czwartek, 31 października 2013

Część 25 i 26 :)

Dawno nie dodawałam rozdziałów. Dlatego dziś dodam wam 2 :) Post dedykuję Niki Stripe,która się dopomniała o dalszą część :P

Rozdział 25 Z samym sobą:
-No... choć tego nie chce,jedna osoba zasłużyła na tytuł królowej wampirów....-Powiedział Troy i zaczął zbliżać się w naszą stronę.
Jego królewska peleryna ciągnęła się po ziemi,a kroki upiora odbijały się echem w moich uszach.
-Ally,uciekaj!-Krzyknął Tut.
Zaczęłam się wyrywać i próbować rozluźnić kajdany. Bezskutecznie.
Chłopak przygwoździł mnie do ściany. Nałożył wtedy koronę na moją głowę.
Wtedy jakby tysiąc rąk próbowało mnie rozerwać,krzyczałam,bolało mnie całe ciało. Zwijałam się z bólu,aż 2 inne wampiry nie rozkuły mnie.
Upadłam na podłogę. Szamotałam się we wszystkie strony,aż ... trafiłam do jakiejś klatki.
Zobaczyłam,że jestem całkiem sama. Nie wiedziałam gdzie jestem.
Ściany pomieszczenia zaczęły pokrywać się czerwonym kolorem.
Odwróciłam się do tyłu... okazało się,że jestem w swoich oczach.
Wszystko widziałam,szarpałam kratami więzienia co sił,ale nadal byłam bardzo słaba.
Nagle,coś jakbym wstawała. Moje ciało już mnie nie słuchało. Otrzepałam się i wyprostowałam. Ta prawdziwa ja,siedziała w klatce i błagała o ratunek.
Widziałam tylko,że podchodzę do rozbitego lustra. Wzięłam kawałek szkła do ręki.
Nie poznawałam siebie. Co prawda nie zmieniłam się w wampira,ale byłam bardzo podobna.
Czerwone oczy. Czarne włosy. Blada cera.
Sługi nałożyły na mnie królewskie szaty. Podczas przystrajania w tle słyszałam rozpaczliwe krzyki moich przyjaciół.
-Ona nie jest wampirem!- Rozległ się krzyk Clawdmila.
-Ale ona nie jest wampirem!- Odparł przedrzeźniając wilkołaka ''król''.
Szłam na szklanych obcasach jak na komendę. Gdy przyglądałam się,co moje ciało robi do pomieszczenia wtargnęła jakaś czarna,zakapturzona postać.
Jeszcze bardziej chciałam uciec,ale zbliżała się do mojego więzienia coraz szybciej.
Kiedy otworzyła moją klatkę i podała rękę,nie wiedziałam co się dzieje. W tym samym czasie zdążyłam podejść do Troy'a.
Złapał moje ciało za szyję,również to poczułam. Zamknęłam oczy i... zostałam ugryziona.
Zakapturzona postać puściła mnie,a ja znowu wylądowałam na podłodze. Wtedy doszła i druga postać.
Przeszywający ból rozrywał moją głowę,a ciało jakby tego nie doznało. Uśmiechnęło się tylko pokazując nowe kły.
-Nieeee!-Doszły do mnie płaczliwe krzyki straszyciółek.
Dwie postacie złapały się za ręce i wyzwoliły ku mnie ogromną kulę energii. Odsunęłam się,a pocisk minął mnie z wielką siłą. Zrozumiałam,że jestem w ogromnym niebezpieczeństwie. Ból zelżał i szybko zabrałam się z miejsca. Był to jak jeden,mały świat. Znikąd pomocy,ani możliwości ucieczki.
Omijałam pociski duchów,robiąc przeróżne skoki i skłony. Lecz byłam świadoma,co się dzieje ''za mną''.
Widziałam rozmowę Cleo i Tut'a. Draculaura nadal coś majaczyła. Zdawało mi się,że śnię,a to coś typu koszmar.
-Tut.-Szepnęła Cleo do upiora.
Moje ciało jakby nie słyszało. Było odwrócone. Patrzyło złowieszczo na swoje nowe sługi.
-Myślę,że wiem jak nas uwolnić. Choć... może się nie udać.-Powiedziała i spuściła głowę.
-Co masz na myśli?- Odpowiedział z rezygnacją w głosie.
-Razem z moim telefonem przy bransolecie, jest fiolka. Ma działanie antymagiczne. Tata mi ją daje co miesiąc do szkoły,jakby coś się stało,jednak cały czas jej nie używałam.Może czas to zrobić? Tylko nie wiem czy podziała, jest już stara. Zaklęcie się może ulotniło. Nigdy nie sprawdzałam.
-Warto spróbować,ale... ręce mamy za wysoko.
-Wykopnij! Trumnofon jest ciężki,fiolka lekka : wykopnij!-Krzyknęła w stronę chłopaka.
Ten szybko zamachnął się i w mig naczynie poleciało na mnie i Troy'a.
Rozbiło się,a mikstura ciekła mi po czarnych włosach.
Uciekająca przez zjawami dusza jakby dostała jakiejś wielkiej energii. Ściany pomieszczenia przybrały niebieski odcień,a ja zamachnęłam się i posłałam wielką kulę ognia moim wrogom.
Duchy zniknęły A ja znów byłam w swoim ciele,niestety... straciłam przytomność.

