niedziela, 28 lipca 2013

10 rozdział :*

Rozdział 10 Upiora żal:
Poszłam z moim gościem otworzyć.Zachmurzyło się.
Kiedy już uchyliłam drzwi,z kuchni wyszła Cleo niosąc jakiś kawałek ciasta na porcelanowym talerzu.
-Ally, kto to?-Zapytała wychylając się by zobaczyć.
-Nie wiem, tu nikogo... nie ma.-Zdziwiona,chciałam zamknąć wrota,ale jednak C.A. przekonała mnie,by wyjść na dwór.
Cupid wyszła jako pierwsza, ja stałam w tym czasie na pierwszym schodku od posągów lwów,które zwykle stały przed wejściem do domu.
Nagle zadzwoniła moja iTrumna. Powiedziałam,że muszę odebrać i odwróciłam się spoglądając prosto na ,,kocią'' ozdobę.
To znowu ten sam numer! W momencie ,,olśnienia'' usłyszałam za sobą krzyki. To była Amora! Rzuciłam się aby ją ratować,ale nie zdążyłam jej pomóc.
To było straszne! Od razu wydarłam się na całe osiedle.
Musiał być to przenikliwy krzyk,ponieważ leżąca filiżanka na balkonie stłukła się.
Wszyscy wylecieli z domów. Byłam przerażona. Powiedziałam,że Amory... już nie ma, przynajmniej nie wiem kiedy wróci.
Clawdeen podniosła mnie, leżałam jeszcze na ziemi, po nieudolnej próbie ratunku. Będąc złapana przez wilkołaczkę, widziałam jak trzęsą się jej ręce.
Ni stąd, ni zowąd zza tłumu wychylił się Clawdmil. Podbiegł do nas. Gdy tylko Deen puściła mnie, chłopak mocno mnie przytulił. To było zabójczo słodkie!
Tamta odeszła dalej pocieszając Draculaurę.
Gdy już tłum rozszedł się na dobre,brakowało mi Amory.
W zamian,zaprosiłam kuzyna Clawdeen na wampikawę w kafejce.
Przez dłuższą chwilę ogrzewałam sobie dłonie o gorący kubek latte strachiato,aż Clawdmil zaczął prawić mi komplementy,eh... podobałoby mi się to,gdyby nie ta sytuacja.
Wciąż nie mogłam uświadomić sobie tego co się stało. No i kto do mnie wtedy dzwonił!?
Z ,,transu'' wyrwał mnie Clawdmil pytając czy nie pójść mi po cukier do kawy.
Zaczęła się przyjemna rozmowa. Bardzo go polubiłam.
Gdy koło niego przechodziła kelnerka złapał ją za rękę, zdziwiłam się.
-Hej, a ty już z kuzynem się nie przywitasz?-Powiedział do wilkołaczki,która kelnerowała.
-Ojej, przepraszam, nawet nie zauważyłam ciebie.Cześć wam!-Powiedziała Clawdeen.
Zapomniałam! Przecież od weekendu zaczęła dorabiać sobie w cafetrumnie.
Uśmiechnęłam się,a Deen wskazała na zegarek.
-Będziecie tu jeszcze? Za 10 minut kończę.
-Tak, jeszcze posiedzimy.-Odpowiedziałam. Widać upiór siedzący na przeciwko mnie bardzo się ucieszył. Widziałam to.
Czekaliśmy tak razem na Clawdeen. Oczywiście przewijałam się cały czas przez temat tych zniknięć. Clawdmil powiedział,że coś podejrzewa. Wymienił parę imion,ale ni w kła nie znałam tych osób.
Kiedy wilkołaczka podeszła do nas ponownie,przysiadła się do nas.
-Aaaaa... zapomniałam spytać. Skąd wy tu... no wiecie... razem?-Clawden roześmiała się serdecznie.
-Deenka, proszę cię. Ty tak zawsze.-Burknął Clawdmil.
W tym momencie znowu zadzwonił mója iTrumna. Poprosiłam o odebranie Clawdeen. Mam dosyć telefonów jak na jeden dzień!
Była to Draculaura, zaprosiła mnie,Cleo i Deen na noc. Znowu bała się zasnąć.
No,ale się nie dziwię. Jej tata był na jakimś wyjeździe,a wujek Vlad pojechał do jakiejś ciotki Lali. Zgodziłyśmy się. Ponieważ wezwanie było na 20.00, musiałyśmy już się zbierać. Żal mi było zostawić Clawdmila,więc poprosiłam o odprowadzenie do domu. Po drodze oczywiście próbował jakoś się do mnie zbliżyć. Ah, te jego nieudolne próby złapania mnie za rękę! Było naprawdę miło.
Widać było,że jego kuzynka przewracała oczami. Chyba znała całą prawdę. Kiedy wchodziłam przez wrota domu uściskałam go i Clawdeen na porzegnanie.
Zamykając drzwi,popatrzyłam na nich jeszcze przez chwile. Szli i rozmawiali.
Ja tym czasem zajęłam się pakowaniem piżamy i tego typu rzeczy, powiedziałam również Cleo o spotkaniu, jednak nie mogła go przyjąć. Miała dodatkowe
zajęcia ze szporachunków razem z Ghoulią. Wysłałam szybkiego upioesa do Lali i kończyłam przygotowywanie torby.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarze ;) Mam nadzieję,że post ci się podobał. Zapraszam również do innych! ^.^