niedziela, 25 sierpnia 2013

15 rozdział :)

Rozdział 15 Koszmarna pomyłka:
Następnego dna po tym zamieszaniu obudziłam się z okropnym bólem. O dziwo nie było żadnego siniaka.
Chwyciłam rzeczy przygotowane przeze mnie poprzedniego dnia,które leżały na krześle i w pół przytomna podeszłam do lustra w łazience.
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!-Krzyknęłam widząc swoje odbicie.
-Widzę,że odkryłaś już moją ''niespodziankę'',haha.-Zaśmiała się Cleo.
-Przyznaj się! Przefarbowałaś mi włosy jak spałam! Jak mogłaś! Grrrr.-Byłam wściekła. Gdy spałam ta mumia przefarbowała mi włosy na czarno, podoczepiała złote pasemka,umalowała i podrzuciła mi ubrania takie jak ma ona. Wyglądałam zupełnie jak ona! Gdyby mie diamencik i kolor oczu,byłabym jak jej bliźniaczka.
-To się zmyje?!-Patrzyłam ze smutkiem na moje włosy. Mój rudo-brązowy kolor pokryła czerń.
-Tak,tak. To jednodniowa farba. Utrzyma się do jutra,hihi.
-Czemu mi to zrobiłaś?!-Krzyknęłam z wściekłością.
-Dziś zapomniałaś,że mamy podwójną randkę? Proszę cię... mam opinię najładniejszej upioryny w całej szkole. Będziesz wyglądać jak ja = upiory padną!- Cleo wyciągnęła swój podręczny pilniczek z kosmetyczki na półce i zaczęła piłować paznokcie.
-Nie jestem do tego przekonana.-Powiedziałam spoglądając na ciuchy jakie założyłam.
-Mumiopesymistka!-Krzyknęła wychodząc do salonu.
Mówi się trudno. Jakoś pójdę tak. Moja kuzynka w końcu ubiera się całkiem dobrze,szkoda mi tylko tych włosów! Nigdy nie lubiłam pasemek,a czarne włosy zawsze chciałam mieć,jednak gdy je dostałam pomyślałam ,,Co to ma być?!''.
Po przechadzałam się jeszcze po holu i usiadłam nad ''domowym Nilem''. Rzeczka płynęła przez cały korytarz. Pomachałam ręką,dotykając taflę wody. Była chłodna,ale przyjemna. Odkryłam też,że Cleo pomalowała mi podstępem paznokcie.
Wpatrzona w pływające na ''Nilu'' kwiaty rozmyślałam. Właściwie o niczym - o ''sensie istnienia'',hah. Nie byłam ,,typową'' dziewczyną,którą tylko ciuchy,kosmetyki i ploteczki obchodzą.
Lubiłam to,ale potrafiłam się skupić też na innych rzeczach. Po około trzech,dobrych godzinach rozmyślania poszłam do kuchni.
Nie było tam służących,którzy zwykle krzątali się tam.
-Cleo,gdzie są wszyscy?
-Powiedziałam,że mają wolne. Nie będą nam przeszkadzać.-Krzyknęła z salonu.
Cóż. Nawet dobrze. Umiem przecież zrobić sama sobie jedzenie.
Otworzyłam drzwiczki do lodówki w kształcie sarkofagu. Ku mojemu zdziwieniu jedzenie było już gotowe. Było tylko trzeba je wyciągnąć i odpakować.
Ja jednak nie poszłam na łatwiznę i zrobiłam kanapki dla mnie oraz trochę więcej,jakby kuzynka też chciała.
Weszłam do salonu stukając czarnymi koturnami,jakie zwykle nosi Cleo.
-Chcesz jakąś kanapkę?
-Co?
-Kanapkę. Nie wiesz co to?
-Wiem,ale nie jadłam. Tutaj je się co innego. Ty to zrobiłaś?
-Tak. Dziwne,że nigdy nie miałaś kanapki w ustach. Trzymaj. -Podałam jej najzwyklejszą kanapkę z pomidorem i straszyserem. Ta,oglądała ją ze wszystkich stron jakby była z kosmosu. Wyglądało to strasznie komicznie. Gdy tylko ugryzła kawałek,poprosiła o przepis.
-Cleo! To nie jest ż-a-d-n-e wymyślne danie. Wystarczy mieć chleb,masło,pokrojony pomidor i plasterek sera. Wielka filozofia?
-No,nie,ale... ja nigdy nie robiłam sobie sama jedzenia. Zwykle zostawiano mi lub robiono za mnie.
-Ehhh... następnym razem ci pokażę. Co oglądasz? -Popatrzyłam na telewizor.
-American Next Top Monster. Nie wierzę,że odpadła Scarietta! Myślałam,że dostanie się do finału!
Usiadłam na sofie i oglądałam z nią. Oczywiście żadnego uczestnika nie znałam,ale program nie był taki najgorszy.
