środa, 7 sierpnia 2013

12 rozdział :)

Rozdział 12 Piramidocha na boisku!:
Zasnęłam z wielką trudnością - to pewnie dlatego spałam następnego dnia do 13.00.
Sen był upiorzasty, zmył z mojej głowy wszystkie problemy.
Kocham spacerować w świetle księżyca. Wymywa wszelkie smutki!
Z dziarską miną poszłam do Clawdeen,zapominając o wszelkich sporach.
W drzwiach spotkałam Howleen,która pozwoliła mi wejść.
-Hej,How? Gdzie Clawdeen?-Spytałam rozglądając się po domu.
-Powinna zaraz wrócić. Jest na zakupach z Draculaurą.-Odparła i przeczesała się małą,zepsutą szczotką wyjętą z kieszeni.
To znaczy,że kłótnie zakończone? Nie muszę nikogo wybrać ani zranić? Księżycu - niech Ozyrys nigdy nie odbiera ci twojej mocy dawania upiornie dobrych dni!
Przesiedziałam z młodszą siostrą Deen około godzinkę, miałyśmy fajnie tematy, rozmowa z nią była przyjemna. Dyskutowałyśmy o ciuchach,aż do domu nie przyszła sama Clawdeen.
-Cześć siostra! Wróciłam!-Krzyknęła zamykając drzwi i kładąc przy szafce na buty swoje nowe ,,zdobycze'' z wampilerii.
-Deen!-Zawołałyśmy razem ją do pokoju.
-O, hej Ally. Wiesz,że od 2 nocy już nikt nie zniknął? Jutro ponoć otwierają znowu Monster High! Upiorzaście, nie?-Powiedziała i dała małą torebeczkę Howleen.
-A, to dla ciebie - nowa szczotka do włosów. Dziś jest rocznica twojej pierwszej pełni.
-Kompletnie zapomniałam, dzięki,że pamiętałaś. -Jej siostra uśmiechnęła się od ucha do ucha, w tym czasie starsza wilkołaczka usiadła na fotelu.
Rozmawiałyśmy dalej jakby nigdy nic. Niestety musiały iść do hotelu rodziców i ja również musiałam opuścić ich dom. Pożegnałam je i poszłam przejść się na boisko.
Było tam 3 znajomych mi chłopaków. Podeszłam i przywitałam się.
-Hej Deuce,hej Clawd,cześć Tut. Jak się macie?
-W porządku. Ty,tutaj? Bez Cleo?-Clawd widać przyzwyczaił się,że Cleo zawsze zabiera mnie ze sobą i na odwrót.
-Jakoś tak wyszło. Wracam od twoich sióstr to pomyślałam,że wpadnę, poza tym Cleo mówiła wczoraj...-skierowałam się do Deuce'a.
-Tak,wiem. Mówiła,że mam w sobotę,wieczorem przyjść. Choć nie wiem,czy ty też wiesz,że ciebie też tam sobie życzy.-Powiedział i odłożył piłkę.
-Nic mi nie mówiła. Pewnie zapomniała...-Czemu niby Cleo życzyła mnie sobie kiedy jest Deuce? Zwykle wyganiała mnie do innego pokoju lub kazała  pójść do Draculaury,Clawdeen lub Lagoony.
-No widzisz. Czasem jest trochę zapominalska,heh.-Zaśmiał się chłopak.
-Te,te,dosyć tych pogaduszek! Mieliśmy chyba grać w trumnokoszykówkę?-Tut wyraźnie był zazdrosny,ehhh... nigdy nie zrozumiem chłopaków.
-Mogę tu sobie posiedzieć? Cleo poszła do Ghoulii się pożegnać. Jutro wyjeżdża na jakiś zombijski biwak. Problem w tym,że nie zabrałam kluczy,a służący poszli po zakupy.
-Nie ma sprawy,Tut - łap!-Krzyknął Clawd i rzucił piłkę w stronę kolegi. Ten najwyraźniej zapatrzył się na mnie jak rozkładałam koc,który dostałam od chłopaków do siedzenia.