Rozdział 26 Wampir,wampirowi nie równy:
Ocknęłam się dopiero w domu Cleo. Powoli otwierałam oczy,a koło mnie było praktycznie całe Salem.
-Hej, odsuńcie się. Dajcie jej oddychać.-Usłyszałam znajomy głos. To była Frankie. Rozproszyła trochę tłum i podeszła do łóżka,na którym byłam.
-No, nareszcie! Już się bałam,że zostaniesz wampiro-mumią na wieki! Śpisz tak chyba z 3 dni!
-To,to... nie był sen? Spałam aż tak długo?-Zdziwiłam się.
-Nooo! Nie pamiętasz?! Puściłaś taką wielką kulę zielonej energii...
-Nie. To był ogień.
-Nie, zieleń! I trafiło wszystkie wampiry! To było odloto...-W tym momencie weszła wilkołaczka.
-Przegapiłam coś?-Zamknęła za sobą drzwi i odłożyła torby wypchane miksturami.
-Byłam w piwnicy, cieszę się,że już się obudziłaś. -Powiedziała uśmiechając się. Zobaczyłam,że ma zabandażowane ramię.
Zapytałam,co się stało.
-Frankie, to ona nic nie pamięta?-Mówiąc to,Deen wskazała na rękę Frankie. Były na niej same opatrunki.
-Kawałek tak. Po tym wszystkim dziura się zaczęła zasypywać, musiałyśmy uciekać,poharatały nas trochę kamienie z sufitu.
-A co tu robi całe miasto? I gdzie Troy?
-Tu.-Powiedział wampir wyłaniający się z tłumu. Szybko zerwałam się z łóżka zasłaniając poduszką.
-Nie bój się, przepraszam za wszystko. To nie byłem prawdziwy ja. Nie wiem co mnie opętało.
-Tak?! Masz tupet się tu pokazywać. I myślisz,że ktoś ci uwierzy?!-Odezwał się ktoś z tłumu.
-Nie musicie. Ja i tak wiem swoje. Stało się coś,ze wszystkimi wampirami w całym mieście. Moja wina,że akurat mnie opętało najmocniej?
-Pff... a ja nadal pozostaję nie wierna.-Cleo stając w królewskiej pozie weszła do pokoju z Deucem.
-No dobra,to może Aleksa mi uwierzy...-Wampir spojrzał na mnie z politowaniem. Ja nadal, jak mały upiodzieciak trzymałam poduszkę.
-Żartujesz sobie!-Krzyknął Clawdmil stając koło mnie.
Troy odpowiedział,że udowodni to. Skierował się w moją stronę i opowiedział o zjawie. Jej opis zgadzał się z tą,co ja widziałam.
-Jedna? Ja walczyłam z dwoma.
-Chwila,chwila... jakie zjawy?-Tut był kompletnie skołowany. Draculaura szarpnęła Clawda za rękaw,by dać do zrozumienia,że też chce przejść do mnie.
-To prawda. Ja też widziałam! Jedna.-Pisnęła szybko Lala.
-Ja również jedną,jednak myślę,że jedna z twoich była po prostu wampirem. Draculaura pewnie nie pamięta,ale każdy wampir podczas przemiany widzi takie coś. No i każdy ulega. -Powiedział zakłopotany. Upiór był młodym wampirem,podczas gdy Draculaura miała już słodką 1600 za sobą,chłopak nie dobił jeszcze nawet do 100.
Wstałam z łóżka. Zachwiałam się lekko wstając na moich obcasach. Clawdmil podał mi rękę,a ja się złapałam.
-Dziwi mnie tylko to,że nawet nie masz śladu!-Draculaura zaczęła oglądać moją szyję. Nic nie było.
-Wiecie co,jestem już zmęczona tym całym dochodzeniem.
-Ja również,mrał...-Odezwała się stojąca z tyłu Toralei,opierająca się o filar.
-Moje przyjaciółki odnalezione,wszyscy byli w dziurze. Dopóki te wampiry nie zaczną świrować ponownie, olewam to. Tak właściwie,tutaj jest twój kot. Ja już muszę lecieć.- Powiedziała i podała mi Nillę na łóżko. Bardzo się za nią stęskniłam, przytuliłam sierściucha mocno.
Do wieczora rozmawialiśmy o tym co się stało,jednak przez ten czas potwory musieli iść. Jeden,po drugim. Została tylko 6. Cleo,Frankie,Clawdmil,Draculaura,ja i Troy,którego Cleo po jakimś czasie
wyprosiła. Na odchodne powiedział tylko,że jeszcze raz przeprasza.

Cała książka ma rozdział końcowy 27,jednak... mam 2 części :) W drugiej jestem na pisaniu 8 rozdziału :P






1 komentarz:

  1. Dzięki! :3 Piszesz wampistyczne opowiadania, jeszcze tak bardzo czadowej "książki":3 nie czytałam! ŚWIETNE!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^