niedziela, 11 sierpnia 2013

Dwa rozdziały,no... może jeden ;P

Rozdział 13,który nie powinien się tutaj pojawić.


Rozdział 14 Wpadłaś upiorko po same bandaże!:

Rano wstałam jak zwykle wcześniej od Cleo. Wyciągnęłam jakieś fajne ciuchy,pomalowałam się na szybko i jeszcze w kapciach,dopijając moje kakao usiadłam na fotelu i włączyłam telewizję.
Złota ''plazma'' była tak wielka,że wolałam przestawić fotel trochę dalej by nie uszkodzić sobie wzroku.
Pierwszym kanałem jaki mi się włączył to były ,,Straszywiadomości ze świata i miasta''. Już chciałam przełączyć,ale koniec końców zaczęli mówić o Monster High. Zostawiłam i oglądałam dalej.
,,-A dziś udzielimy wywiadu z jedną z koleżanek ofiary''-Coo?! Jaka ofiara?! Nie wiedziałam co się w ogóle dzieje.
,,-Witaj Rochelle Goyle, mówisz,że widziałaś całe zdarzenie.''-Szybko pobiegłam do Cleo.
-CLEOOOOOO!!! Budź się! Wiadomości! Mówią o Monster High, Rochelle tam jest!-Zaczęłam szarpać mumię. Koniec,końców zaspana pobiegła do salonu razem ze mną.
-O,nie!-Powiedziała zasłaniając usta.
-Straszne! Znowu kogoś pewnie porwali! Było już tak spokojnie.
-Nie! Gorsze jest to,że to ze mną wywiadu nie zrobili!-Cleo usiadła na drugim fotelu.
-Cleooo. To poważna sytuacja! Oglądajmy dalej!
,,-Oui,z okna. Porwano już drugą moją straszyciółkę! Nie ma też i Venus! Robiła coś w kompostowniku za szkołą. Mamy na ten widok okna.
I po prostu krzaki ją glisser do siebie! Nie zdążyłam zejść i pomóc lub tym bardziej uratować.''
-Cudownie! Powtórka ze straszyrozrywki!-Powiedziała podirytowana Cleo.
-Tak właściwie... która godzina?-Zapytałam.
-Ty tylko o jednym! Ja się tu martwię... 7.55... ja się tu martwię,że Rochelle jest w telewizji,a ty...
-Chodź szybko! Mamy 5 minut,by się nie spóźnić!
Wybiegłam szybko z domu. Cleo widać nie przejmowała się zbytnio dobrą frekwencją. Zamknęła za mną drzwi i dalej się szykowała.
Gdy tylko trafiłam zdyszana na boisko parę sekund potem zabrzmiał dzwonek na gryzologię.
Uff! Udało się! Najgorsze było to,że sala od tego przedmiotu była na 3 piętrze. Na szczęście weszłam ze wszystkimi upiorami i nie musiałam się spieszyć za bardzo.
Jednak tak bardzo zmęczyłam się biegiem do szkoły,że było to dla mnie jak zdobycie Mount Strachverestu!
Usiadłam z ulgom na czerwonym krześle w klasie. Poluźniłam bandarze na nogach i odetchnęłam z ulgą.
Nauczyciela jeszcze nie było. Od 5 minut powinna trwać już lekcja. Patrzyłam się w wielkie fioletowe drzwi. Te od razu się otworzyły.
Oczywiście nie wszedł przez nie pan Wampicki,z którym mieliśmy zajęcia. Zamiast niego weszła w iście królewskim stylu Cleo.
Pozdrawiając wszystkich usiadła przy ławce obok mnie. Oczywiście przed oczami mignął mi flesz z aparatu Spectry.
Westchnęłam z politowaniem patrząc na kuzynkę.
-Ty naprawdę musisz robić takie ,,Wampihalo''?
-Nie ma ,,Halo'' nie ma mnie.-Mówiła kręcąc się na krześle.
-No taaa...-W tamtej chwili ktoś złapał mnie za ramię.
-Hej,Ally. Mogę tu usiąść?-Powiedział Tut wskazując na puste krzesło koło mnie.
-Jeśli jest wolne,to siadaj.-Przerzuciłam oczami i otworzyłam zeszyt wciąż zastanawiając się,gdzie jest nauczyciel.
Wtem,przez drzwi weszła Panna Sue Nami
-Witajcie niedorosłe istoty. Dziś w przerwie obiadowej pan Wampicki zniknął. Udajcie się teraz do upiotlicy.
-Widać porywacz nie próżnuje.-Rzuciła Operetta,wychodząc za mną.
Pomachałam głową twierdząco i wyszłam na korytarz.
Podłoga wydała się wtedy tak drażniąca. Znów nie mogę nic zrobić.
