niedziela, 23 marca 2014

18/2 + malutkie wyjaśnienie

Z góry przepraszam,że nie piszę na MMH,MEAH i tu. 
Niestety do poniedziałku jestem tak jakby... uziemiona?  Sprawy osobiste,które nie chcę tutaj wywlekać. 
Najważniejsze,że Lorraine wie,co się dzieje. Tak więc,nie dodam też obiecanej sesji Elissabat :(
Na szczęście jest telefon,ale przyznam się,że trochę nie wygodnie się na nim pisze. Co chwila mam jakieś towarzystwo,więc trochę nie wypada. Na szczęście tutaj,mam parę rozdziałów w postach roboczych,dlatego nie będzie tu aż tak nudno. Dlatego dziś dodam tą 18 część,2 sezonu.

Rozdział 18 Reporterka na karku:

Gdy tylko zamek dał o sobie znać,do pokoju wkroczyła Gigi,oznajmiając,że zamieniła się z Frankie.
-Mi to tam obojętnie.- Wzruszyłam ramionami i dalej opróżniałam moją walizę.
Nim zabrałam się za drugą, w drzwiach dojrzałam Draculaurę i Clawdeen.
-Siemka,upiorki!- Przywitała się różowa wampirzyca.
-Gigi,ty masz chyba inny pokój?- Zdziwiła się Deen.
-Zamieniłam się.- Odpowiedziała bez emocji.
Wilkołaczka położyła swoją jaskrawozieloną torbę w paski na jedno z górnych łóżek.
-Ja tu. Lala,ty na dole?- Zapytała Draculaurę,Clawdeen.
Upiorka tylko kiwnęła głową i położyła torebkę,tam gdzie miała spać.
-Wiecie co? Mam fajny pomysł. Zabrałam taśmę klejącą i karteczki. Podpiszmy co i jak.- Gigi zaczęła rozlepiać imiona na łóżkach,aż nie przeniknęła przez ścianę Spectra.
-Uh! Jakie osobliwości będą ze mną dzielić pokój!- Parę razy razy westchnęła radośnie,marząc o nowych materiałach na swojego bloga.
-Dzieńupiorny?- Odpowiedziała speszona Cleo.
-Tak,tak! A teraz mogę prosić o zdjęcia i autografy? Zeskanuję je sobie,jak już
wrócimy do domu.-Spectra nie mogła się od nas oderwać.
Przewróciłam oczami. Powiedziałam duszycy,że my takie wielkie sławy nie jesteśmy.
-Żartujesz sobie! Stawaj tutaj!- Wskazała nam miejsce.
Koniec końców się uśmiechnęłam. Jakoś wyjść na zdjęciu musiałam.
-Cudowny materiał!- Reporterka latała po pokoju jak szalona,robiąc zdjęcia wszystkiemu,czemu się je zrobić dało.
-To będzie dłuuuuugi pobyt...- Wymamrotała Clawdeen.
-Ja już jestem wypakowana,idę do chłopaków. To,papa!- Szybko wyszłam z pokoju zatrzaskując drzwi. W duchu powtarzałam sobie ,,O mój Ra! Czemu?!''.
Kiedy już przekroczyłam próg pokoju upiorów, szepnęłam,uchylając lekko drzwi,by Clawdmil wyszedł do mnie. Po paru minutach był już razem ze mną na korytarzu.
-Ally,ja ci powtarzam. Będziesz chora. Jeśli coś się stanie,to całe miasto leży i wyje!-
Nie przejmowałam się słowami upiora. Powiedziałam tylko,że w końcu ma za dziewczynę ,,czarownicę'' i jeśli zgodzi się zostać moim ,,królikiem doświadczalnym'',postarałabym się go wyleczyć.
 Na początku bronił się,ale potem katar i chrypa zaczęły go tak męczyć,że poszedł na ten układ.
Zeszliśmy piętro niżej. Była tam nieużywana przez wiele wieków - kuchnia. Wzięłam swoje notatki z księgi,pokazując chłopakowi napój anty-magiczny,w razie co,jakbym coś pomyliła.
Parę razy rzeczywiście mi nie wychodziło. Nawet zmieniłam biedakowi kolor futra z 2 razy.
Na szczęście gdzieś za 5 próbą był już zdrowy.
-A,to czyli trzeba było wyżej podnieść rękę! Heh...- Zawstydzona splotłam ręce.
-Udało się jednak. Z ciebie rasowa ,,Baba-Jaga''!- Ucieszony chłopak podniósł mnie.
-Tylko następnym razem,błagam. Nie farbuj mnie na różowo! Nie zniosę tego! Haha.- Dodał.
Oboje śmialiśmy się. Jako jedyni przeglądaliśmy potem każdy kąt wydzielonego nam sektora.
-Słuchaj, nie mogłam tego powiedzieć wcześniej,bo... Spectra się kręciła, tu nas chyba nie znajdzie.
No,a ty dzielisz z tym kimś pokój...-Zaczęłam, zmieniając temat.
-O czym ty gadasz?- Wilkołak był ,,zbity z tropu''.
-Ehh.. Tut. Gdy tylko wszyscy poszli,a ciebie nie było, próbował złapać mnie za rękę. On sobie nie odpuścił...-Smutno spojrzałam w podłogę.
-On?! Ja mu wybiję z głowy takie pomysły. Parę zębów,tak przy okazji też.- Wilkołak chciał
już wyjść ,zrealizować plan,ale ja złapałam go za rękaw,mówiąc by podarował.
To nie była dobra sytuacja, w końcu muszą z sobą wytrzymać trochę czasu.
-Dobra,ale już mi się to nie podoba.- Odpowiedziałam,że mi również.
Clawdmil podpytał też o Troy'a. Chłopak trzyma mnie na niezły dystans. Pewnie nadal ma sobie za złe.
-Nie, to nie on. Widać,że głupio mu. Trzyma mnie od siebie z daleka. Trochę mi przykro,że was rozdzieliłam.- Zaczęłam bawić się kosmkiem swoich włosów.
Próbowałam jakoś zająć ręce,które w tamtej chwili były zimne jak dwie kostki lodu.
Clawdmil spojrzał nerwowo na zegarek. Było już późno. Skierowaliśmy się do swoich pokoi,aż Spectra nie przeleciała między nami i nie zrobiła zdjęcia.
-Super fotka! Wielka szkoda,że zamieniłam się z Operettą. Miałam u niej dług,za poprzedni,niezbyt trafiony post...-Powiedziała krzywiąc się.
-Ehh... leć,leć.- Machnęłam ręką w ,,olewczym'' geście.
Smutna duszka zrobiła jeszcze jedno zdjęcie i poleciała.
-Tak!-Zacisnęłam ręce,gdy tylko zorientowałam się,że jest już daleko.




1 komentarz:

  1. Widze tutaj artystyczny talent, uwazaj na ortografie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^