Dostał piłką w bok głowy i zwalił się z nóg na betonowe boisko. Momentalnie zerwałam się i podbiegłam
do niego.
-Nic ci nie jest? Trochę się pokiereszowałeś. Upiory,macie jakąś apteczkę?
-Niestety nic.
-No,trudno. Trzeba sobie razić.-Powiedziałam i odplątałam kawałek mojego bandaża na nodze. Przecież i tak miałam go więcej niż potrzebuję.
Owinęłam go wokół głowy chłopaka.
-To na razie musi wystarczyć. Mieszkasz gdzieś nie daleko,prawda?
-Drogi jest odcinek,ale niezbyt długi. Odprowadzicie mnie do domu?-Tut położył rękę na swojej głowie. Ma nauczkę,by uważać podczas grania.
-Ok,ok.-Odpowiedziałam z Clawdem i Deuce'm prawie jednocześnie.
-My trochę cię odprowadzimy, w końcu dom Deuca jest nie daleko,a miałem od niego pożyczyć parę gier.
-Dobra. To ja się podejmę odprowadzić go do końca.-Zaproponowałam z grymasem.
Ruszyliśmy przed siebie, stosunkowo - można by na tym osiedlu się śmiało zgubić. Było bardzo duże!
Clawd zrobił tak jak mówił. Gdzieś w połowie drogi wszedł z Deucem do wielkiego,zielonego domku utrzymanego w greckim stylu. W sumie,tak wyobrażałam sobie dom chłopaka Cleo.
Gdy doszliśmy już do domu poszkodowanego, mym oczom ukazał się złoty,aczkolwiek skromny dom jednorodzinny.
-Wejdziesz? Jest tylko tata, a on gubi się nawet w zawiązywaniu swoich bandaży!-Uśmiechnął się chłopak.
-Mogą się zgodzić. Cleo wróci późno,Clawdeen,Draculaura i Lagoona są w hotelu i zabrały Howleen,więc i tak nie mam nic do roboty.-
Wypowiadając to wzruszyłam ramionami,w końcu co mogę robić przez ponad 2 godziny?! Warować pod domem? Cudowna mi wizja.
Kiedy weszliśmy już do środka opatrzyłam Tut'a jeszcze raz. Tym razem już nie na szybko.
Zabrał mnie do salonu i podał jakieś ciastka. Po pierwszym gryzie okazały się z malinowym nadzieniem,a to moje ulubione!
-Wow! Kocham ciastka z malinami! Ty też?!-Spytałam po skosztowaniu słodyczy.
-Lubię,ale dałem je,bo ponoć ty je lubisz. Deuce dowiedział się tego od Cleo dla mnie. Równy z niego gość!
-Serio? Skombinowałeś je specjalnie dla mnie? To bardziej słodkie niż te wszystkie ciastka razem wzięte,haha!-Zaśmiałam się pokazując duży talerz pełen ciastek.
W tym momencie wszedł jego tata. To był niski,pulchny mężczyzna odziany w blado pomarańczowe bandaże o czarnych,krótkich włosach.
-Witaj synu! Nie wiedziałem,że masz gościa. Czy mi się zdaje,czy masz więcej bandaży na głowie niż powinieneś?-Zapytał i wskazał na głowę Tut'a.
-Ta,wypadek. Zagapiłem się jak grałem w trumnokosza. To jest Aleksa. Mówiłem ci o niej.-Powiedział i zaśniecił bandaże,które mu wywiązałam.
-Aaaa, to ta upioryna dla której biegałeś jak oszalały po te ciastka! Hahaha.
Jego tata był niesamowicie śmieszny. Chłopak widocznie zawstydzi się.
Zarumienił się całkowicie! Ja w tamtej chwili zaczęłam się głośno śmiać. Zabawna sytuacja.
-Mówię ci,dziewczyno. On codziennie biega po te słodkości z nadzieją,że przyjdziesz. Udało mu się.-Spojrzał na swojego syna i poklepał go po ramieniu.