Patrzyłam się złowrogo na fioletowe kafelki. Inni jakoś źle nie odebrali tego,jednak dla mnie to była kolejna przegrana bitwa.
Wojny nie mogę przegrać!
Siedziałam z ponurą miną przy dużym stole. Cleo siedziała naprzeciwko mnie,a ja byłam otoczona z dwóch stron chłopakami.
Wszyscy pytali co mi jest,ale odpowiedź była tylko jedna. Wściekłe ,,Nic''.
W upiotlicy było przeraźliwie nudno. Clawdeen i Draculaura grały w jakąś grę planszową,Deuce i Clawd bawili się telefonami,Lagoona i Gil  zabrali sobie karty do ,,Duchusia pana'',a ja zostałam zaproszona do ,,Gargulec do gargulca'' w mini edycji,którą Cleo ma zawsze w torebce.
Odmówiłam,ale widząc,że ma kartkę i ołówek do zapisywania punktów,zapytałam czy mogę pożyczyć.
Otrzymałam zgodnie z prośbą pozłacany,mały notatnik i różowy ołówek.
Zaczęłam bazgrać coś na kartce. Nawet nie wiedziałam co. Czułam oddech Tut'a na moich plecach. Ten cały czas wpatrywał się co robię.
-Wow! Super! Narysowałaś nasze straszyceum.-Powiedział podekscytowany upiór.
-Dzięki. W sumie jak mi się nudzi zawsze biorę kartkę i coś szkicuję.
-A ja mogę?-Zapytał wyciągając rękę Clawdmil,siedzący po mojej lewej stronie.
Podałam mu zeszycik i wyjęłam trumnofon. Patrzyłam się w moją tapetę z krwawym napisem ,,Paws Up!'' i przeglądałam kontakty.
W tamtej chwili Troy wyszedł do toalety,Clawd wyjmował po kryjomu kanapki,a Rochelle wysłano do kantorka na 1 piętrze po kredę.
Wilkołak,siedzący obok mnie był zagłębiony w rysowaniu.
Siedziałam tak dłuższą chwilkę,aż tu nagle opierając się o ławkę,za wibrowała moja iTrumna!
-No,nie... To znowu ten numer.-Oddaliłam się do jednego z rogów pomieszczenia.
-Halo?! Czego ty ode mnie chcesz i czemu dzwonisz akurat do mnie!?
-Mam wobec ciebie inne plany...-Odezwał się jakiś głos.
Wtem otworzyły się wszystkie okna. Kartki poszybowały pod sam sufit,a ławki poprzewracały się na biednych uczniów.
Złapałam się odruchowo wielkiej i ciężkiej biblioteczki. Moje nogi fruwały w powietrzu. Przez okno wyleciała przerażona Meowlody,za nią poleciała Purrsephone z zamiarem ratowania siostry. Potem puściłam się ja,z braku sił. Uderzyłam z wielkim hukiem o okno,które zamknęło się tuż przed moim wyleceniem.
Leżałam tak nie mogąc się ruszać. Wokół mnie były krzyki,płacze,prawdziwy chaos.
Ocknęłam się po jakimś czasie. Byłam cała obolała,jednak poza zadrapaniami i zapewne wielkim siniakiem na biodrze nic mi się nie stało.
Gorzej zniosła ten atak Toralei. Straciła obie przyjaciółki. Było mi jej szkoda. Wybiegła z sali prosto do łazienki.
Otrzepałam się i pobiegłam za nią.
Wchodząc do toalety usłyszałam jej płacz.
Siedziała na różowej podłodze i schowała twarz w dłoniach.
-Torr, spokojnie będzie dobrze. Wrócą.-Położyłam jej rękę na ramieniu i usiadłam koło niej.
-Nie będzie dobrze! Nie będzie!-Powiedziała i wybuchła jeszcze większym i głośniejszym płaczem.
-Chodź do klasy,nie możesz być tu sama.-Wstałam i wyciągnęłam rękę by ona również to zrobiła.
Kotołaczka również była cała poobijana. Miała poszarpane ciuchy oraz siniak na policzku
-Nie, nie mogę tam pójść. Nie mogą mnie zobaczyć w takim stanie! Poza tym - czemu mi pomagasz!?
-Bo to moja sprawa,walczę o przyjaciół.
-A ja straciłam wszystkich!-Powiedziała przecierając oko.
-Masz jeszcze mnie.-Uśmiechnęłam się do niej i przytuliłam. Nigdy nie widziałam ją w takiej sytuacji.
Przed salą powiedziała bym weszła pierwsza rozluźniając uścisk.
-Dobrze. Jednak nie powinnaś wstydzić się łez. Każdy płacze.

