poniedziałek, 2 grudnia 2013

6/2

Rozdział 6 Zdzieramy zasłony:

-Lepiej nie trzymać ich w fikcyjnym bezpieczeństwie.-Dodała.
-O mój Ra! Skończ temat. Mogłam równie dobrze zadrapać się o gałąź,
jak zeskoczyłam z drzewa! -Bezradnie rozłożyłam ręce i usiadłam na kanapie.
Cleo tylko ciężko westchnęła,zabrała gazetę i poszła do salonu.
Ja szybko powędrowałam na swoje łóżko i zasnęłam.

Następnego dnia,nauczyciel miał do mnie pretensje,że uciekłam ze szkoły. Dobrze,że uwierzył,że była to wyjątkowa sytuacja. Na strachistorii,po skończonym zadaniu zaczęłam nudnawo kołysać w ręce długopis.
Po paru minutach zaczepił mnie siedzący obok Clawdmil.
-Nietoperku,co robisz?-Widać też nudziło mu się po skończonych zadaniach. Obaj byliśmy dobrzy z tego przedmiotu.
-Ehh... nic. Zawsze się tak zawieszam,jak się nudzę.-Odpowiedziałam cicho.
-Ale ten rysunek to jakiś żart,co nie?- Zapytał i wskazał na kartkę,nad którą kołysałam długopis.
Był to ten sam księżyc jaki miałam na ręce.
Spanikowałam i szybko zgniotłam kartkę i schowałam do tornistra.
-Tak, to żart,tak sobie ... analizowałam symbolikę.- Uśmiechnęłam się sztucznie do wilkołaka i wróciłam do lekcji.
Na przerwie znów mnie zaczepił,czy aby wszystko dobrze z ręką. Odpowiedziałam,że tak,choć... zaczynała trochę boleć.
Do ostatniej lekcji było wszystko w porządku,jednak na straszyplastyce siedziałam z Clawdeen.
Gdy tylko uniosłam rękę,by opuścić drażniący rękaw,Clawdeen zawyła na całą klasę.
-Ally,ty krwawisz!- Szybkim ruchem spojrzałam na bandaż,pokryła go czerwona plama krwi.
Draculaura jak na komendę zemdlała,a ja szybko pobiegłam,wysłana przez nauczyciela po pielęgniarkę.
Po paru sekundach wampirka odzyskała przytomność,a mnie chciano wymienić opatrunek.
Kategorycznie odmówiłam,jednak ''posadzono mnie'' i odsunięto bandaż.
Moje zażenowanie i wstyd nie miał granic. Cała klasa patrzyła się na ''wyryty'' księżyc,ze zdumieniem i pewnym strachem.
Na pytania odpowiadałam,że wczoraj zadrapałam się o gałąź. Oczywiście przytakiwali,jednak nie sądziłam,że to ''kupili''. Po dzwonku,rzuciłam tylko złośliwie Clawdeen,czy nie można było głośniej krzyczeć.
Czułam się gorzej niż Catty Noir,kiedy spadła ze sceny na żywo,podczas jednego z koncertów.
Wstyd na całej linii i niespełnione oczekiwania.
Wracając do domu z Frankie,Cleo,Clawdmilem,Deucem i Ghoulią,za wibrowała mi komórka.
No,tak! Kompletnie zapomniałam o wczorajszej wiadomości.

Gigi: Księżyc. Uważaj.~*~*~*

Wczoraj. Chciałam odpisać,że trochę za późno mnie ostrzegła. Wzięłam na podgląd drugiego upioromesa.

Gigi: A jednak. Dopadło cię coś. Wiesz co to było?~*~*~*

Szybkim ruchem odpisałam,że nie.
-Kto to?-Zapytał Deuce.
-Eh,Gigi. Dziwacznie wobec mnie się zachowuje. Przy was też jest taka dziwna?
-Nie. Dziś przecież siedziałam z nią na upiorotyce. Nie słyszałaś,jak śmiałam się,że nie umiała uruchomić komputera?- Frankie mówiła prawdę.
Czyli oznaczało to,że jestem sama. Nie wiem o co chodzi Gigi,ale nie rozumiałam jej.



3 komentarze:

  1. Nie no, tera na kolejny czekać:D A w którym dojdzie ta " nowa postać"???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowa postać wejdzie w 11 rozdziale. Mam już 19 napisanych :3

      Usuń
    2. Ech, jeszcze pięć rozdziałów czekać:D

      Usuń

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^