-Tato... błagam cię na wszystkie bogactwa egiptu, nie rób pramidochy!-Tut cały czas mówił przez zaciśnięte zęby. Cały czas miał rumieńce.
-Tak, teraz ''nie rób mi pramidochy'',a wieczorem przyjdziesz mi się użalać,czemu nie jest twoją upioryną.-Mówiąc to położył rękę na swoim wielkim brzuchu i wyszedł do innego pokoju. Nie mogłam wytrzymać i zaśmiałam się jeszcze głośniej. Jego tata był nad wyraz szczery, no i... niezbyt dyskretny,heh.
-Sorry za niego. On tak czasem głupoty gada jak nie wypiję porannej straszykawy.-Biedny,próbował się jeszcze tłumaczyć.
-Spoko. Przynajmniej poprawił mi humor!
Jakieś 2 minuty po naszej rozmowie zegar wybił 6.
-O, chyba Cleo już wróciła. To ja już pójdę. Było śmiesznie.-Uśmiechnęłam się do upiora i wyszłam.
Wieczorem było już bardzo chłodno. Szkoda,że nie jest mi wiecznie ciepło - jak mojej kuzynce. Mnie się dostał wieczny chłód.
Kiedy weszłam przez złote drzwi domu De Nilów była już tam Cleo. Właśnie zdejmowała buty.
-Hej diamencie! Też przed chwilą wróciłam.-Z tupotem odłożyła swoje kryształowe szpilki na półkę i ziewnęła.
-Śpiąca? Jak było u Ghoulii?
-Zagadałyśmy się. Nie chcę tego drugi raz-tym razem z tobą,więc chodźmy pakować książki.Dziś jestem wyjątkowo rozgadana. Clawdeen ci powiedziała,że jutro Monster High zostanie znowu
otwarte? Trochę głupio, w końcu dziś jest czwartek. Na jeden dzień im się opłaca?
-Nie wiem.
-Poczekaj,zawołam służącego by dał nam jakieś słodkości. Mam ochotę na ciastka.
-Ja podziękuję. Nie mam ochoty.
-Ally nie chce ciastek?! Kim jesteś i co z nią zrobiłeś? Ally nie chce ciastek - to ci dopiero! Miałam już poprosić o malinowe.
-Jestem najedzona.Dostałam ciastka.-Powiedziałam i usiadłam na żółtym dywanie w pokoju Cleo,koło szafki z moimi książkami. Wyciągnęłam z pod łóżka plecak i zaczęłam się pakować.
Gryzologia,Szporachunki,Wychowanie do życia w straszodzinie,zeszyt ćwiczeń do Straszystori...
-Clawdeen nie daję malinowych ciastek. Właściwie ona nie lubi ciastek. Niby kto cię nimi poczęstował?
-E,wypadek na boisku z chłopakami. Nieważne.
-A, powiedziałaś Deuce'owi?!-Powiedziała i spojrzała się na mnie z pod łóżka szukając swojej torby.
-Tak,on sam wiedział. No,tak! Jeszcze coś gadał,że ja mam być. Spokojnie, jutro dopiero piątek,ale... po co ci tam ja?
-Booo... umówiłam ciebie i Clawdmila! Będzie podwójna r-a-n-d-k-aaa!-Cleo jak oszalała wpadła na łóżko i zaczęła po nim skakać.
-JAKA PODWÓJNA RANDKA?!-Byłam zszokowana, czemu mnie nie zapytała o zgodę!?
-Clawdmil był tak zadowolony, ty widać też. Pasujecie do siebie!-Mumia zaczęła udawać buziaczki nie przerywając skakania po biednym łożu.
-Weź. Będzie upor-nie! Nie bądź sfinks, będzie piramidalnie świetnie!
-Dobra, nie będę sfinks...-Burknęłam pakując piórnik.
-No,wreszcie!-Powiedziała i zeskoczyła z łóżka.
Ja w tym czasie spakowałam już cały plecak,a torba Cleo była zupełnie pusta.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^