Otworzyłam drzwi. Parę minut po mnie weszła Toralei. Niczym nic by się nie stało. Podeszła do mnie,gdy pomagałam upiorom wydostawać się z pod mebli i przekazała małą karteczkę.
Odwinęłam ją. Był tam napis ,,Dziękuję'' z dorysowaną kocią mordką. Odwróciłam się i uśmiechnęłam. Kartkę schowałam do plecaka.
Dopiero po wyciągnięciu ostatnich pokrzywdzonych zabrzmiał dzwonek. Wszyscy woleli zostać w upiotlicy.
Wraz z dzwonkiem przyszła Rochelle. Patrzyła się na wszystkich jakoś tak dziwnie. Jednocześnie ze złością,ale też i strachem.
Odłożyła kredę i wyszła. Minęła się w drzwiach z Troy'em.
-Co się stało?! Słyszałem krzyki!
-Zabrano nam aż 2 upiorki.-Powiedziała Draculaura.
-Kurcze, mogłem pomóc. Ehh... przepraszam,ale bałem się wyjść.-Chłopak spojrzał się smętnie na krzesła i stoły poprzewracane po całym pomieszczeniu.
W tej chwili nie opłacało się być mumią. Wszyscy potrzebowali bandaży.
Ja,Cleo i Tut sprawdzaliśmy torby w poszukiwaniach jakichkolwiek opatrunków. W tamtej chwili weszła Pani Krewnicka.
-Dzieci, nic wam się nie stało?!?! Ktoś musi udać się ze mną po dodatkowe bandaże. Mumie,zajmiecie się opatrzeniem rannych?-Oderwała głowę i przeniosła ją po całej upiotlicy.
-Oczywiście.
-Dobrze. Wampiry pójdą ze mną. Dziś nie możecie mieć lekcji. Odwołuję je.Zadzwonię też do straszpitala, niech przyślą tu kogoś.-Poszła zabierając ze sobą niektórych uczniów. Rzuciła pod nosem wychodząc,że dobrze,że to piątek.
Trochę czasu później przyjechała karetka. Zabrała Frankie,Operettę,Gila i wtuloną w swojego chłopaka Lagoonę.
Wszyscy mniej ranni poszli do domów.

C.D.N :)

Dopisałam dziś parę rozdziałów. Teraz ich jest równo 20 ^.^

4 komentarze:

  1. Nie no, ja chcę w końcu jakieś większe rozkręcenie akcji, bo te ataki nudne się już zrobiły... Może czyjaś śmierć?^^
    Napisałam kilka zdań, bo mi się nudziło, a teraz mam ochotę skończyć to moje opowiadanko (związane z MH), ale mi się nie chcę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja was w niepewności trzymam XD
      Wolę pisać jako książka detektywistyczna,nie thriller ._.

      Usuń
  2. Dlaczego nie ma 13 roździału? Pechowy, tak?

    Derick Blackwild

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się otworzy którąkolwiek z książek MH (upiorna szkoła) to jest tam,że ten rozdział się zgubił. Postanowiłam się po wzorować ;)

      Usuń

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^