Tak na moim leniuchowaniu minął mi dzień. Była już około 17.00,gdy zapytałam,kiedy przyjdą chłopcy.
-Deuce i Clawdmil będą o 17.30.
-Aaaa. Która właściwie godzina?
-Spokojnie, będą tu dopiero za 10 minut. Dokładnie jest 17.17.-Powiedziała wskazując mi na czarny zegarek wiszący za nami.
-Nie wychodź tylko na dwór! Leje. Rozpłynie ci się farba.-Ostrzegała mnie Cleo.
Ja jeszcze wtedy poszłam na korytarz. Stałam tak i patrzyłam się w piękny kolor wody.
Gdzieś w między czasie przewinęła się Cleo otwierając zamek,by później się nie fatygować.
Nawet nie zauważyłam kiedy to zrobiła.
Parę minut później rozległo się pukanie.
-Wejść!-Krzyknęła Cleo z salonu.
Nie widziałam kto wchodzi. Do reszty zahipnotyzował mnie ,,Nil''.
Chłopak zakradł się od tyłu,zasłonił mi oczy i mocno pocałował.
Pocałunek trwał trochę czasu,aż przerwał go krzyk Cleo.
-O MÓJ RA! CO TU SIĘ DIEJĘ!
Nie widziałam nic zdrożnego,że Clawdmil mnie pocałował,przecież nigdy się ''nie cackał''. Otworzyłam oczy.
-DEUCE?!?!-Byłam zszokowana! Pomylił nas!
-Aleksa?!-Upiór widać spodziewał się mojej kuzynki, to było straszne!
Cleo wypchnęła nas na zewnątrz. Za drzwiami słychać było jej płacz i ześlizgiwanie się z drzwi na podłogę.
Stałam tak wpatrując się w Deuce'a.
-Ja... przepraszam.-Powiedział widząc,że zaczynają po moich policzkach spływać łzy.
Uciekłam.
Zerwałam się szybko z progu domu. Nie chciałam się oglądać za siebie. Clawdmil mnie znienawidzi,że całowałam się z jego najlepszym kumplem,a Cleo mnie chyba zatłucze i rozpowie o mnie złośliwe plotki.Jestem skończona. W sumie, była to jej wina,ale na tyle ją znałam...
Biegłam przed siebie w deszczu. Gdy tylko przekroczyłam tablicę z napisem ,,Witamy w Salem!'',usiadłam na krawężniku. Za mną był wielki spad.
Myślałam sobie,co teraz zrobić. Siedziałam i płakałam. Nie, nie ze smutku, z bezsilności i poczucia winy.
Makijaż i farba ciekły ze mnie niczym rzeka. Była gdzieś 21.00,gdy ze zmęczenia zasnęłam. Sturlałam się po ostrym zboczu jaki był za mną.
Widocznie nie czułam teraz większego bólu niż to,że straciłam wszystkich.
Obudziło mnie białe,miękkie futerko tulące się do mojej twarzy.
Leżałam pod drzewem, uchyliłam tylko jedno,zmęczone oko. Moim oczom ukazał się mały,biały kotek.
Pewnie zabrałam mu swoją osobą schronienie przed deszczem. Kot o niebieskich oczach jednak nie był z tego powodu zły.
Wtulił się do mnie i zasnął. Płacząc,trzymałam białą kulkę koło siebie.
W krótkim czasie, ja ponownie zasnęłam.
Kolejny raz obudziło mnie wściekłe prychanie,warczenie i odgłosy niezadowolonego kota.
Otworzyłam szybko oczy i ostatkiem sił podniosłam się,by choćby usiąść. Trochę się potłukłam.
-Wypad sierściuchu!-Usłyszałam głos Clawdmila.
-Clawdmil!-Krzyknęłam.
-Ten biały pechowiec siedział koło ciebie.
-Zostaw go. On jedyny mi został.-Powiedziałam wołając kota do siebie.
-Jak to? Wszyscy cię szukamy!
-Niemożliwe. Pewnie tylko tak gadasz. Cleo ci nic ni mówiła? Nie jesteś zły?
-Nie,ale wiec,że ja ci wszystko wybaczę,a teraz chodź. Wyglądasz jak 13 nieszczęść w piątek trzynastego.-Powiedział śmiejąc się.
Bałam się,że mnie znienawidzi. Stanęłam na jednej nodze. Drugą się przewróciłam i jeszcze bardziej ubrudziłam strój.
Wilkołak podszedł do mnie bliżej i wsadził komórkę,która służyła mu za latarkę do kieszeni tak, by wystawała.


CDN :)
Za chwilę pojawi się również 2 część ,,Kto wygra?''.  Na tą chwilę mam 21 rozdziałów. Nie zapowiada się na więcej puki nie przeczytam ''cegły'' (czytaj lektury -.-),więc będę je dodawać rzadko.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^