sobota, 2 listopada 2013

Na życzenie :) 27 ^^ ,,As you wish'' :*

Rozdział 27 ,,Nie wspominaj złego,korzystaj z tego dobrego'':

Po jakimś czasie zostałam sama ja z Cleo.
-Wiesz co... muszę ci coś powiedzieć. Wylałam na ciebie tamten specyfik i... Czujesz się jakoś dziwnie?-Zapytała z niepewnością mumia.
-Nie,a co? Dobrze,że wylałaś! Gdyby nie to,pewnie moja dusza byłaby zlikwidowana przez te demony!
Pomijając szkło we włosach,które wyciągnęłam w łazience i ogólnym wyczerpaniem,wszystko w porządku.
-Mam nadzieję. No,ale koniec tego dobrego!-Powiedziała,błyskawicznie zmieniając ton. Rzuciła mój plecak na łóżko.
-Pani Krewnicka,kazała przekazać,że jutro masz być na apelu,jeśli się obudzisz.
Żuciłam się na łóżko,koło plecaka.
-Walczyłam z upiorami,wampirami i uciekałam przed kulami ognia,a szkoły się boję...
-Czemu?
-Nie wiem jak wszyscy zareagują.
-Będziesz straszliwie rozchwytywana,a jeśli pojedziesz do Hauntlywood,zabierasz mnie ze sobą,rzecz jasna.-Zapowiedziała Cleo robiąc ''dziubek'' i zakładając okulary.
-Bardzo śmieszne. Ja poważnie mówię!
-Ja nie rozumiem,czego ty się martwisz. Mnie też dostanie się odrobina sławy,w końcu to ja nie zużywałam tego flakoniku!
-A ty jak zwykle o jednym. Spakujmy torby i chodźmy już spać. Zmęczona jestem.
Tak jak powiedziałam,zrobiłyśmy. Pół godziny byłyśmy już gotowe do spania.
Poprawiłam tylko moją niebieską kokardę na głowie,zamknęłam oczy i oczekiwałam jutra.

Był to już poniedziałek, 2 listopada? Nigdy nie miałam głowy do dat. Przez to całe zamieszanie nie zdążyłyśmy ze straszyciółkami i innymi upiorami świętować Halloween. No... trudno.
Z godzinę patrzyłam na siebie w lustro,nie wierząc,że nie mam już czarnych włosów i czerwonych oczu. Cieszyłam się bardzo.
Pożyczyłam od Cleo jej szklane koturny - zabójcze szklane koturny. Zawsze mi się podobały,a teraz miałam okazje by je zabrać.
Cleo wzięła moje,czerwono-piaskowe szpilki. Obie ruszyłyśmy do szkoły.
-Cleo,a tak właściwie o której ten apel?
-Na dużej przerwie... spokojnie.
Gdy tylko weszłam na teren Straszyceum rozległy się wiwaty. Cleo oczywiście w swoim żywiole. Odmachiwała ''fanom'' i wysyłała całusy.
Zrobiono z nas gwiazdy,choć ja bym jeszcze nie chciała błyszczeć. Skoro to nie Troy... to kto?! A może on jednak...

-Hej,gwiazdeczki!- Odezwał się Clawdmil, szedł razem z Deucem ku nam.
-Takie małe prezenty dla was.-Powiedział chłopak Cleo podając jej małe pudełeczko. Clawdmil wręczył takie samo mi.
Cleo otworzyła swoje pierwsza. Był tam złoty łańcuszek z literą ,,C''. Gdy otworzyłam swoje,znalazłam taki sam,tylko z literą ,,A''.
Była też tam mała karteczka.
-Oh,dziękuję za naszyjnik. Piękny.-Uśmiechnęłam się szeroko do chłopaków.
-Zaraz przeczytam liścik.-Dodałam i zaczęłam wygrzebywać karteczkę.
-Co? Jaka karteczka?-Zdziwił się wilkołak.
-No,ta. -Odparłam nawet nie spoglądając na niego.
Na kartce był napis. Duży,czarny napis:

,,Tym razem mi się nie udało. Moja marionetka zawiodła. Kiedyś was dopadnę,pożałujesz''.

-Heh,śmieszny żart chłopaki,ale ja się na to nie nabiorę.- Zaśmiałam się. Zmieszana, pokazałam karteczkę.
-To nie są,żarty. My tego nie podrzuciliśmy!- Powiedział Deuce,wyrywając mi kartkę.
-Clawdmil, ty masz dobry węch. Czym,albo może kim ci to pachnie.- Zapytała Cleo przechylając trzymaną karteczkę przez Deuca w stronę drugiego upiora.
-Hmmm... to dziwne,ale kompletnie niczym. Jedynie lekkim zapachem złota,ale to od naszyjnika.

-O nie!


KONIEC 1 CZĘŚCI KSIĄŻKI

Ciekawe jest to,że dziś tego nie napisałam... z tydzień temu... Jak mogłam tak trafić? :O
Rozdział pojawił się na życzenie Dyll ^^



2 komentarze:

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^