sobota, 20 lipca 2013

Następny rozdział już na blogu ;) (5)

Rozdział 5 Sisterka na 102 i ciężka noc trupów:
Przeszłyśmy kawałek ulicy,aż do placu na którym było pełno boisk. Na jednym, od koszykówki był Deuce,Clawd,Jackson i dwóch upiorów których nie znałam. Gdy tylko nas zobaczyli przerwali grę.
-Czy ja dobrze widzę,czy Cleo się rozdwoiła?-Clawd przetarł oczy. To prawda,byłyśmy straszliwie podobne!
-To mam chyba szczęście! Haha.-Deuce podszedł do nas i przywitał się. Przedstawił innych chłopaków,choć - prawie wszystkich kojarzyłam.
Nieznajomy chłopak w czarnych włosach nazywał się Troy Vamp, był wampirem. Drugi zaś miał na imię
Clawdmil,był kuzynem Clawdeen,Howleen i Clawda.
-Hej, jestem Aleksa. Kuzynka Cleo.-Pomachałam.
-Widzisz co z nią zrobiłam? Oj,jestem niedobra.-Powiedziała Cleo tuląc się do Deuce'a.
Wszyscy zaczęli się śmiać. Bardziej jednak zafascynowali mnie ,,ci nowi'',podeszłam bliżej. To ich chyba ucieszyło.
-Hej pani Ładna! Wiem,że nasz kolega już powiedział ci co i jak,ale ja wolę jednak się oficjalnie przywitać.-
Widać było,że Clawdmil jest konkretny, no i... zabawny. Uśmiechnęłam się. Spojrzałam na Troy'a. Był zupełnie jego przeciwieństwem.
Widać - upiornie nieśmiały, chował się za wilkołakiem.
-A ty co? Spokojnie stary! Ona cię nie ugryzie!Prędzej ty ją!-Zaśmiał się wilkołak.
Trochę się speszyłam. Czyli nie jest wegetarianinem jak Draculaura? Zacząć się bać?

Zerwał się porywisty wiatr. Chłopak Cleo dał jej swoją bluzę. Clawd zaczął pakować butelki z wodą,które stały na trawie.
Co chwila wypadały mu z rąk. Mnie przytulił tak jakoś, nie wiem skąd Clawdmil. Zawsze było mi zimno, byłam o wiele mniej opalona od mojej kuzynki. Przyznam, był ciepły i miał miękkie futerko.

Od razu rozpętała się wielka burza, Clawdowi wypadły już wszystkie butelki i potoczyły się aż na drugie boisko. Niebo pociemniało. Chwila! Przecież przed chwilą było słońce!

Nagle poczułam jak jakaś ręka dotyka mojej nogi. Wyszarpało mnie coś z uścisku Clawmila i pociągnęło po ziemi. Wołałam o pomoc.
Przybiegł i uratował mnie Troy. Niestety miałam strasznie podrapane ręce oraz kolana. Sukienka?
Była do wyrzucenia! Wszyscy zerwali się i pobiegli w moją stronę. Okey! Teraz mogę się bać!
Cleo wyjęła ze swojej torebki parę bandaży i obwiązała je wokół moich kolan. Bolało.
Nie mogłam wstać, do tego jeszcze zaczął padać deszcz. Clawd i Clawdmil wzięli mnie na ręce, byłam cała obolała. Widziałam,że Troy,Cleo i Deuce szli za nami. Dobrze,że dom Clawda był najbliżej.
Weszliśmy. Cała szóstka.
Clawdeen wybiegła ze swojego pokoju,a za nią Howleen.
-Co się stało?!-Zaskowyczały obie.
Chłopaki położyli mnie na dywanie. Na dworze huczało i świszczało. Aż taka zmiana pogody?!
-Prawie Aleksę porwali! Dobrze,że Troy był na miejscu.-Powiedziała wystraszona Cleo.
Howleen pobiegła na górę po apteczkę, bandaże były tylko chwilowe, poza tym - nie starczyło ich. Miałam podrapane ręce i nogi. To pierwsze nie dostało nic.
Clawdeen wyjęła telefon i zaczęła dzwonić do wszystkich,a gdy tylko wróciła jej siostra, mocno ją przytuliła.
Pewnie przypomniało jej się, jak to było z nią, bo od razu zaskomlała i odwzajemniła uścisk Deen.

Otworzyły się drzwi. Była to Lala zaalarmowana telefonem. Wiatr był tak silny,że jak otwierała drzwi wyrwał jej parasolkę.
-O nie! Nowy parasol!-Patrzyła jak szybko odlatuje daleko i wysoko z wiatrem jej własność.
-Nic już nie zrobię.-Zasmuciła się i weszła do środka.
-Rodzice Frankie jej nie wypuścili,Abbey razaz...-Gdy tylko wymieniła jej imię od razu otworzyło się okno.
Weszła przez nie Abbey.
-Sorry za tak dziwne wejście. Od tamtej strony trochę mniej wieje. Pogoda pod wściekłą górą,kochani!
Żadnych strat w upiorach?-Abbey rozejrzała się po pokoju i zdjęła z głowy swój futrzany,
niebieski kaptur.
-Wiecie co... może pójdziemy do zajazdu... tam jest wiele pokoi, ja nie chcę spać sama!- Zawyła Howleen i zaczęła płakać, jej starsza siostra przytuliła ją jeszcze mocniej niż wcześniej. Clawd oświadczył,że to zbyt niebezpieczne,ale Clawdmil kochał takie sytuacje,nalegał abyśmy wyszli. Wszyscy się bali, to przecież czyste szaleństwo! Niesienie mnie to jeszcze większy kłopot,natychmiast powiedziałam,że nie ma się narażać i my również nie wyjdziemy. Clawd w tamtej chwili zaczął wyciągać jakieś łóżka polowe.
Zszedł z Draculaurą do piwnicy po koce i śpiwory, tą noc spędziliśmy ściśnięci jak sardynki w śniadaniówce Toralei. Zamienialiśmy się co trochę,aby każdy się wyspał,ale i by ktoś wszystkich pilnował.

No i ciąg dalszy nastąpi ^.^
Od razu wam powiem,że ten kawałek opowiada dlaczego Aleksa nosi bandaże z reguły na rękach i nogach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^