teraz jest jak najbardziej w porządku. Jakaś odmiana zawsze jest czymś nowym i trzeba chociaż dnia na ogarnięcie wszystkiego.
Dziś również chcę wam zaprezentować kolejne podejście do Ciela, jednak jak zawsze, pisaninę prezentuję jako pierwszą:

Rozdział 17 Idę tam,gdzie najbliższe drzwi:

Cicho przemknęliśmy przez cały korytarz. Bastix nie był zbyt dyskretny.
Wielki kocur miał oczy jak latarki. Można było go dostrzec nawet w najlepszej skrytce.
Mimo wszystko, stawaliśmy co chwila pod drzwiami. To nie normalne,by nikt tego nie słyszał.
Jednak podsłuchiwanie każdego z pokoi nic nie dało. Wszyscy spali jak zabici. Kiedy tylko udało nam się trafić do salonu,zobaczyliśmy tylko stłuczoną wazę i przewrócone krzesło.
-Może i koty to nie najlepsi tropiciele,ale przyznam,że nie czuję tu żadnego obcego zapachu.- Powiedział Bastix, rozglądając się.
-Hę? A co to?- Tut podszedł do krzesła i zabrał z niego mały kawałek gazy.
-Czyżby bandaż?- Odparłam podejrzliwie, biorąc znalezisko do ręki.
-Albo ktoś zgubił opatrunek,albo jakaś z mumii została trochę oberwana.- Podsumował czarny kocur.
Ja i Tut wymieniliśmy się zdziwionymi spojrzeniami,aż w końcu razem powiedzieliśmy,że to nie my.
-Ciszej. Przecież wiem. Tut woli starsze modele , Pani ma farbowane, Księżniczka ma lekko brokatowe, ten kawałek jest nowy.- Bastix znów nie nazwał mnie po imieniu,jednak miał racje. Nikt,kogo znam,nie nosił takich. Kotołak schował znalezisko do kieszeni.
-Poza ładną wazą i niewinnym krzesłem,nikt nie ucierpiał. Proponuję przestać panikować. Najlepiej iść spać.- Tut ziewnął donośnie i już skierował się do drzwi,jednak kocur złapał go za nadgarstek,mówiąc,by lepiej uważał,bo czuje coś nie dobrego. Zaczynałam się go trochę obawiać. Za dużo wiedział. Jednak posłusznie wróciliśmy do pokoju. Nad ranem upiór zerwał się jak oparzony krzycząc ,,To on!''. Na początku ja i Bastix drwiliśmy z niego,że miał jakiś koszmar. Jednak potem, powiedział nam,że mój kuzyn ma nowe bandaże. Szukałam w pamięci,czy ma racje,jednak nie mogłam sobie tego przypomnieć. Muszę przyznać,że następnego do tronu, po mnie nie widywałam za często. Nawet nie wiem,jak ma na imię. Czemu nigdy mnie to nie interesowało?
-Jest okazja. Na śniadaniu przyjrzymy się mu. Tylko... jak on ma na imię? Wiem,głupio pytać,ale zawsze zwracałam się do niego na ,,ty''.- Powiedziałam zakłopotana, pokazując kocurowi,że ma wyjąć nocne znalezisko.
-Cendall. Przyjemniaczek pojawił się tu właściwie znikąd. Nie ufam mu.- Powiedział Tut.
-Proponuję tyle nie gadać,a ruszać na posiłek.- Bastix zaczepnie połaskotał mnie ogonem po nosie.
Kiedy zasiedliśmy wszyscy do stołu, jadalnia na reszcie była zapełniona. Nie siedziały w niej tylko 4 osoby, jak wcześniej. Niestety na moje nieszczęście, przede mną usiadł Clawdmil. Perfidnie patrzył się na mnie i obserwował każdy mój ruch, ale wtedy byłam zajęta, cały czas mój wzrok był skierowany na Cendall'a. Tut miał rano rację,mówiąc,że ma takie bandaże,jak znaleźliśmy wieczorem. Nie wiedziałam jak się odezwać. W końcu to trochę ryzykowne.
-Fajne bandaże. Nowe?- Zapytał zaczepnie Tut. Spanikowałam, wypowiedział to, co chciałam powiedzieć,ale trochę za wcześnie i kompletnie odbiegając od tematu. Kuzyn może coś zacząć podejrzewać. Wszyscy natychmiast odwrócili się w kierunku Tut'a.
-Em, tak?- Odrzekł ,,zbity z tropu'' Cendall.
-Hm,muszę już iść.- Dodał po chwili kuzyn.

Oto też i obrazek: 

-Ciel Phantomhive (2)
Gdy rysowałam Aloisa, jakoś żal mi się zrobiło kochanego Ciela, że ten wyszedł mi znacznie gorzej.
Teraz ,,podejście drugie'' może śmiało stanąć w szranki z uroczym blondynem ;3
Wzorowałam się na jednym takim obrazku, ale wtedy panicz siedział sobie, więc zmieniłam jego dolne partie. Aktualnie mam już inną tapetę, ale oficjalna wersja tegoż rysunku gościła kiedyś na moim pulpicie :P Pogubiłam się tym razem w guzikach, no ale trudno. Tutaj dla porównania:


Ah, jak ja nie znoszę rysować dłoni. Niby wszystko z nimi jest dobrze, ale po prostu nie znoszę ich rysować, więc zazwyczaj ukrywam pod płaszczem, tak jak to zrobiłam z Aloisem xD

Na koniec piosenka, na którą ostatnio mam fazę, bo...
 przypomniała mi ją reklama na 4fun.tv XD:


2 komentarze:

  1. Noo ta dłoń przykuwa dużo uwagi. Ale za to twarze są idealne, pierwszego Ciela, Alojza jaki i tego. Świetne.

    Pytanie co do książki. Imię kuzyna czyta się Kendal, czy Sendal? Czy może jeszcze inaczej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kendal, żadnych japońskich nawiązań tu nie ma :P Dzięki ^^

      Usuń

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^