piątek, 6 grudnia 2013

7/2

Ostatnio bardzo dobrze trafiam w daty,udaje mi się to rozplanować,
choć wstawiam to okrutnie losowo,a piszę zawsze wcześniej :P 
Dziś,rozdział o świętach!

Rozdział 7 Poczta Wampirołaja!:

Tydzień gojenia rany wystarczył,by prawie znikła.
Przez ten czas zdążyłam wyjść z wilkołakiem do paru miejsc. Kino,sklepy i wszystko tym podobne.
Nim zdążyłam się zorientować,był już grudzień. Spadł śnieg. Piątek. Cleo cieszyła się jak małe dziecko.
Po Neferze też było to widać,choć za wszelką cenę próbowała ukryć swoje zadowolenie.
Gdy tylko były jakże popularne Wampirołajki,w szkolnym radiu było słychać co chwila ,,Last Clawstmas''.
Ja poczułam świąteczny nastrój i poszłam w czapce Wapirołaja do szkoły.
Do tego naciągnęłam jakieś czerwone botki oraz wełnianą,czerwoną sukienkę.
Pani Krewnicka widząc mnie w tym stroju,poprosiła o rozdawanie drobnych upominków upiorom. Zgodziłam się. Kiedy były przerwy chodziłam z pakunkami i rozdawałam. Parę było dla mnie.
Jeden był od Cleo, ja podrzuciłam jej parę słodyczy,ona odwdzięczyła się malinową czekoladą,którą uwielbiałam. Clawdeen dostała ode mnie zastraszniste kolczyki,ja od niej szytą na miarę sukienkę wieczorową. Było trochę tego. Siedziałam w radiostacji C.A. Cupid oglądając prezenty. Kupidynka w tym czasie puszczała jakieś zastraszniste kolendy.
Zupełnie straciłam głowę...nie,nie tak jak dyrektorka Straszyceum. Heh. Po prostu o wszystkich krzywdach oraz strachach zapomniałam. Wszędzie było tak upiornie,że aż chciało się (nie)żyć.
Podczas kolejnej przerwy,do drzwi zapukał Clawdmil.
-Hej upiorki. Mogę?- Zapytał serdecznie chłopak.
-Tak,właź.- Kupidynka bardzo dobrze wiedziała,że jesteśmy razem jakiś czas. Czasem nawet specjalnie zapraszała go do jej radiostacji,choć tylko nam wolno było tam przebywać.
-Taki mały prezencik dla ciebie.-Powiedział wręczając mi złote pudełko.
-Nie ma tam żadnych karteczek? Haha.- Pamiętałam jeszcze sprawę z naszyjnikiem,choć wtedy bawiło mnie to. Odpakowałam. Były tam śliczne,srebrne kolczyki.
Na jednym był napis ,,Clawdmil'', na drugim moje imię. Założyłam je od razu zdejmując moje.
-Podobają się?
-Bardzo. Przy twoim prezencie,mój blaknie jak koszulka Lali z Justinem Gryzerem po paru praniach.Heh. Może dziś,w parku,takw ramach wyrównania?- Cóż, gra komputerowa
o trumnokoszykówce to jedyne co przyszło mi do głowy, no i... taką też dałam. Kolczyki przebiły wszystko.
-Nie musisz,ale spotkania nie odmówię.- Wilkołak przytulił mnie na pożegnanie i wrócił do swoich przyjaciół.
-Ah,jak ja kocham takie scenki!- Podsumowała kupidynka. Zaczerwieniłam się i wyszłam z pokoju,kontynuując rozdawanie prezentów.
Kiedy przechodziłam korytarzem,zaczepiła mnie Howleen,czy dałam już prezent Twyli.
-Tak. Ucieszyła się.
-Futrzastycznie! Tak nawiasem,Deen chciała z tobą pogadać. Czeka w stołówce.-Mała wilkołaczka poprawiła kucyk i szybko zniknęła gdzieś w tłumie.
Ja tylko posłusznie skierowałam się do wyznaczonego miejsca. Siedziały tam wszystkie straszyciółki. Lagoona,Cleo,Clawdeen,Draculaura i Frankie.
-Heeej!- Zawołałam dochodząc do ich stolika.
-Głodna?- Zapytała Lagoona podsuwając mi pod nos piernik w kształcie czaszki.
-A chętnie. Czujecie tą atmosferę?! Cudnie!- Zakrzyknęłam biorąc ciastko.
-Wczułaś się.- Dokończyła wilkołaczka wskazując na moją czapkę.
-Wiesz,że to pierwsze Wampirołajki,jakie dane mi były świętować. Reszty... cóż... nie pamiętam.-Smutno podsumowałam.
-Wyszczerz kły, jest super!-Radośnie powiedziała Draculaura zdzierając mi z głowy czapkę prosząc,czy może trochę ponosić.
Ja wzięłam tylko czerwony cień do powiek i dotknęłam jej nosa,mówiąc zabawnie ,,Upiorudolf''.

Przysiadła się do nas Gigi. Kładąc na stole wielką księgę,powiedziała,że to jej prezent dla mnie.
-Wow... trochę... gruba.- Frankie przekartkowała książkę i w trudem odłożyła ją na miejsce.
-Dzięki. O czym to?- Zmieszana zapytałam.
-O magii, jak odpierać tą złą i jak kierować tą dobrą.- Odpowiedziała pewnie i pożegnała nas.
-Mówiłam,że Gigi się dziwacznie zachowuje?- Pokazałam ręką na odchodzącą dżinkę.
-Prezent to prezent.- Odpowiedziała Lala oglądając okładkę.
Momentalnie zerwałam się by dopytać się upiorce o co dokładnie jej chodzi.
-Hej! Poczekaj!- Zatrzymałam ją. Spytałam, o co chodzi z tą magią.
-Nie udawaj,że nie wiesz. Masz ją w sobie. Nie czujesz? Nie widziałaś? Jaskinię pamiętam doskonale. Wiem co widziałam.- Z politowaniem popatrzyła na mnie.
-Eh,dobra. Może potem przeczytam. Dziś nie mam czasu.- Odpowiedziałam,kładąc na biodrach ręce.
-Im wcześniej tym lepiej. Wesołych Świąt!- Zaakcentowała i poszła przed siebie.



3 komentarze:

  1. 7/2 ? czy 2/7 ? A przy okazji bo widziałam że komentowała ci bloga inna kizia to ta jest prawdziwa czy tamta ? http://kizia-mizia11.blogspot.com/2013/12/nie-anonimowa-kizia-d.html?showComment=1386350542383#c2822649270297618089

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 7 rozdział, 2 części książki.
      Kizia,to Kizia. Powiem jej w razie co na gmaila,choć... przeczyta to tu XD Zobaczy się ;O

      Usuń
    2. :) Pytałam bo zaczęłam dopiero czytać te powieści :)

      Usuń

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^